Until Dawn to tytuł, który już w 2015 roku podbił serca miłośników gier grozy i pozwolił pokazać studio Supermassive Games jako twórców zdolnych do wykreowania niezapomnianej atmosfery oraz angażującej, nieliniowej fabuły. Nowe wydanie tytułu na konsoli PlayStation 5 i po raz pierwszy na PC pozostawia najważniejsze filary zabawy bez większych zmian, ale wprowadza kilka nowości, ulepszoną oprawę graficzną opartą na silniku Unreal Engine 5 i inną perspektywę kamery. Odświeżenie na swoje barki wzięło studio Ballistic Moon, ale czy miało to jakikolwiek sens?
Until Dawn to prawdopodobnie najlepszy growy „slasher” w historii
Akcja gry toczy się w surowej, zimowej scenerii Blackwood Mountain, gdzie grupa ośmiu młodych przyjaciół spotyka się, aby upamiętnić rocznicę zaginięcia dwóch bliskich im osób – Beth i Hannah. Spotkanie, które miało przynieść odrobinę ukojenia i radości, szybko przeradza się w koszmar, gdy okazuje się, że bohaterowie nie są sami na tej odległej górze. Fabuła Until Dawn stanowi ukłon w stronę klasycznych horrorów typu „slasher”, przenosząc typowe dla gatunku motywy w interaktywną formę. Dzięki wykorzystaniu mechanizmu wyborów, fabuła jest pełna zwrotów akcji, a każdy błąd może skutkować śmiercią któregoś z bohaterów.
Historia to typowe kino klasy „B” ze sporą ilością gore, ale przyjemnie napisane postacie i spora ilość dostępnych ścieżek sprawiają, że miłośnicy takiej rozgrywki znajdą tu sporo rozgrywki. Osobiście uważam, że żadna kolejna gra oryginalnych autorów (seria Dark Antology, The Quarry, The Casting of Frank Stone) nawet nie zbliżyła się do recenzowanej tu produkcji i jeśli nie mieliście wcześniej okazji poznać tej historii to zdecydowanie warto dać jej szansę.

Obsada aktorska to jeden z najmocniejszych atutów Until Dawn. Rami Malek, Hayden Panettiere czy Peter Stormare wnoszą do gry sporo autentyczności i dodatkowo wzmacniają atmosferę horroru. Ich głosy i ekspresja są przekonujące, a ulepszone animacje twarzy i bardziej realistyczne oświetlenie w tej reedycji podkreślają realizm każdego dialogu i reakcji. Dzięki detalom takim jak widoczne pory skóry czy krople potu, postacie wydają się bardziej żywe niż kiedykolwiek wcześniej.
Drobne dodatki fabularne
Ważnym elementem, który wzbogaca nowe Until Dawn jest nieco rozbudowany prolog, który oferuje więcej kontekstu fabularnego i pozwala lepiej zrozumieć dynamikę między postaciami. Dodano także kilka niewystępujących wcześniej scen, więc nawet osoby znające oryginał na pamięć znajdą tu trochę świeżości. Znajdziemy też nowe totemy, które dodają warstwę interpretacyjną, która wzbogaca historię o psychologiczne aspekty upadku i przeistoczenia. To detale, ale sprawiają, że gra staje się bardziej złożona i oferuje większą ilość ukrytych wątków dla uważnych odbiorców.
Koniec z wyreżyserowaną kamerą
Jednym z najbardziej znaczących i kontrowersyjnych zmian odświeżenia Until Dawn jest przejście na nowy, swobodny system kamery, który odchodzi od statycznych ujęć znanych z oryginału. W poprzedniej wersji gry każda scena była pieczołowicie wyreżyserowana i często narzucała ograniczoną perspektywę, co skutecznie budowało poczucie zagrożenia i niepewności, wymuszając na nas określony sposób poruszania się po świecie gry.

