Boti: Byteland Overclocked – recenzja gry. To… Jest…Gliczastyczne!

Gdyby ktoś mi powiedział, że będę bawił się świetnie ogrywając grę platformową, którą jest Boti: Byteland Overclocked to popatrzyłbym na niego szyderczo i prychnął mówiąc: “Tak, jasne! Ja i platformer”. Gram w gry już od przeszło dwóch dekad, a w swoim dorobku miałem zaledwie jeden ograny tytuł, który był reprezenantem tego gatunku. Wiem, że „idealnie” nadaje się do zrecenzowania tego tytułu, ale może dzięki temu spojrzę na produkcję od innej strony.

[steam item = 2161050]

Nikt nie lubi zamulającego PC…

… a naszą misją jest naprawienie tego stanu. Zostajemy wysłani w świat wnętrza komputera, a kierujac losami małego robota Boti, któremu towarzyszą dwa latające infoboty o imionach Zero i Jeden. Tutaj muszę wtrącić, że ich gadanie potrafi być z czasem męczące. Twórcy na szczęście sami zdawali sobie z tego sprawę i można je po prostu w menu gry wyłączyć. Tak więc jako Boti ruszamy na ważną wyprawę, jednak nasza droga bardzo szybko się komplikuje. I o zgrozo -wszystko wskazuje na to, że to my jesteśmy przyczyną tych problemów.

Hop Dash and Smash

Muszę przyznać, że elementy zręcznosciowe w Boti: Byteland Overclocked wykonane są naprawdę przyjemnie i świetnie się przy nich bawiłem. Skaczemy po platformach przypominających części komputerowe, spotykamy inne boty wyglądające jak kondensatory, otwieramy skrzynki z plikami ZIP czy zbieramy Botcoiny! Boti potrafi walczyć, przyciągać i odpychać się od magnetycznych elementów, ma podwójny skok i wszystko to, czego potrzebujemy żeby pokonywać kolejne poziomy. A same etapy wybieramy z hub-a, który dodatkowo możemy rozbudowywać o kolejne elementy, dodając choćby strefę relaksu, czy miejsce na nasze trofea. W grze mamy też tryb kooperacji po sieci lub na współdzielonym ekranie, oczywiście w ramach jednej kopii gry.

Glitche i bugi? One też tu są

Pod tym względem studio ma jeszcze sporo do naprawy. Podczas rozgrywki wpadłem w tekstury obiektów, po których powinienem móc przeskoczyć. Zdarzyło się też, że boss wyparował z planszy po pierwszej fazie walki. Trafiłem również na błąd, jakim jest brak polskich napisów w ostatniej sekwencji gry. Sama optymalizacja też pozostawia sporo do życzenia. Grze zdarza się na moment chrupnąć tracąc klatki z około 60 do nawet kilkunastu.

Ostatni rozdział w tej materii to już większa abominacja. W tym miejscu optymalizacja leży i na otwartej przestrzeni klatki wprost szalały, spadając nawet do kilkunastu. Mam świadomość, że takie rzeczy się zdarzają, a Boti: Byteland Overclocked to dosyć świeża produkcja, nad którą ciągle jest poprawiana. Wiem również od twórców, że planują dodać do gry technologię DLSS od Nvidia pozwalającą znacząco poprawić płynność rozgrywki bez utraty na jakości obrazu.

Boti: Byteland Overclocked na Steam Decku

Szału póki co nie ma, choć udało mi się osiągnąć okolice 30 FPS. O dziwo, taka wydajność nie przeszkadza znacząco w pokonywaniu kolejnych platform i spokojnie można Boti: Byteland Overclocked ograć na Steam Decku. Gra posiada pełne wsparcie dla kontrolera oraz możliwość zapisu postępów rozgrywki w chmurze. Wszystkie napisy są również w pełni czytelne.

Jeśli komuś będzie mało po zakończeniu fabuły to twórcy z okazji Halloween przygotowali do gry pierwszy (niestety płatny) dodatek Click or Treat DLC.

Kompresując

Boti: Byteland Overclocked to – pomimo błędów – bardzo udana i niezwykle kolorowa przygoda. Zaskakująca stylistyka produkcji, niezwykle przyjemne elementy platformowe zapewniły mi kilka godzin bardzo solidnej rozgrywki.

Boti: Byteland Overclocked: Purple Ray Studio zrobiło naprawdę przyjemnego platformera, którego polecam miłośnikom gatunku. Choć to gra skierowania bardziej do młodszego odbiorcy, tak i rodzice mogą się przy niej dobrze bawić. Dużą zaletą jest świetnie zrealizowany tryb kooperacji, dzięki czemu w dowolnej chwili do grającego może dołączyć kolejna osoba. Recenzja gościnna

7.5
von 10
2023-10-16T12:19:14+0200

Recenzja gościnna

Recenzja gościnna

Artykuły: 5