Uniwersum Aliena długo musiało czekać na oficjalną grę przygotowaną specjalnie dla wirtualnej rzeczywistości, a mój apetyt dodatkowo wzbudziła fantastyczna modyfikacja do Obcy: Izolacja, która w rewelacyjny sposób przeniosła produkcję do VR. Jak z tematem odtworzenia przerażającego uniwersum poradziło sobie studio Survios? Moje wrażenia z Alien: Rogue Incursion w wersji PCVR oraz Meta Quest 3 przeczytacie w poniższej recenzji.
Alien: Rogue Incursion to pełnokrwiste doświadczenie
W grze wcielamy się w Zulę Hendricks, która w swej przeszłości była kolonialną marines. Wraz z syntetycznym towarzyszem Davisem 01 wyruszamy na planetę Purdan w odpowiedzi na sygnał SOS od dawnego przyjaciela, Benjamina Carvera. Jak nie trudno się domyślić, nic nie idzie tu po naszej myśli, a prosta wycieczka szybko zmienia się w walkę o przeżycie. Nasz główny cel to zbadanie tajemniczego kompleksu badawczego Gemini Exoplanet Solutions, który został opanowany przez ksenomorfy.

Historia przedstawiona w Alien: Rogue Incursion nie jest specjalnie innowacyjna i chętnie czerpie zarówno z dorobku serii, jak i innych produkcji z gatunku horroru. Nie znajdziemy tu stworzonych z rozmachem scenek przerywnikowych, bo większość dialogów prowadzimy przez radio, a mnóstwo smaczków ukryto tu w licznych audiologach i mailach. Twórcy zadbali jednak o kilka mniej oczywistych zwrotów akcji, a sama atmosfera zaszczucia z nawiązką wynagradza pewne niedoskonałości. Co ważne, bohaterów da się polubić – nie brakuje im charyzmy i interakcje między nimi wydaje się całkiem naturalne. Duża w tym zasługa świetnego aktorstwa głosowego, które znakomicie oddaje ich emocje i sprawia, że fabuła jest czymś więcej niż prostym dodatkiem. Szkoda, że całość urywa się w połowie i finał poznamy dopiero w kontynuacji.
Najważniejszym filarem gry pozostaje jednak sama rozgrywka. Kompleks badawczy jest idealnym miejscem do osadzenia akcji survial horroru – sporo tu mniejszych budynków, jak i ogromnych piętrowych labiryntów, do których stopniowo będziemy odblokowywać dostępy. Wyposażeni w interaktywny datapad, z pomocą którego sprawdzimy swoje cele i mapę, wyruszamy na nieznane i bardzo niebezpieczne tereny.

Odpowiednie nawigowanie po świecie gry jest tutaj kluczowe. Alien: Rogue Incursion nie prowadzi nas całkowicie za rączkę i pozwala się czasem pogubić, ale dobrze zaplanowana wyprawa znacząco ułatwi nam przeżycie. Amunicja i środki lecznicze są tu ograniczone, w przeciwieństwie do przeciwników, którzy mogą pojawiać się w nieskończoność. Oczywiście bez robienia hałasu mamy tu większe szanse na przeżycie, jednak nie zawsze jest taka możliwość. Przykładowo skorzystanie z palnika celem otworzenia zapiankowanych drzwi czy skrzynek prawie za każdym razem ściągnie na nas niebezpieczeństwo, podobnie jak beztroski bieg po skąpanych w mroku korytarzach.
Początkowo byłem zdziwiony, jak wiele amunicji i apteczek porozrzucanych jest na każdym kroku przy jednoczesnym mocno ograniczonym limicie dla podnoszonych przedmiotów, ale szybko dotarło do mnie, że do konkretnych miejsc będziemy wracać wielokrotnie. Dokładne sprawdzanie szafek, pojemników czy podnoszenie kasków porozrzucanych w wielu miejscach jest tu kluczowe, zwłaszcza na najwyższym poziomie trudności.

