Recenzja Carmageddon Rogue Shift: to nie jest Carmageddon i to nie jest największy problem tej gry

Carmageddon: Rogue Shift bierze kultową nazwę i robi z nią coś zupełnie innego. Zamiast otwartych map i brutalnej demolki dostajemy wyścigowego roguelite z runami, ulepszeniami i powtarzaniem tych samych tras. System progresji działa zaskakująco dobrze i potrafi wciągnąć na kilka godzin, ale zawartości jest tu niewiele. Po trzech godzinach widać prawie wszystko, a przy cenie około 185 zł trudno nie zadać sobie pytania, czy ta gra nie powinna być po prostu mniejszym projektem bez wielkiej nazwy Carmageddon w tytule.

Nazwanie tej gry Carmageddonem to dość odważna decyzja. Seria zawsze kojarzyła się z brutalną sandboxową demolką, czarnym humorem i wyścigami, które można było wygrać na kilka różnych sposobów – nie tylko przekraczając linię mety. Rogue Shift robi coś zupełnie innego. Zamiast otwartych map dostajemy strukturę roguelite: serię zamkniętych wyścigów, sklep z ulepszeniami i powtarzanie runów aż do skutku. Sam pomysł nie jest zły. Problem polega na tym, że nazwa Carmageddon buduje oczekiwania, których ta gra zwyczajnie nie spełnia.

Carmageddon: Rogue Shift - Recenzja wersji PC

„Carmageddon” jako roguelite – pomysł, który nawet działa

Pierwsze minuty mogą nawet trochę zniechęcić. Tempo jest powolne, samochód reaguje ociężale, a całość sprawia wrażenie jakby ktoś zapomniał wcisnąć gaz do końca. Dopiero pierwszy run pokazuje, gdzie tkwi sens całej zabawy. Po kilku wyścigach pojawiają się ulepszenia w sklepie, rosną statystyki samochodu, zaczyna działać pętla progresji. Każdy run prowadzi przez mapę wydarzeń: zwykłe wyścigi, trudniejsze starcia, walki z bossami albo wizyty w garażu. Po śmierci wracamy na start, wydajemy zdobyte punkty i zaczynamy od nowa z trochę lepszym sprzętem.

Carmageddon: Rogue Shift - Recenzja wersji PC

I trzeba przyznać jedno – ten element działa. System roguelite jest przemyślany i potrafi wynagrodzić kolejne podejścia. Po każdym runie odblokowujemy nowe samochody albo stałe ulepszenia. W trakcie wyścigów pojawiają się modyfikatory zmieniające działanie broni albo zwiększające obrażenia. Da się złożyć zestaw pod agresywne taranowanie, można też skupić się na uzbrojeniu. Szkoda jednak, że cała ta struktura stoi na zawartości, którą można zobaczyć zaskakująco szybko.

Po mniej więcej trzech godzinach widać już prawie wszystko. Te same trasy, te same typy wydarzeń, bardzo podobne wyścigi. Odblokowanie większości rzeczy na normalnym poziomie trudności zajmuje jakieś osiem–dziesięć godzin. To naprawdę niewiele jak na grę opartą na strukturze roguelite. Zwłaszcza kiedy kosztuje około 185 zł.

Carmageddon: Rogue Shift - Recenzja wersji PC

Model jazdy i balans pojazdów

Model jazdy jest… dziwny. Samochody różnią się masą, sterownością i wytrzymałością, ale balans między nimi pozostawia sporo do życzenia. Startowy Eagle okazuje się jednym z najbardziej sensownych pojazdów w całej grze. Stabilny, przewidywalny, dobrze reaguje na skręty i nie wpada w poślizgi przy każdym ostrzejszym manewrze. Firecracker to zupełnie inna historia. Lekki, niestabilny i jednocześnie zaskakująco powolny. Traci przyczepność niemal bez powodu i trudno znaleźć jakikolwiek argument, żeby go używać.

Według wielu opinii model jazdy na premierę był jeszcze gorszy. Aktualizacja poprawiająca fizykę opon pojawiła się niedługo po debiucie i podobno zrobiła sporą różnicę. W obecnej wersji prowadzenie samochodów jest akceptowalne, ale daleko mu do precyzji, która mogłaby wynieść tę grę wyżej.

Carmageddon: Rogue Shift - Recenzja wersji PC

Walka samochodowa wypada nierówno. Spychanie przeciwników z drogi daje zaskakująco mało satysfakcji. Wystarczy przypomnieć sobie Burnouta, żeby zobaczyć jak bardzo można było wycisnąć z tej mechaniki emocje. Tutaj kolizje są ciężkie, ale brakuje im dynamiki i poczucia nagrody za dobrze wykonany manewr. Strzelanie wypada lepiej. Do dyspozycji są między innymi shotgun, rakiety i laser naprowadzany na cel. Różnią się zasięgiem i sposobem działania, a ograniczona amunicja zmusza do wybierania odpowiednich momentów na atak.

