Game of Thrones: Kingsroad – pierwsze wrażenia

Z Game of Thrones: Kingsroadspędziłem już kilka godzin i pod pokrywą tragicznego UI, kilku walut i szalonych mikrotransakcji mamy tu całkiem przyjemnego RPGa ze średniej półki.

Podchodząc do Game of Thrones: Kingsroad nie liczyłem na nic. Świadomość, że to produkcja, która po wyjściu z wczesnego dostępu będzie darmowa i jest tworzona również z myślą o urządzeniach mobilnych wywołała u mnie totalną obojętność. Z grą spędziłem już kilka godzin i wspomniane wyżej cechy odbijają się na rozgrywce dość mocno, a pod pokrywą tragicznego UI, kilku walut i szalonych mikrotransakcji mamy tu całkiem przyjemnego RPGa ze średniej półki.

Zacznijmy od najważniejszego – ile Gry o Tron znajdziemy w Kingsroad? Twórcy starali się odwzorować klimat Westeros bazując na serialu od HBO, ale zrobili to w sposób mocno powierzchowny. Sceny z fabularnych przerywników nawiązują do wydarzeń znanych z serialu, ale przedstawiane są bardzo skrótowo. Sam prolog wygląda całkiem ciekawie i daje nadzieję na solidną fabularnie produkcję, jednak czar pryska bardzo szybko i całości dużo bliżej do historii rodem z generatora Ubisoftu niż choćby Wiedźmina. Dialogi ograniczono do kilku linijek, nie próbując nawet udawać głębi oryginalnego materiału. Atmosfera jest bardzo sterylna i nie buduje żadnych emocji. Nie mogłem też pozbyć się wrażenia, że postacie znane z serialu mają jedynie dekoracyjny charakter. Brakuje tu politycznych intryg, niejednoznacznych wyborów czy narastającego napięcia. Westeros to po prostu tło do nieco powtarzalnej pętli rozgrywki.

Game of Thrones: Kingsroad - pierwsze wrażenia

Jeśli chodzi o samą rozgrywkę to do wyboru mamy trzy klasy postaci – rycerza nastawionego na walkę mieczem, najemnika, który operuje potężnym toporem i zabójcę ze sztyletami. Osobiście wybrałem pierwszą opcję, ale powierzchownie sprawdziłem dwie pozostałe – różnice w samej walce są zauważalne głównie na tle prędkości ataku proporcjonalnej do zadawanych obrażeń. Nie ma tu przesadnej głębi, którą moglibyśmy wykorzystać choćby w trybie kooperacji, o którym wspomnę za chwilę.

Sama walka w Game of Thrones: Kingsroad jest zaskakująco przyjemna – silne i standardowe ciosy łączymy w proste kombinacje, a dodatkowo możemy wspierać się specjalnymi umiejętnościami, które odnawiają poprzez zadawanie normalnych ataków. Wspierać możemy się kuszą, a czasem nawet poskradać. W starciach trzeba dodatkowo zadbać o uniki i parowanie ciosów – system działa bardzo płynnie i jest satysfakcjonujący.

Game of Thrones: Kingsroad - pierwsze wrażenia

Zadania fabularne nie próbują wychodzić ponad poziom przeciętności i zazwyczaj polegają na odbyciu rozmowy z postacią oznaczoną na minimapie, dotarciu do wyznaczonego celu i eliminacji wskazanych wrogów. Czasem trzeba skorzystać jeszcze z „wiedźmińskich zmysłów” i zbadać konkretne miejsca, ale wszystko jest zupełnie pozbawione głębi. To absolutnie prosta rozgrywka, która sprawdza się na krótkie sesje. Sam świat jest całkiem spory, otwarty i ładny, a dodatkowo ma wiele klasycznych aktywności pobocznych, więc jeśli ciągle nie macie dość schematów rodem z Ubisoftu to można tu spędzić sporo przyjemnych godzin.

Game of Thrones: Kingsroad jako przyjemna i prosta produkcja z elementami RPG sprawdza się nieźle. Rozwój postaci jest całkiem nieźle rozbudowany i obejmuje pasywne ulepszenia i zupełnie nowe, potężne ataki. Mamy tu też systemy tworzenia i ulepszania przedmiotów, a także dość pokaźną ilość elementów ekwipunku.

Game of Thrones: Kingsroad - pierwsze wrażenia

Zdziwiło mnie to, że twórcy podeszli do tematu trybu kooperacji zupełnie lekceważąco, bo rozgrywka ze znajomymi mogłaby znacząco umilić proste i schematyczne aktywności. Okazuje się, że Kingsroad to przede wszystkim normalna rozgrywka single, w której nie ma nawet opcji ukończenia misji fabularnych czy zwiedzania świata w towarzystwie innego gracza. Elementy sieciowe wykorzystano tu przede wszystkim do kilku walk z bossami w wyznaczonych „podziemiach”.

Bez dwóch zdań największa wada produkcji to ogromny nacisk na mikrotransakcje. Odbija się to na każdym aspekcie rozgrywki – zaczynamy z ekstremalnie małą ilością miejsca w ekwipunku, na każdym kroku atakują nas kolejne battle passy, waluty czy zakładki, które trzeba przeklikać. Sam interfejs to jeden wielki chaos i po ponad 10 godzinach zabawy nie byłem w stanie go w pełni okiełznać.

Game of Thrones: Kingsroad - pierwsze wrażenia

W wirtualnym sklepie można kupić praktycznie wszystko i czuć, że Game of Thrones: Kingsroad było tworzone z myślą wyciągnięcia od graczy jak największej ilości kasy. Prawdopodobnie cała historia będzie możliwa do ukończenia bez wydawania złotówki, ale ograniczenia i sztuczne przedłużanie zabawy wpłynie negatywnie na odbiór całości.

Jeśli chcecie sprawdzić produkcję już teraz to można to zrobić poprzez zakup jednej z edycji – cena standardowej zaczyna się od 106,99 zł. Poszczególne paczki zawierają pakiety użytecznych przedmiotów, ale osobiście zaczekałbym na premierę darmowej pełnej wersji. Jeśli twórcy nie zaostrzą jeszcze bardziej monetyzacji to Game of Thrones: Kingsroad wydaje się być warte sprawdzenia bez ponoszenia żadnych kosztów. Nie znajdziemy w grze nic wybitnego, ale miłośnicy standardowych sandboxowych RPGów powinni spędzić tu wiele całkiem przyjemnych godzin.