Przed rozpoczęciem rozgrywki oczywiście możemy wybrać jedną z trzech dostępnych opcji stopnia wyzwania, więc jeśli szukacie mniej wymagającej zabawy to nic nie stoi na przeszkodzie, aby pójść nieco na łatwiznę. Osobiście całą grę skończyłem na standardowym poziomie i wydawała mi się odpowiednio zbalansowana – wielokrotnie czułem oddech Obcego na plecach, ale nie znajdowałem się w sytuacjach bez wyjścia. Jeśli chcecie podnieść sobie mocniej ciśnienie to polecam w opcjach wyłączyć sobie sygnalizowanie dźwiękowe nadejścia zagrożenia – domyślnie działa niczym radio w Silent Hill, ale po wyciszeniu go jesteśmy skazani jedynie na podręczny detektor ruchu, co przyjemnie utrudnia starcia i świetnie buduje atmosferę przytłoczenia.
Walki można podzielić na wyreżyserowane i losowe. Pierwsze odbywają się w ustalonych odgórnie sytuacjach, dzięki czemu są bardziej efektowne, ale i przewidywalne. Drugie zależą bardziej od sytuacji, o których wspomniałem wcześniej – jeśli jesteśmy za głośno to starcia są nie do ominięcia. Dodatkowo Alien: Rogue Incursion bardzo lubi jump scary, więc często podczas przeglądania notatek, bawienia się naprawianie układów elektronicznych czy otwierania szafek możemy spodziewać się ciosu w plecy. Brakuje tu trochę subtelności i walki momentami stają się aż za bardzo powszechne, przez co uczucie zaskoczenia po prostu zanika. Szybko nauczyłem się momentów, w których gra będzie próbowała mnie wystraszyć.

Same walki zrealizowano tu naprawdę świetnie, głównie za sprawą ruchów i zachowań Ksenomorfów. Bez żadnych problemów wiją się po ścianach, wychodzą z dziur w sufitach czy szybów wentylacyjnych, a następnie powoli rzucają się na nas. Nie rzadko musimy rozprawić się z więcej niż jednym wrogiem w danym momencie, a przyjęcie na klatę więcej niż jednego ciosu oznacza koniec rozgrywki. Naszą podstawową bronią jest karabin pulsacyjny, który ma sporą pojemność amunicji i niezłą siłę rażenia, a dodatkowo możemy wspierać się potężnym podręcznym rewolwerem czy strzelbą na dalszych etapach rozgrywki.
Przeładowania broni odbywają się manualnie, więc są wieloetapowe i różne w zależności od typu wyposażenia. Karabin działa dość standardowo, ale w przypadku rewolweru bardzo podobał mi się proces opróżnienia magazynku, a następnie załadowania go nabój po naboju, by ostatecznie charakterystycznym gestem ruchowym założyć go ponownie. Trochę szkoda, że zróżnicowane przeciwników jest tu niewielkie, bo z czasem i przy uwzględnieniu sporej ilości starć łatwo zaadaptować się do sytuacji. Na późniejszych etapach trafimy też na facehuggery, które działają z zaskakującą szybkością i przyjemnie urozmaicają zabawę.

Poza walką niezbędne jest odnajdywanie kart odblokowujących dostępy do niedostępnych wcześniej lokacji i naprawa obwodów elektrycznych z pomocą prostej mini gry. Wykorzystując odpowiednie narzędzie musimy połączyć kable w odpowiednich punktach, aby przywrócić zasilanie. Jest to bardzo prosta czynność i nie stanowi żadnego wyzwania, ale przyjemnie wykorzystuje możliwości wirtualnej rzeczywistości. Sama interakcja z napotkanymi komputerami czy naszym datapadem zrealizowana jest bardzo ciekawie – manualnie wprowadzamy dyskietki z danymi, a w wielu urządzeniach sterowanie odbywa się poprzez fizyczny joystick operowany naszym ruchem.
Dodatkowe interakcje fizyczne są dość mocno ograniczone i nie znajdziemy tu wielu elementów, które możemy podnieść, obejrzeć czy wykorzystać w rozgrywce. Alien: Rogue Incursion stanowi całościowo solidne połączenie elementów klasycznych dla survival horrorów – ma ciekawą fabułę, przyjemną eksplorację, dobrze zrealizowane walki i niesamowitą atmosferę. Szkoda, że zabrakło tu bardziej zaawansowanych zagadek środowiskowych, bo VR aż się o to prosi.