Jest też mechanika „last stand”. Gdy nasz samochód zostaje poważnie uszkodzony, pojawia się krótki licznik. Jeśli w tym czasie rozwalimy przeciwnika albo znajdziemy „naprawę”, auto wraca do walki. To jeden z tych elementów, który zachęca do pewnej agresywności.

Carmageddon: Rogue Shift - Recenzja wersji PC

Rubberbanding i respawn przeciwników psują wyścigi

Wyścigi psuje jednak rubberbanding. Przeciwnicy potrafią nagle przyspieszyć i wrócić do stawki niezależnie od tego, jak dużą przewagę udało się zbudować. W zwykłym arcade’owym ściganiu można to jeszcze jakoś przełknąć. W grze opartej na roguelite brzmi to jak kiepski żart. Cała progresja polega przecież na ulepszaniu samochodu i budowaniu coraz mocniejszego zestawu. Jeśli sztuczna inteligencja i tak nadrabia dystans (często przed samą metą..), sens tej przewagi zaczyna się rozmywać.

Do tego dochodzi jeszcze jeden zgrzyt. Przeciwnicy się odradzają, a nasz samochód ma tylko jedno życie, co czasem po prostu nie zachęca do walki.

Carmageddon: Rogue Shift - Recenzja wersji PC

Największy problem Rogue Shift polega jednak na czymś innym. Ta gra nie ma nic wspólnego z Carmageddonem. Nie ma otwartych map, nie ma brutalności serii, nie ma jej czarnego humoru. Zamiast ludzi to zombie pojawiają się na trasach, a ich rola sprowadza się do punktów za przejechanie. Klimat oryginału zastąpiła znacznie bardziej zachowawcza stylistyka.

Carmageddon Rogue Shift to po prostu combat racer z elementami roguelite i jednoczesna próba oszukania graczy na samą nazwę.

Wizualna fuszerka

Wersja PC działa bardzo płynnie, ale technicznie gra ma kilka dziwnych problemów. Ustawienia graficzne nie zapisują się między uruchomieniami. Za każdym razem trzeba je ustawiać od nowa. Oprawa wizualna to osobny temat. Rogue Shift wygląda paskudnie.

Carmageddon: Rogue Shift - Recenzja wersji PC

Ilość filtrów wyostrzających, aberracji chromatycznej i efektów rozmywających obraz jest ogromna. Nie da się ich wyłączyć nawet przez pliki konfiguracyjne. Na wielu trasach pojawiają się migoczące cienie, czasem widać doczytujące się tekstury. Ray tracing praktycznie niczego tu nie zmienia. Nawet w natywnym 4K i na maksymalnych ustawieniach gra potrafi wyglądać jak projekt sprzed kilku generacji sprzętu. W ruchu jest jeszcze gorzej niż na zrzutach ekranu.

Mało zawartości i wysoka cena

Jak widzicie, Rogue Shift ma momenty, w których potrafi wciągnąć. System progresji działa, kilka mechanik jest naprawdę sensownych, a demolowanie przeciwników bywa satysfakcjonujące (przynajmniej po użyciu broni palnej). Problem w tym, że gra kończy się zanim zdąży się naprawdę rozwinąć. Zawartości jest niewiele, balans pojazdów bywa dziwny, a nazwa Carmageddon sugeruje coś, czego tutaj po prostu nie ma.

Jako niewielki combat racer można się przy tym tytule bawić całkiem nieźle. W cenie około 185 zł trudno jednak uciec od wrażenia, że ktoś sprzedaje tu znacznie mniejszą grę pod bardzo dużą marką. Za połowę tej wartości zakup można rozważyć. Szkoda, że twórcy nie spróbowali wydać tego jako wczesny dostęp, który mógłby być dalej rozwijamy.

Carmageddon: Rogue Shift
Naszym zdaniem
Rogue Shift ma kilka dobrych pomysłów i potrafi wciągnąć dzięki systemowi roguelite, ale bardzo szybko pokazuje wszystkie karty. Jako niewielki combat racer działa całkiem nieźle, jednak pod nazwą Carmageddon i w cenie 185 zł trudno oprzeć się wrażeniu, że ktoś próbuje sprzedać znacznie mniejszą grę pod bardzo dużą marką.
Zalety
Rozgrywka, mimo wtórności, jest po prostu przyjemna
Dobrze zaprojektowana pętla roguelite
Satysfakcjonujące bronie
Różnorodne pojazdy, niektórymi jeździ się naprawdę przyjemnie
Dobra wydajność na PC
Wady
Nazwa gry to jawne oszustwo - to nie jest Carmageddon
Mało zawartości
Rubberbanding w roguelite?
Nierówny balans pojazdów
Kolizje są niestatysfakcjonujące
Paskudna oprawa graficzna i problemy techniczne
Absurdalna cena
6
Avatar photo
Gaming Mode
Artykuły: 783