Aliens: Dark Descent – Recenzja wersji PC oraz wrażenia z rozgrywki na Steam Decku

Aliens: Dark Descent to jedno z moich najbardziej pozytywnych zaskoczeń tego roku. Nawet w najśmielszych snach nie przypuszczałem, że dostaniemy tak solidną produkcję, która z ogromnym szacunkiem odnosi się do filmowego uniwersum, a jednocześnie wprowadza wyjątkowo innowacyjne podejście do gatunku strategii czasu rzeczywistego.

[steam item = 1150440]

Fabuła Dark Descent przenosi nas do roku 2198, czyli 19 lat po wydarzeniach z oryginalnej trylogii filmowej. W grze wcielamy się w postać Maeko Hayes, która pełni rolę zastępcy administratora na stacji kosmicznej Pioneer. Historia rozpoczyna się od dość dosłownych scen – widzimy jak jeden z pracowników magazynu zostaje zaatakowany przez tajemniczego gościa, a główna bohaterka zauważa niezgodności między protokołem nadania towarów a faktyczną wagą ładunku. Swoje spostrzeżenia przekazała do szefa, jednak ten zupełnie ją zignorował i ustawił do pionu, ciesząc się z pozostawionego przez odbiorcę bonusu.

Sytuacja wydaje się na tyle podejrzana, że Maeko rozpoczyna własne śledztwo i wkrótce odkrywa, że stacja Pioneer została zaatakowana ksenomorfy, obce stworzenia znane wszystkim miłośnikom serii. W obliczu zagrożenia nasza bohaterka musi podjąć drastyczne środki, by powstrzymać ich rozprzestrzenianie się. Aktywuje Protokoły Cerberusa, które uruchamiają system obrony planetarnej, niszcząc wszystko, co zbliża się do orbity Lethe lub próbuje ją opuścić. Na moment przed tragedią zostaje jednak uratowana przez Colonial Marines i wraz z rozwojem wydarzeń staje się ich dowódcą.

Prolog pełni rolę zarówno wprowadzenia do historii, jak i typowego samouczka, w którym zapoznamy się podstawami rozgrywki. Niestety jest to najbardziej przeciągnięte i męczące pół godziny w grze, które na początku nieco odrzuciło mnie od produkcji. Na szczęście warto się przemęczyć, bo w najważniejszych aspektach Aliens: Dark Descent po prostu błyszczy.

Jak sami widzicie, początek fabuły jest mocno oklepany, a całości nie pomaga fakt, że animacje w scenkach przerywnikowych są nieco sztywne. Jednak podczas kolejnych misji historia nabiera bardzo fajnego tempa i potrafi zaskoczyć kilkoma niezłymi pomysłami. Jako mały fan serii filmów o Obcym ostatecznie śledziłem ją z dużym zainteresowaniem i na pewno nie mogę powiedzieć, że została dodana na siłę jako tło wydarzeń. Oczywiście nie jest wybitna, ale spełnia swoją rolę i zachęca do walki.

W Aliens: Dark Descent mamy do czynienia z dość innowacyjną hybrydą skradanki i dynamicznej strategii czasu rzeczywistego, w której akcja rozgrywa się w czasie rzeczywistym z możliwością spowolnienia czasu. Choć nasz zespół składa się z 4 żołnierzy, tak tutaj sterujemy nimi jednocześnie. Nie jest to gra, w której na spokojnie zaplanujemy sobie każdy krok – w większości przypadków trzeba improwizować i bronić się przed wrogami, którzy mogą zaatakować z każdej strony. W niektórych sytuacjach walka przypomina niemal gatunek tower defense, gdzie po taktycznym rozstawieniu wieżyczek obronnych dobijamy hordy wrogów z pomocą granatnika.

I wiecie co tutaj najbardziej pompuje adrenalinę? W Dark Descent trzeba traktować walkę jak ostateczność, a nerwowe spoglądanie na detektor ruchu i powolne skradanie to klucz do zwycięstwa. Po wykryciu przez wroga nie dość, że stopniowo wzrasta ich poziom agresji to dodatkowo zdrowie psychiczne naszych podwładnych ulega coraz to większemu pogorszeniu. Jego wpływ zaobserwujemy poprzez negatywne efekty wpływające na ich skuteczność w walce, większą panikę czy dłuższą rekonwalescencję po powrocie do bazy – o ile uda nam się dotrzeć do punktu ewakuacyjnego. Oprócz walki z ksenomorfami od czasu do czasu zmierzymy się z ludzkimi przeciwnikami, którzy wpływają pozytywnie na dynamikę rozgrywki, ale nie są równie ekscytujący jak zabawa w chowanego z Obcym. 

