Techno Banter to nietypowa mieszanka symulatora pracy ochoniarza nocnego klubu i przygodowej narracji z prostymi elementami RPG. Tytuł chętnie wykorzystuje najciekawsze mechaniki znane z Papers, Please, ale dodaje do nich dynamiczne starcia słowne i unikalny styl artystyczny.
Wcielamy się w postać Nila, a zabawa rozpoczyna się od ciekawego przybliżenia historii bohatera. Od razu wyłania się tu bardzo żartobliwy i ironiczny charakter produkcji, który utrzymuje się do samego końca rozgrywki. Naszym głównym zadaniem jest tu selekcjonowanie osób wchodzących do klubu – musimy decydować kto pasuje do pożądanego profilu imprezy. Wymaga to dość uważnej obserwacji ubioru, nastroju i zachowania postaci stojących w kolejce. Decyzje często nie są jednoznaczne, ponieważ pewne cechy mogą być sprzeczne – ktoś bogaty może być jednocześnie arogancki, co obniży ogólną atmosferę wydarzenia.

W Techno Banter odrzucenie gościa nie jest jednak prostą formalnością. Każda negatywna decyzja może prowadzić do potyczki słownej lub minigry nawiązującej do osobowości odrzuconej postaci. Wymaga to dość sporo refleksu i odpowiedniego doboru riposty. Niektóre konfrontacje mogą przejść w bardziej zręcznościowe wyzwania, które były dla mnie najmniej ciekawym aspektem rozgrywki. Brakuje tu dokładniejszych wyjaśnień dotyczących niektórych minigier, a gra uruchamia jest bez ostrzeżenia, co początkowo może sprawiało mi pewne trudności. Brakuje tu jakiegoś porządnego samouczka. Z czasem zręcznościowe wyznawania powtarzają się już tak bardzo, że zaczynają trochę męczyć.
Proste elementy RPG stanowią tutaj systemem energii i doświadczenia. Utrata wytrzymałości sprawia, że trudniej skutecznie odpierać ataki, a zdobywane punkty doświadczenia pozwalają na ulepszanie wnętrza klubu. Można zainwestować w lepsze oświetlenie, nagłośnienie lub strefę VIP, co wpływa na jakość imprezy i końcowy wynik.

Rainbow Road, czyli ulica, na której rozgrywa się akcja, to miejsce pełne kontrastów. Z jednej strony tętni energią, z drugiej skrywa mroczniejsze zakamarki. W przerwach między pracą można eksplorować otoczenie, rozmawiać z mieszkańcami i podejmować się dodatkowych zadań, które rozwijają świat gry. Spotkania z nietypowymi bohaterami to najmocniejsza strona gry – prześmiewczy charakter rozgrywki sprawdza się świetnie, a same dialogi potrafią zaciekawić i rozbawić.
Fabuła rozwija się dość spokojnie i powoli odsłania tajemnice głównego bohatera. Choć sama historia nie niestety jest główną siłą napędową produkcji, została wpleciona całkiem nieźle w codzienne obowiązki ochroniarza. Tu przede wszystkim na pierwszy plan wychodzi dziwaczny klimat oraz świat przepełniony niestandardowymi problemami i charakterystycznymi osobistościami.

To co wyróżnia Techno Banter to dodatkowo specyficzny styl graficzny, łączącym dwuwymiarowe postacie z trójwymiarowym otoczeniem o niskiej ilości polygonów. Postacie przedstawione są w sposób antropomorficzny, co nieźle podkreśla ich groteskowy charakter. Ścieżka dźwiękowa to zdecydowanie jeden z najmocniejszych punktów gry – odpowiadają za nią prawdziwi DJ-e związani z berlińską sceną muzyczną.
Produkcja ogólnie mi się spodobała, ale pewna monotonia wdziera się tu zbyt szybko. Powtarzające się zachowania, dialogi czy mini-gry dość szybko przestają zaskakiwać i po prostu się je „przeklikuje”. Mimo to Techno Banter uważam za ciekawą propozycja dla osób szukających czegoś innego niż standardowe symulatory pracy. Wciągający system selekcji gości, nietypowy styl graficzny i znakomita ścieżka dźwiękowa sprawiają, że warto dać jej szasnę.
Techno Banter: to dość ciekawe podejście do założeń rozgrywki znanych z Papers, Please. Nie jest wybitną grą, ale swoje problemy z monotonią nadrabia wyjątkowym klimatem, stylistyką i niecodziennym humorem. – Gaming Mode