Kwestie techniczne
Produkcji dość mocno oberwało się za problemy techniczne wersji PC w okolicach premiery. Alien: Rogue Incursion potrafi zachwycić oprawą graficzną, choć nie ma tu niczego co usprawiedliwiłoby aż tak spore wymagania sprzętowe. Tytuł robi wrażenie przede wszystkim bardzo ładnym stylem graficznym i odpowiednim efektom postprocessowym. Praca światła i cieni odgrywa tu bardzo ważną rolę, a twórcy z tego chętnie korzystają. Pierwsze wyjście na śnieżną powierzchnię wygląda całkiem spektakularnie (jak na grę w VR), a przemierzanie wąskich szybów wentylacyjnych ubrudzonych krwią potrafi budzić niepokój. W oczy rzucają się też dość słabe tekstury, co wydaje się być zmorą w grach, które mają również ukazać się na Meta Quest 3. Trochę mnie to dziwi, bo na zrzutach udostępnionych przez producenta obiekty wydają się mieć zdecydowanie więcej detali.
Osobiście zabawę rozpocząłem niedawno, więc już po kilku łatkach na sprzęcie wyposażonym w Nvidia RTX 4080 Super, 32 GB Ram i procesor AMD Ryzen 7800X3D – niestety nadal nie jest idealnie. W celu utrzymania 90FPS musiałem obniżyć rozdzielczość do 80% i zredukować większość ustawień graficznych do poziomu wysokiego, co i tak nie rozwiązało wszystkich problemów. Produkcja działa w oparciu o silnik Unreal Engine 5 i niestety posiada charakterystyczne dla niego przycinki, które dodatkowo pojawiają się tu niezbyt ciekawych miejscach. Osobiście grało mi się naprawdę dobrze, ale żałuję, że problem stutteringu nie został dotąd rozwiązany. Jeśli posiadacie odpowiednio mocny sprzęt to po grę jak najbardziej warto sięgnąć na PC.

Biorąc pod uwagę powyższe byłem niezwykle ciekawy jak gra poradzi sobie na Meta Quest 3. Jestem pełen podziwu, że całość okazała się działać bardzo płynnie i responsywnie, ale niestety koszt w cięciach oprawy graficznej jest tu ogromny. Mocno obniżona rozdzielczość nie była dla mnie tak problematyczna jak wycięcie praktycznie wszystkich efektów, które mają tu ogromne znaczenie. Uproszczone oświetlenie sprawia, że wszystko widoczne jest jak na dłoni, wydaje się mocno sterylne i mocno obdziera grę z klimatu. Dosłownie na kilka metrów przed oczami widoczna jest niebieskawa poświata, która przesuwa się razem z nami. Twórcy zaznaczyli, że mają zamiar jeszcze poprawić zasięg rysowania, ale wątpię, że uda się sprawę znacząco polepszyć.
Alien: Rogue Incursion jest jak najbardziej grywalny na Meta Quest 3, po prostu wypada wizualnie gorzej niż inne tytuły na tej platformie, a sama produkcja traci sporo walorów artystycznych w porównaniu do stacjonarnych wersji. Nie posiadam PlayStation VR2, ale wydaje mi się, że to aktualnie najlepsza platforma do poznania Aliena w VR – z tego co weryfikowałem to oferuje wystarczająco dobrą jakość obrazu, solidną płynność bez przycinek, a soczewki OLED powinny zagwarantować fenomenalną czerń.
Podsumowując
Alien: Rogue Incursion dostarczył mi mnóstwo pozytywnych wrażeń. Nie wszystko jest idealne i tytuł zyskałby na pewno na nieco większej subtelności, ale biorąc pod uwagę założenia gry oraz ich wykonanie to jestem bardzo z całości zadowolony. To pełnoprawny survival horror z ciekawą historią i niezwykle ciężką atmosferą, który świetnie wpasowuje się w uniwersum Obcego. Rozgrywka na średnim poziomie trudności zajęła mi około 6 godzin, więc nie jest przesadnie krótka, ale czuć, że zabawa została urwana w połowie. Chętnie wrócę do tego świata wraz z premierą Alien: Rogue Incursion Part 2.
Linki do gry:
Alien: Rogue Incursion na Meta Store
Alien: Rogue Incursion na Steam
Alien: Rogue Incursion: to jedna z ciekawszych gier dostępnych w wirtualnej rzeczywistości, a dla fanów uniwersum Obcego i ogólnie pojętych survival horrów wydaje się być pozycją obowiązkową. Niestety musiałem odjąć pół punktu od oceny za rozczarowujący stan techniczny wersji PC i słabą oprawę wizualną na Meta Quest 3. – Gaming Mode