Większości misji nie da się raczej przejść podczas jednego podejścia, więc zarządzanie załogą to bardzo ważny aspekt gry. Mamy tu dostęp do kilku różnych miejsc – możemy zadbać m.in. o ulepszanie wyposażenia, leczenie ran fizycznych i psychicznych naszych żołnierzy, czy też podniesienie im poziomu doświadczenia. Aliens: Dark Descent kładzie bardzo duży nacisk na postęp wirtualnego czasu, więc każdy kurs ma swoje konsekwencje. Śmierć naszych bohaterów jest permanentna, a dopuszczenie do walki kogoś o złym stanie psychicznym może doprowadzić do poważnych niespodzianek. 

Poziom trudności jest tutaj stosunkowo wysoki nawet na standardowym ustawieniu, więc wyruszenie do walki niepełną załogą to proszenie się o kłopoty. Ogólnie zalecam dokładne przemyślenie z jak dużym skomplikowaniem rozgrywki chcecie się zmierzyć – w grze znajdziemy kilka ustawień, w których można dostosować agresywność wrogów, szybkość detekcji naszej obecności oraz to ile mamy czasu do całkowitej zagłady. Niestety wstępny wybór zostaje z nami do samego końca zabawy.

W zadaniach oprócz głównych celów misji znajdziemy sporo cennych zasobów, dodatkowe wątki poboczne czy też mutageny nieco ułatwiające nam rozgrywkę, więc warto dobrze eksplorować lokacje. Te są zróżnicowane, rozbudowane i niezwykle klimatycznie. Twórcy podeszli z ogromnym szacunkiem do materiału źródłowego i skąpane w mroku korytarze sprawiają wrażenie niemal przeniesionych z filmów

Duża w tym zasługa bardzo dobrej oprawy wizualnej – Aliens: Dark Descent wygląda solidnie nawet na Steam Decku, oczywiście poza drewnianymi animacjami w scenkach przerywnikowych, o których wspomniałem kilka akapitów wcześniej. W momencie premiery gra miała kilka problemów uprzykrzających rozgrywkę, jednak twórcy bardzo szybko zajęli się najważniejszymi błędami i dziś ciężko się do czegoś przyczepić. Wydajność jest bardzo solidna – czasem zdarzają się niewielkie spadki klatek, ale nawet na Steam Decku można osiągnąć w miarę stabilne 40 klatek na sekundę. Żałuję tylko, że twórcy nie zdecydowali się na bardziej nowoczesne opcje skalowania rozdzielczości – oprócz liniowego modyfikatora dostępny jest tu tylko AMD FSR 1.0.

Aliens: Dark Descent posiada pełne wsparcie dla gamepada, a cały interfejs jest czytelny nawet na małych ekranach, więc nowa przygoda w uniwersum Obcego sprawdzi się również na przenośnych sprzętach. Zapis rozgrywki przechowywany jest w chmurze, dzięki czemu można wygodnie grać na zmianę na kilku sprzętach.

Ścieżka dźwiękowa to kolejna duża zaleta produkcji – muzyka jest iście filmowa i świetnie dostosowuje się do dynamicznych sytuacji przedstawionych na ekranie. Świetnie buduje klimat i poczucie zagrożenia. Na plus zaliczyłbym również bardzo dobrze podłożone głosy dla postaci – wszystkie dialogi są tutaj mówione, co dodatkowo zwiększa immersję. 

Nie spodziewałem się, że twórcom uda się stworzyć produkcję, która może z godnością stanąć obok Alien: Izolacja. Dark Descent mnie zaskoczyło. Nie miałem pojęcia, że to w dużym stopniu gra, w której walka jest ostatecznością i niemal każdy jeden ruch buduje tutaj świetne wrażenie zaszczucia i zagrożenia. Rozbudowana kampania fabularna to moim przypadku ponad 25 godzin satysfakcjonującej i wymagającej rozgrywki. Jeśli lubicie uniwersum Obcego i nie straszny jest wam wysoki poziom trudności to zdecydowanie warto dać jej szansę.

Aliens: Dark Descent: Świetna, wymagająca i zaskakująco świeżą produkcja z uniwersum Obcego. Paweł Mikulski

8.5
von 10
2023-06-30T20:05:46+0200

Grę do recenzji otrzymałem od Cenegi, dzięki!
Aliens: Dark Descent dostępne jest na Steam, Nvidia GeForce Now, konsolach Xbox One/X/S oraz Playstation 4/5 w polskiej wersji kinowej. Gra zadebiutowała w bardzo atrakcyjnej cenie, która waha się między 139,99 a 169,99 zł w zależności od platformy.

Paweł Mikulski
Paweł Mikulski

Zapalony gracz i miłośnik technologii. Lubię grać zarówno na PC, jak i konsolach, ale moje największe odkrycie to Steam Deck.

Artykuły: 248