Recenzja Achilles Survivor (wczesny dostęp)

Po sukcesie Vampire Survivors rynek gier został dosłownie zalany jego klonami, ale jedynie mała garstka tytułów zasłużyła sobie na większą uwagę. Tym razem przyjrzę się kolejnej "automatycznej strzelance", która właśnie zadebiutowała we wczesnym dostępie - Achilles Survivor.

Po sukcesie Vampire Survivors rynek gier został dosłownie zalany jego klonami, ale jedynie mała garstka tytułów zasłużyła sobie na większą uwagę. Tym razem przyjrzę się kolejnej „automatycznej strzelance”, która właśnie zadebiutowała we wczesnym dostępie – Achilles Survivor.

Recenzja Achilles Survivor

Optymalizacyjna katastrofa

Zacznę może niestandardowo, bo od kwestii typowo technicznych. Optymalizacja w tym momencie to pojęcie dla twórców tego cuda absolutnie obce. Gdy tylko na ekranie zaczyna robić się mały chaos to płynność rozgrywki spada drastycznie i pojawiają się ogromne przycinki, które mocno utrudniają nawigację i kontrolę hord przeciwników. Achilles Survivor sprawdziłem na PC wyposażonym w procesor AMD Ryzen 7800X3D, 32GB RAM i kartę RTX 4080 oraz na Steam Decku – niezależnie od wyboru wydajność okazała się zbliżona, a tytuł – mimo wykorzystania podzespołów komputera jedynie w kilkunastu procentach – stawał się ledwie grywalny. Problemów technicznych nie usprawiedliwia tu nic – oprawa graficzna jest co najwyżej przyzwoita, a walka toczy się z jedną wielką armią klonów. Osobiście nie wyobrażam sobie wydać do sprzedaży gry będącej w takim stanie – nawet we wczesnym dostępie.

Recenzja Achilles Survivor

Rozgrywka ma pewien potencjał

Achilles Survivor samo w sobie ma jednak pewien potencjał, choć zawartości jest tu tyle co kot napłakał. Na start otrzymujemy po 5 mapek rozłożonych w dwóch lokacjach – Troi i Grecji. Czas na zabawę ma ustawiony sztywny limit na 20 minut, więc nietrudno obliczyć, że do ukończenia podstawowej zawartości wystarczy nam przynajmniej trzy i pół godziny. Jako, że produkcje z gatunku survivors chętnie wykorzystują mechaniki roguelite, tak i w tym przypadku do zadań można podchodzić wielokrotnie. A nawet trzeba, bo twórcy zastosowali kilka sztuczek, które blokują łatwy progres.

Recenzja Achilles Survivor

Przede wszystkim możliwość odblokowania drugiej lokacji pojawia się po zaliczeniu 3 (z 5) misji wraz z trzema wymaganiami pobocznymi w każdej z nich. Te nie są przesadnie skomplikowane, ale potrzeba trochę szczęścia, by osiągnąć je wszystkie za jednym razem. Najczęściej opierają się o one o zadnie odpowiedniej wartości obrażeń, zabicie wyznaczonej liczby wrogów czy zdobycie wymaganych wartości ulepszeń statystyk. W produkcjach tak bardzo nastawionych na losowość czasem ciężko przewidzieć jak potoczy się walka i osiągnięcie kompletu celów na raz jest często niemożliwe.

Kolejny element to utrata po śmierci części zdobytych punktów łaski – z ich pomocą wprowadzamy „globalne” ulepszenia dla naszych postaci i konstrukcji, dzięki którym każda rozpoczęta misja staje się łatwiejsza. Przez całą zabawę udało mi się zginąć dwa razy i to tylko dlatego, że dałem się zapędzić w kozi róg, ale utrata tych punktów była dla mnie całkiem zaskakująca, bo w podobnych tytułach są one z nami już na stałe.

Recenzja Achilles Survivor

Wspomniałem chwilkę wcześniej o konstrukcjach, które okazały się całkiem ważne dla samej rozgrywki i są kolejną niestandardową atrakcją Achilles Survivor. Twórcy starali się urozmaicić zabawę wprowadzając do gry elementy tower defense – oprócz zabijania kolejnych wrogów na mapie trzeba rozglądać się dodatkowo za kopalniami kamienia, które dają nam surowce potrzebne do zbudowania kolejnych budowli. Te zazwyczaj służą do pomocy w eliminacji hord wrogów – to wieże strzelające magicznymi pociskami, kolczaste pułapki czy baraki, z których wychodzą pomagające nam w walce jednostki. Możemy też wybudować stację leczniczą czy inny kluczowy w rozgrywce budynek – stację ulepszeń broni, dzięki której po każdych pięciu zdobytych poziomach broni odblokujemy potężne dodatkowe zdolności.

Recenzja Achilles Survivor

W Achilles Survivor gra się całkiem przyjemnie. Ilość dostępnego oręża jest całkiem satysfakcjonująca, a odblokowywani w nagrodę za postępy kolejni mitologiczni bohaterowie wprowadzają nieco świeżości do rozgrywki. Czy na tyle, aby wsiąknąć w ten świat na dłużej? Osobiście mam tu sporo wątpliwości. Grę można kupić za mniej niż 20 zł i uważam, że jak najbardziej w tej cenie warto dać jej szansę. Twórcy podzielili się planami na przyszłość, które zapowiadają dalszy rozwój produkcji, w tym dostarczenie kolejnej lokacji. Liczę na szybkie poprawki optymalizacyjne i chętnie wrócę tu jeszcze na kilka misji.

Plany rozwoju Achilles Survivor
Plany rozwoju Achilles Survivor na 2025 rok