Recenzja gry RoboCop: Rogue City – list miłosny do fanów uniwersum

RoboCop: Rogue City to kolejna próba przeniesienia ikony filmów akcji z końca lat 80-tych przez studio Teyon. Mimo chłodnego przyjęcia przez branżowe media poprzedniego tytułu twórców, Terminator: Resistance, gracze pokochali tę produkcję za szacunek do materiału źródłowego oraz bardzo przyjemną rozgrywkę. Czy tak będzie w przypadku RoboCop: Rogue City? Dowiecie się w recenzji.

Recenzja gry RoboCop: Rogue City

Jedną z kluczowych zalet, która wprost uderza z ekranu już od pierwszych sekund to wierność postaci i światu przedstawionemu w oryginalnych filmach. Od momentu wejścia w metalowe buty Alexa Murphy’ego można poczuć esencję RoboCopa przepływającą przez nasze obwody. Twórcy zadbali o nawet o drobne szczegóły, zapewniając, że wiele aspektów rozgrywki odzwierciedla cyberpunkowe uniwersum, które fani znają i kochają.

Co więcej, RoboCop: Rogue City zawiera elementy z różnych epok serii. Fani docenią zarówno ukłony w stronę klasycznego filmu Paula Verhoevena z 1987 roku, jak i rebootu José Padilhy z 2014 roku. To połączenie pozwala graczom doświadczyć nostalgicznej podróży w czasie, jednocześnie zachowując dużo świeżości i sporą otwartość dla osób, które z RoboCopem wcześniej nie miały do czynienia.

Jednym z wyzwań stojących przed RoboCop: Rogue City jest zrównoważenie wielu warstw opowieści, które są nieodłącznym elementem uniwersum. Oryginalne filmy były znane ze swoich komentarzy społecznych, eksplorujących takie tematy jak korporacyjna chciwość czy dehumanizacja społeczeństwa.

Ze względu na ograniczenia rozgrywki, tematy te często wydają się tu być poprowadzone nieco pośpieszne Gra porusza kwestie takie jak brutalność policji, korupcja polityczna i etyka sztucznej inteligencji, ale nie zagłębia się wystarczająco głęboko w żaden z nich. Mimo to, fabuła w RoboCop: Rogue City znacząco wyróżnia się na tle popularnych strzelanek. Nie stanowi tu tylko tła, a jest integralną częścią opowieści. Potrafi zaintrygować i zaciekawić, a także udaje się jej uchwycić część mrocznie komicznej satyry, która sprawiła, że oryginalne filmy są do dziś są dla wielu osób kultowe. Fani docenią znajome powiedzonka i ukłony w stronę kultowych momentów z serii.

Ty jesteś prawem

RoboCop: Rogue City to nie jest po prostu liniowa strzelanka. Produkcja w bardzo ciekawy sposób stara się różnicować nasze cele. Od udaremniania napadów na banki po likwidowanie organizacji przestępczych, każda misja stanowi ciekawe wyzwanie, często pełne różnych niespodzianek. Gra zachowuje równowagę między sekwencjami pełnymi akcji i momentami śledztwa, oddając istotę tego, co oznacza bycie RoboCopem.

Oprócz głównego wątku fabularnego, produkcja oferuje całkiem sporo aktywności pobocznych, które jeszcze bardziej pozwalają zanurzyć się w tym świecie. Możesz tu udaremniać przestępstwa, badać miejsca zbrodni, przesłuchiwać świadków, a nawet wystawiać mandaty za złe parkowanie. Działania te dodają głębi rozgrywce i pozwalają jeszcze bardziej wejść w metalową skórę naszej postaci. Co więcej, twórcy nie idą tu na łatwiznę i zadania poboczne są często pełne scenek przerywnikowych, własnych historii i specjalnie do tego przygotowanych lokacji.

Immersję buduje tu dodatkowo policyjny posterunek, który pełni rolę centralnego miejsca, do którego trafiamy między głównymi misjami. Przeprowadzimy tu liczne rozmowy ze znanymi z filmów stróżami prawa, wykonamy proste zadania, jak choćby przetransportowanie lokalnego pijaczka do celi, czy potrenujemy na strzelnicy. Ogólnie rzecz biorąc, twórcy RoboCop: Rogue City rozumieją swoje zadanie. Z powodzeniem oddają istotę serii, zapewniając jednocześnie wciągające i zróżnicowane doświadczenie dla graczy.

