Dwadzieścia lat temu Gears of War odmieniło na zawsze gry akcji prezentowane z perspektywy trzeciosobowej, stając się jednym z najważniejszych filarów biblioteki Xboxa 360. Teraz, w 2025 roku, mamy możliwość wrócić do tej rozwałki jeszcze raz – tym razem w Gears of War: Reloaded, które można określić jako remaster… remastera. Tytuł bazuje na Gears of War: Ultimate Edition z 2015 roku (dostępnym na PC i Xboxie One) i rozbudowuje go o dodatkowe efekty graficzne, zoptymalizowaną wydajność i pełną zawartość wszystkich dotychczasowych wydań. Dla weteranów edycja ta może okazać się sentymentalnym powrotem na znane pola bitew, ale jestem pewny, że ponowe wydanie tej produkcji powstało przede wszystkim dla posiadaczy konsoli PlayStation 5, gdzie pojawiła się po raz pierwszy. W recenzji skupimy się jednak głównie na aspektach wersji PC.

Niepotrzebne odświeżenie? Niekoniecznie!
Zacznijmy od tego, co najważniejsze w kontekście nowej edycji: Gears of War: Reloaded na PC prezentuje się bardzo świeżo i nawet na tle wydanego nie tak dawno Ultimate Edition wnosi sporą dawkę ulepszeń. Gra na odpowowiednim sprzęcie potrafi bez żadnych problemów działać w 4K i 120+ klatkach na sekundę – zarówno w kampanii, jak i w trybie wieloosobowym. Dodano także wsparcie dla HDR i VRR, co dodatkowo poprawia pracę oświetlenia i płynności animacji.
Same efekty cząsteczkowe i cienie zostały zauważalnie poprawione względem edycji Ultimate, a modele postaci i tekstury wyglądają wyraźnie ostrzej i bardziej szczegółowo. Mimo to gra zachowuje charakterystyczny, surowy styl artystyczny – dominują brązy, szarości i industrialne lokacje, które definiowały estetykę połowy lat 2000. Widać też, że fundamenty projektu mają swoje lata: animacje momentami wydają się toporne, a niektóre błędy (jak drobne glitche w cutscenkach) przypominają o jej rodowodzie z Xboxa 360.

Na komputerach osobistych Reloaded pokazuje pełnię swoich możliwości. Gra jest bardzo dobrze zoptymalizowana – utrzymuje stabilne klatki nawet na średniej klasy sprzęcie, a dodatkowe technologie, jak DLSS czy FSR 3.1, pozwalają dopasować ustawienia do możliwości sprzętu. Oczywiście mamy tu możliwość wykorzystania tych funckji również w natywnej rozdzielczości, co sprawia, ze generowany obraz jest jeszcze lepszej jakości. Osobiście całą kampanię ukończyłem na maksymalnych ustawieniach graficznych w 4K/120FPS z DLAA i delikatne spadki do okolic 105 FPS w pełni ukryła obsługa dynamicznego dostosowania odświeżania ekranu (VRR).
Grałem na Ultra, co wymaga to mocnego GPU – szczególnie przy włączonych odbiciach SSR w najwyższej jakości, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby dostosować detale pod siebie. Co ważne, wersja Steam działa nawet na Steam Decku i nie wymaga żadnych dodatkowych ustawień osiągając ok 50-60FPS w kampanii – w multi jeszcze więcej. Największy problem jaki zaobserowałem na przenośnym sprzęcie o ograniczonych parametrach to doczytujące się czasem tekstury i niewielkie przycinki, które występowały zawsze w charakterystycznych punktach. Są to jednak drobnostki, które nie wpływały znacząco na samą rozgrywkę, a ta przez asbsolutną większość czasu była bardzo płynna i stabilna.

Gra wspiera monitory ultrawide, 16:10, sterowanie myszą i klawiaturą oraz ma pełną obsługę padów, a także cross-save i cross-play w obrębie wersji Reloaded. Szkoda jednak, że zapisy z wcześniejszych edycji Ultimate Edition nie są kompatybilne. Dodatkowo brakowało mi ustawień FOV (pole widzenia), bo oryginalne jest bardzo wąskie. Niestety wersja PC ponownie nie wspiera kampanii na podzielonym ekranie, co jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe.
Jak się gra w Gears of War: Reloaded po latach?
Pod względem zawartości Reloaded łączy całą zawartość pierwszego Gears of War: otrzymujemy pełny oryginalny scenariusz, dodatkowy akt znany z wersji PC z 2007 roku (w tym pamiętną walkę z Brumakiem), a także wszystkie poprawki i DLC z edycji Ultimate.
Kampania to wciąż dynamiczna, około ośmiogodzinna opowieść o Marcusie Fenixie i jego drużynie Delta, którzy podejmują desperacką próbę zatrzymania inwazji Locustów. Choć fabuła nie aspiruje do narracyjnych fajerwerków, skutecznie buduje klimat świata na krawędzi zagłady – a ciężar i brutalność walki podkreślają charakter gry. Sekwencje takie jak nocne starcia pod osłoną lamp walczących z Kryllami czy pościgi za Berzerkerem w ciasnych korytarzach wciąż robią wrażenie, a tempo kampanii jest zazwyczaj wzorcowe, przeplatając intensywne starcia z momentami soldinego napięcia i pewnej dozy horroru. Oczywiście nie wszystko przetrwało tu próbę czasu i niektóre fragementy rozgrywki zalatują pewną naftaliną.

Mechanika strzelania zza osłon w Gears of War była prawdziwą rewolucją (twórcy nie byli pierwsi, ale to oni bez dwóch zdań są odpowiedzialni za sukces tego rozwiązania) i do dziś pozostaje satysfakcjonująca. System „przyklejania się” do ścian, odskakiwania od osłony do osłony, taktyczne zdobywanie przewagi poprzez otoczenie worga sprawia ciągle mnóstwo frajdy.
Arsenał wciąż zachwyca charakterem: ikoniczny Lancer z piłą łańcuchową, Boomshot, Gnasher czy Hammer of Dawn nadają pojedynkom indywidualny styl, a różnorodność przeciwników (od piechoty Locustów po ogromne potwory) – wymusza ciągłe zmiany taktyki. AI, choć w bliskich starciach bywa głupiutkie, nadal potrafi zaskoczyć flankowaniem czy skutecznym ogniem zaporowym.
Bardzo ważnym elementem Gears pozostaje rozgrywka sieciowa i tu Reloaded wypada znakomicie. Wersja PC jest świetnie zoptymalizowana, a pełny cross-play i tryby takie jak Execution czy Warzone sprawiają sporo frady. Co ważne, sama rozgrywka jest dość charakterystyczna i nieco powolna, więc na pewno nie każdemu przypadkie do gustu. Ja lubię od czasu do czasu włączyć sobie prosty deathmatch drużynowy, jednak nigdy w tej serii nie udało mi się wciągnąć w multi na dłużej. Rozgrywki wieloosobowe mają tu jednak ogromne grono fanów, więc to niewątpliwie udany tryb. Weterani serii jednak dają tu popalić, więc bywa trudno. Technicznie na szczęście wszystko jest na swoim miejscu, a sam matchmaking jest błyskawiczny, a serwery bezproblemowe.

Podsumowanie
Nie da się ukryć: Reloaded to bezpieczny projekt. Zmiany w stosunku do Ultimate Edition są kosmetyczne – to bardziej dopieszczenie szczegółów niż pełnoprawny remake. Nie mam tu nic przeciwko, tym bardziej, że posiadacze wspomnianej wyżej wersji (jedynie cyfrowej) otrzymali na Xbox Store wszelkie poprawki za darmo.
Gears of War: Reloaded na PC to solidne odświeżenie klasyka, wyraźnie ładniejsze i lepiej zoptymalizowane. Gra oferuje najlepszą wersję pierwowzoru, z pełną zawartością, dopracowaną optymalizacją, nowoczesnymi technologiami obrazu i funkcjami sieciowymi, które powinny zapewnić tytułowi długowieczność. To świetny wybór dla tych, którzy chcą poznać historię Marcusa Fenixa w najwyższej jakości lub przypomnieć sobie początki jednej z najważniejszych serii w historii gier akcji. Jedynie szkoda, ze nie mamy tu pełnej kolejki, a świetna druga i trzecia część pozostaje eksluzywna dla Xboxa.
Gears of War: Reloaded: to udane odświeżenie – nie przynosi wielu nowości, ale bez dwóch zdań jest najbardziej dopracowaną i najładniejszą wersją prawdziwej klasyki. Ma kilka małych problemów, ale najbardziej szkoda chyba braku możliwości rozegrania kamapanii na podzielonym ekranie w wersji PC. – Gaming Mode