Nowy system kamery z widokiem zza pleców postaci to doświadczenie bardziej współczesne, wygodniejsze i pozwalające na dokładne eksplorowanie świata. Czy kwestia dodania przyjemniejszego sterowania w horrorze kosztem mniej efektywnego budowania napięcia była tego warta? Na to każdy musi odpowiedzieć sam sobie. Ja ciągle dobrze pamiętam oryginał i wprowadzenie nowej kamery to było całkiem odświeżające doświadczenie, ale wolałbym po prostu mieć wybór. Pomimo zmian, w grze zachowano znane i lubiane elementy, takie jak mechanizm „Nie ruszaj się”, w którym każda sekunda może oznaczać życie lub śmierć bohatera.
Silnik z Horizona zastąpił Unreal Engine 5
Kolejną kontrowersją nieco dziwną decyzją twórców jest zupełna zmiana silnika napędzającego grę. Z jednej strony przejście na Unreal Engine 5 zauważalnie podniosło jakość wizualną gry – Until Dawn Remake jest teraz ostrzejsze, bardziej szczegółowe i pełne ulepszonych tekstur, które dodają wiarygodności nie tylko postaciom, ale i mrocznym zakątkom górskiego ośrodka. Zadbali tu też o to, aby twarze postaci były bardziej ekspresyjne, z wyraźnymi śladami emocji i drobnymi szczegółami, takimi jak zmarszczki czy blizny. Druga strona medalu to bardzo przeciętna wydajność, zwłaszcza na konsoli Playstation 5, gdzie możemy liczyć na maksymalnie 30 klatek na sekundę, a i na PC wymagania sprzętowe są bardzo wysokie.
Osobiście historię tę przypominałem sobie na komputerze wyposażonym w kartę graficzną RTX 4080, Intel Core i7-10700k oraz 32GB RAM i po kilku łatkach ciężko mi narzekać na ogólną optymalizację. Początkowo było średnio, ale twórcy dość szybko dodali ważne poprawki i dziś dzięki temu mogę cieszyć się piękną i bardzo płynną grą – w 4K z DLSS w ustawieniach jakości, na maksymalnych detalach i bez raytracingu spokojnie osiągam 60 FPS, a po włączeniu generatora klatek niemal dwa razy tyle.

Warstwa dźwiękowa w Until Dawn też została trochę zmodyfikowana. Część oryginalnych utworów została usunięta, a zamiast nich wprowadzono także kilka nowych. Zmiany te raczej nie podeszły mi do gustu i zdecydowanie bardziej wolę tło muzyczne z oryginału, a wywalenie niezwykle nastrojowego „O Death.” nie jestem w stanie wybaczyć i zrozumieć. Pochwalić mogę bardziej zróżnicowaną dynamikę – cisza przed nagłym skokiem dźwięku nie jest już regułą, co sprawia, że sceny grozy stają się bardziej nieprzewidywalne.
Podsumowanie
Nowe/stare Until Dawn to odświeżona i w pewnym sensie definitywna wersja gry, która od lat cieszy się uznaniem wśród fanów horroru. Jest piękna, wciągająca i przerażająca, a dzięki udoskonalonej grafice oraz delikatnym zmianom w fabule zyskuje także nieco głębszy wymiar. Niemniej jednak, dla osób, które grały w oryginał, odświeżenie nie wnosi aż tyle nowości, aby uzasadnić pełną cenę zakupu. Co więcej, w przypadku wersji na PlayStation 5 pierwotną wersję kupimy za grosze, a tytuł ciągle wygląda świetnie (poza niską rozdzielczością) i działa zdecydowanie płynniej. Dziwi mnie przejście na Unreal Engine 5, bo na pewno nie była to szybka i tania konwersja, a finalny efekt jednak nie jest piorunujący. Mimo to Until Dawn to ciągle naprawdę dobra gra, którą polecam przede wszystkim nowym graczom nieznającym oryginału – zwłaszcza na mocnym PC, gdzie można cieszyć się zarówno świetną grafiką, jak i bardzo dobrą płynnością rozgrywki.
Until Dawn Remake: doskonale odwzorowuje klasyczne motywy horroru, a ulepszona wersja wzbogaca grę o wiele drobnych dodatków i ładniejszą oprawę graficzną. Wysoka cena, dziwne decyzje odnośnie ścieżki dźwiękowej i wymuszenie nowej perspektywy kamery nie pozwalają mi jednak wystawić wyższej oceny. – Gaming Mode