Proste elementy znane z gier RPG urozmaicają rozgrywkę

Niezależnie od tego, czy patrolujesz ulice, analizujesz miejsce zbrodni, czy też angażujesz się w intensywne strzelaniny z przestępcami, praktycznie każdy twój ruch nagradzany punktami doświadczenia. Warto zaglądać w każdy kąt, bo możliwości rozwoju postaci potrafią tu wpłynąć znacząco na mechanizmy rozgrywki. Oprócz standardowych ulepszeń zdrowia i obrażeń, możemy m.in. uzyskać dostęp do nowych ścieżek dialogowych, lepszego skanowania obiektów, opcję włamywania się do sejfów czy korzystania z lokalnych stacji leczniczych.

W ciągu rozgrywki często mamy możliwość prowadzenia rozmów z napotkanymi postaciami i wielu przypadkach możemy wybrać różne warianty konwersacji, a gra ocenia czy stanęliśmy po stronie prawa, czy człowieczeństwa. Dialogi specjalnie nie porywają i nie ma tu daleko idących konsekwencji naszych decyzji, ale przyjemnie wpływa to na immersję.

Podobnie sprawa ma się z prowadzeniem śledztwa, które również jest bardzo uproszczone i polega głównie na skanowaniu dowodów i śladów zbrodni. Nie stanowi wyzwania, jednak buduje klimat i wiarygodność RoboCop: Rogue City, dodatkowo zmniejszając monotonię rozgrywki.

Strzelanie to jednak sedno rozgrywki

Mechanika walki w RoboCop: Rogue City dokładnie odzwierciedla powolne ruchy naszego bohatera, dzięki czemu można odnieść wrażenie, że naprawdę kontrolujemy człowieka-maszynę. Nadaje to pewnej autentyczności, ale wymaga zmiany nawyków nabranych w innych strzelankach.

RoboCop jest bardzo odporny na obrażenia, jednak jego słaba mobilność po części wpływa nieco negatywnie na dynamizm rozgrywki, zwłaszcza podczas strzelanin z bardzo dużą ilością przeciwników jednocześnie. Przede wszystkim nie można tu skakać, ani kucać, a przed obrażeniami uciekniemy szukając na polu walki osłon. Co więcej, nie mamy tu pełnej automatycznej regeneracji zdrowia i trzeba racjonalnie korzystać z apteczek – choć gra nie jest trudna, ze względu na pewną toporność czasem potrafi nieco frustrować.

Wraz z rozwojem możliwości bohatera wymiany ognia są coraz przyjemniejsze – zadajemy coraz to większe obrażenia, uruchamiamy bullet time i masowo eliminujemy kolejnych przeciwników. Zapewne kojarzycie z Call of Duty sceny, w których z pełną siłą wyważa się drzwi, a następnie w zwolnionym tempie pozbawia resztek życia wszystkich wrogów w pomieszczeniu – Teyon bardzo sobie to upodobał, bo na bliźniacze rozwiązania trafiamy tu co 5 minut. Aż do przesady.

Nie zrozumcie mnie źle – strzelanie w RoboCop: Rogue City jest bardzo przyjemne i nawet podstawowy pistolet zabija większość przeciwników jednym strzałem w głowę. Na naszej drodze spotkamy też inne bronie, m.in. uzi, karabiny maszynowe, czy strzelby. Różnią się poziomem zadawanych obrażeń, zasięgiem i odrzutem, dzięki czemu warto z nich korzystać, aby zdobyć przewagę na polu bitwy. Część elementów otoczenia jest interaktywna i pozwala rzucić we wroga na przykład miną lub kultową wybuchającą beczką, a nawet można tu cisnąć samym przeciwnikiem z impetem o ścianę. Czasem produkcja zaskakuje przyjemną, niemal komiksową brutalnością.

Co ciekawe, większość pukawek nie daje możliwości skorzystania z przyrządów celowniczych, a po prostu przybliża nieco obraz jak w starszych strzelankach, przypominając choćby system znany z Half Life 2.

Twórcy starają się ciągle urozmaicać rozgrywkę i co jakiś czas prezentują kolejne typy wrogów. Ci nie należą do specjalnie inteligentnych i aż proszą się o kulkę, jednak w kupie potrafią wyrządzić nieco szkód. W RoboCop: Rogue City trafimy na bossów, snajperów, a nawet na szalone potyczki z motocyklistami, którzy krążą między alejami i za wszelką cenę chcą nas zneutralizować. Dostosowanie się do sytuacji wymaga podjęcia różnych taktyk i dodaje świeżości rozgrywce, która nie należy do krótkich. Myślę, że nawet nie robiąc wielu zadań pobocznych, RoboCop: Rogue City wystarczy przynajmniej na 10 godzin zabawy.

