Recenzja gry Awaken: Astral Blade

Awaken: Astral Blade to dwuwymiarowa produkcja chińskiego studia Dark Pigeon Games, która należy do szeroko pojętego gatunku metroidvanii i stawia na ręcznie rysowaną oprawę, proste systemy rozwoju postaci oraz dynamiczną walkę.

Awaken: Astral Blade to dwuwymiarowa produkcja chińskiego studia Dark Pigeon Games, która należy do szeroko pojętego gatunku metroidvanii i stawia na ręcznie rysowaną oprawę, proste systemy rozwoju postaci oraz dynamiczną walkę. Założenia są znajome, ale estetyka oraz orientalne korzenie projektu nadają produkcji nieco osobliwego charakteru.

Historia rozpoczyna się od klasycznego motywu utraty pamięci. Bohaterka, imieniem Tania, budzi się pośród ruin, nieświadoma swojego pochodzenia, celu ani tożsamości otaczających ją istot. Zostajemy wrzuceni w sam środek wydarzeń bez większego kontekstu. Od razu widać, że fabuła nie będzie tu porywająca, a pozostanie prostym tłem dla samej rozgrywki. Dialogi są szczątkowe, scenki przerywnikowe bardzo proste, a świat przedstawiony opiera się głównie na skojarzeniach wizualnych.

Recenzja gry Awaken: Astral Blade

Opowieść próbuje zbudować atmosferę tajemnicy, ale czyni to zbyt chaotycznie. Brakuje punktów odniesienia – postacie niezależne pojawiają się na moment, by za chwilę zniknąć na dobre. Trudno też określić, jakie są stawki konfliktu. Nawet sama Tania nie prezentuje spójnego charakteru – jej zachowanie jest równie enigmatyczne, co świat, który przemierza. Dodatkowo prawdopodobnie są tu problemy z tłumaczeniem – nie znam chińskiego, jednak nie sposób nie zauważyć kilku dziwnych i bardzo nienaturalnych zdań.

Świat gry podzielono na kilka biomechanicznych regionów – lasy, ruiny, laboratoria. Każde miejsce łączy elementy organiczne z rozbudowaną technologią. Choć estetyka jest spójna, po kilku godzinach czuć tu pewną monotonię i brak pomysłowości. Kolejne lokacje różnią się kolorem, ale rzadko wprowadzają nowe interakcje czy wyzwania. Zdarzają się urozmaicenia w postaci pułapek, zamykających się korytarzy czy znikających platform, lecz są one wykorzystywane zbyt oszczędnie.

Recenzja gry Awaken: Astral Blade

Eksploracja bazuje na znajdowaniu nowych umiejętności – typowy zabieg dla metroidvanii. Szybko zdobywamy podwójny skok, długie uniki, hak do przyciągania czy ataki z powietrza. Same lokacje nie wykorzystuję w pełni naszych możliwości – są wąskie, często tunelowe, z niewielką ilością ukrytych przejść. System szybkiej podróży ogranicza się do punktów zapisu, więc powrót do starszych lokacji jest mozolny i mało motywujący do maksowania całości.

Trzon rozgrywki stanowi walka – z pozoru prosta, ale z czasem nabiera nieco charakteru. Tania korzysta z podstawowego ataku wręcz, skoku i uniku. Wraz z postępem odblokowuje nowe ciosy, ataki specjalne oraz zdolności przypisane do paska energii astralnej. Można wykonywać serie uderzeń, łączyć je z umiejętnościami dystansowymi i pułapkami. System przypomina uproszczone podejście znane z Ender Lilies czy Salt and Sanctuary, ale brakuje mu trochę precyzji i większej głębi.

Dużą rolę w walce odgrywa pasek energii – pozwala na aktywację specjalnych zdolności, ale odnawia się powoli. To wymusza ostrożniejsze podejście, zwłaszcza w walce z trudniejszymi wrogami. Z jednej strony ma to sporo sensu, ale przestoje są zbyt długie, co mocno ogranicza dynamizm rozgrywki.

Recenzja gry Awaken: Astral Blade

W Awaken: Astral Blade wrogowie są dość różnorodni wizualnie, ale ich zachowania raczej nie zaskakują. Większość polega na szarży, skokach lub atakach dystansowych. Czasem pojawiają się jednostki wspierające, które nieco urozmaicają potyczki. Walki z bossami wypadają lepiej – są trudniejsze, wymagają zapamiętania wzorców ruchów, ale niestety nie zawsze uczciwe. Dodatkowo brakuje tu punktów kontrolnych przed starciami, przez co każda porażka wiąże się z powtarzaniem długiego fragmentu.

Rozwój postaci opiera się na prostym systemie punktowym. Pokonując wrogów, Tania zdobywa astralne kryształy, które można wymienić na nowe zdolności – zarówno aktywne (np. atak z obrotu), jak i pasywne (więcej zdrowia, szybszy unik). System ten działa poprawnie, ale nie oferuje zbyt dużej głębi. Z czasem pojawiają się przedmioty zwiększające statystyki, ale mają one marginalny wpływ na realną skuteczność. Modyfikacja ekwipunku ogranicza się do kilku slotów, a różnice między znaleziskami są kosmetyczne.

Recenzja gry Awaken: Astral Blade

Spodobała mi oprawa wizualna – ręcznie rysowane tła, animacje postaci oraz estetyka świata robią dobre pierwsze wrażenie. Projekt lokacji balansuje między biomechanicznym horrorem a stylizowaną fantastyką, z elementami przypominającymi dzieła takich twórców jak Tsutomu Nihei. Detale tła często zawierają żywe, poruszające się formy – przypominają wnętrzności, rośliny i maszyny jednocześnie.

Niestety, animacje bywają sztywne – zwłaszcza przy wykonywaniu niektórych uników. Przeciwnicy potrafią się zatrzymać w miejscu lub dziwnie zniknąć. Dodatkowo interfejs choć jest oszczędny, tak momentami bywa wprost nieczytelny – pasek zdrowia przeciwników bywa zasłonięty przez efekty graficzne.

Problematyczna jest też kamera, która potrafi przyblokować się w ciasnych przejściach. Sporadycznie dochodzi do sytuacji, w których przeciwnicy atakują spoza ekranu lub pojawiają się bez ostrzeżenia. System kolizji nie zawsze działa prawidłowo – bywa, że atak przenika przez wroga bez efektu.

Awaken: Astral Blade to projekt z wyraźną wizją artystyczną, ale niewystarczającym dopracowaniem w kluczowych aspektach. Ładna oprawa wizualna i pomysłowy świat to za mało, by utrzymać zainteresowanie przez całą rozgrywkę. Choć niektóre pomysły są interesujące, całości brakuje wielu szlifów, które wyróżniłyby Awaken na tle dziesiątek innych metrodivanii.

Awaken: Astral Blade: to poprawnie zrealizowana metroidvania jakich wiele na rynku. Brakuje tu większej pomysłowości, ciekawych mechanik i rozbudowanych lokacji. Wrażenia z rozgrywki psują nieco problemy techniczne i kiepski balans. Gaming Mode

6
von 10
2025-04-13T12:18:18+0200