Wydajność RoboCop: Rogue City psuje nieco dobre wrażenia

W budowaniu klimatu RoboCopa bardzo pomaga solidna oprawa audiowizualna. Twórcy znakomicie odnaleźli się w stylistyce i nawet pomimo wyraźnie ograniczonego budżetu stworzyli bardzo klimatyczne lokacje.

Pod względem technicznym gra jest jednak bardzo nierówna – niektóre miejscówki prezentują się świetnie, inne przypominają produkcje sprzed kilku lat. Prawdziwym ewenementem okazało się dla mnie to, że miejsca skąpane w słońcu wyglądają dużo lepiej niż w nocy. W większości gier to właśnie ciemniejsze lokacje, pełne neonów, refleksów i gry światła pozwalają wygenerować najładniejsze obrazy. W RoboCop: Rogue City widaćczęsto po prostu pewną sterylność.

Bardzo przeciętnie wyglądają też animacje postaci, zwłaszcza podczas rozmów.

Gra została oparta o niesławny Unreal Engine 5, co też zagwarantowało nieproporcjonalnie wysokie wymagania sprzętowe do jakości oprawy wizualnej. Produkcję ogrywałem na całkiem potężnym RTX 4080 z procesorem Intel Core i-10700K i 32 GB Ram, jednak wielokrotnie spotkałem się ze spadkami poniżej 60 klatek na sekundę. Co ciekawe, nie pomagała tu zmiana detali czy skorzystanie ze skalowania rozdzielczości (dostępne są DLSS, FSR 2 oraz TAAU). Czasem wystarczyło zrestartować grę, aby płynność na jakiś czas drastycznie wzrosła. Ciężko mi powiedzieć czy to wyciek pamięci, czy inny problem, ale twórcy powinni się tym niezwłocznie zająć. Próbowałem też ratować się generowaniem klatek od Nvidii, ale i tu w niektórych misjach występowały dziwne anomalie, które uniemożliwiały rozgrywkę – obracając myszką produkcja w ciągu kilku sekund galopowała między 60 a 120 klatkami, co w połączeniu z DLSS 3 tworzyło absolutnie niegrywalne doświadczenie.

Co ciekawe, RoboCop: Rogue City jest zaskakująco grywalny na Steam Decku, gdzie na średnich ustawieniach ze skalowaniem w trybie zbalansowanym oferuje całkiem stabilne 30 FPS. Można próbować grać nawet w 40Hz na najniższych detalach, jednak oprawa wizualna jest wtedy znacząco zdegradowana i obdziera produkcję całkowicie z klimatu.

Złego słowa za to nie mogę powiedzieć na oprawę audio – twórcy zadbali o bardzo solidnie dobrane głosy do postaci (niestety, bez polskiego dubbingu) oraz niesamowicie klimatyczną i bliską serii muzykę. Miłośnicy RoboCopa ucieszą się bardzo z utworu, który przygrywa w głównym menu.

Podsumowując

RoboCop: Rogue City to gra, która została stworzona z sercem i widać to już od pierwszych chwil. Oferuje bardzo przyjemne mechaniki strzelania, ciekawe misje i solidny system rozwoju postaci. Kipi klimatem i atmosferą, co też z nawiązką wynagrodziło u mnie pewne braki. Niestety, aktualnie bardzo nierówna optymalizacja znacząco wpływała na moje wrażenia z rozgrywki, więc musiałem nieco obniżyć za nią ocenę. Jeżeli twórcy dopracują ten element to spokojnie możecie do mojego werdyktu dodać pół oczka, a jeśli jesteście fanami RoboCopa to nie ma się co zastanawiać, a po prostu sięgnąć po grę i cieszyć się tą nostalgiczną podróżą.

RoboCop: Rogue City: to prawdziwy list miłosny skierowany od studia Teyon dla fanów Alexa Murphy'ego. Gra, choć daleka od ideału, potrafi uchwycić ducha oryginalnej serii i zapewnia pewien powiew świeżości w nieco skostniałym gatunku pierwszoosobowych strzelanek. Co więcej, myślę, że i bez dozy nostalgii wielu graczy będzie się tu po prostu dobrze bawić. Paweł Mikulski

7.5
von 10
2023-11-04T12:35:16+0100

Recenzja gry RoboCop: Rogue Citysprawdź inne ciekawe tytuły.


Paweł Mikulski
Paweł Mikulski

Zapalony gracz i miłośnik technologii. Lubię grać zarówno na PC, jak i konsolach, ale moje największe odkrycie to Steam Deck.

Artykuły: 201

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *