Recenzja gry White Day 2: The Flower That Tells Lies Complete Edition

Growe horrory mają trudne zadanie – muszą balansować pomiędzy stworzeniem atmosfery grozy, która trzyma w napięciu, a mechaniczną warstwą rozgrywki, która zachęca do rozgrywki. Niestety, White Day 2: The Flower That Tells Lies w wielu miejscach zawodzi, pozostawiając wrażenie produkcji, która pomimo interesującego pomysłu, nie potrafi w pełni go zrealizować.

Growe horrory mają trudne zadanie – muszą balansować pomiędzy stworzeniem atmosfery grozy, która trzyma w napięciu, a mechaniczną warstwą rozgrywki, która zachęca do rozgrywki. Niestety, White Day 2: The Flower That Tells Lies w wielu miejscach zawodzi, pozostawiając wrażenie produkcji, która pomimo interesującego pomysłu, nie potrafi w pełni go zrealizować.

Recenzja gry White Day 2

Fabularny chaos bez spójności

White Day 2 wyróżnia się przede wszystkim perspektywą przedstawienia historii. Pomysł na opowiedzenie fabuły poprzez trójkę bohaterów brzmi intrygująco, jednak zupełnie nie wykorzystano jego potencjału. Zamiast skupić się na głównej osi opowieści, która powinna prowadzić przez mroczne tajemnice szkoły, historia rozchodzi się na różne tory, często kompletnie nie związane ze sobą. Akcja toczy się w szkole, gdzie po pożarze zginęła młoda dziewczyna, ale historia bardzo szybko gubi impet i nie koncentruje się na tym, co rzeczywiście się wydarzyło. Bywa chaotyczna i niejasna, a często po prostu rozmydlona.

Gra wrzuca wątki o sekcie próbującej wskrzeszać zmarłych, psychopacie dokonującym eksperymentów w piwnicy i zjawach, które zdają się żyć w zgodzie z personelem szkoły. Trudno było mi zrozumieć, jak te wszystkie elementy łączą się w jedną, spójną narrację. W efekcie, zamiast angażować się w historię, zacząłem ją traktować bardziej jak zbiór przypadkowych wydarzeń, które nie do końca do siebie pasują.

Nie pomaga też fakt, że postacie napisane są bardzo przeciętnie i ciężko im sympatyzować. Dość nieczęsto występujące tu scenki przerywnikowe są kiepsko wyreżyserowane, a bohaterom brakuje jakiejkolwiek głębi.

Recenzja gry White Day 2

Strach na skróty

Miejsce akcji gry, czyli opuszczona szkoła, ma ogromny potencjał, który niestety został niewykorzystany. Owszem, atmosfera bywa tu mroczna mroczna, a historia spisana na kartkach pozostawionych przez członków klubu okultystycznego dodaje klimatu. Jednak gra nie wykorzystuje tego w pełni. Poziomy wydają się powtarzalne, a tekstury lokacji sprawiają wrażenie, jakby były wyciągnięte z ery PlayStation 2. Wiele efektów wizualnych jest tu całkiem przyzwoita, ale paskudne detale obiektów czy ścian aż odtrącają od eksploracji.

Nie mogę narzekać na dźwięk. To jeden z nielicznych elementów, który rzeczywiście budował napięcie. Częste odgłosy kroków, śmiechu duchów czy głośna krótkofalówka ochroniarza sprawiały, że czułem niepokój. Niestety, te momenty były niszczone przez słabe wykonanie wizualne oraz nieodpowiednią pracę kamery, która często sprawiała problemy podczas interakcji z otoczeniem.

Recenzja gry White Day 2

The Flower That Tells Lies to horror, więc strach i napięcie powinny być jego centralnym punktem. Niestety, twórcom zabrakło świeżych pomysłów na budowanie atmosfery grozy. W większości przypadków gra polega na prostych jump scare’ach, które powtarzają się do znudzenia. Pierwszy raz, gdy zobaczyłem ducha biegnącego po suficie, było to zaskakujące, jednak gdy podobna scena wydarzyła się po raz trzeci, czułem jedynie rozczarowanie. Zaskoczenia tracą swoją siłę, kiedy są nieustannie powtarzane.

Dodatkowym problemem są przeciwnicy, którzy ścigają nas w różnych miejscach szkoły. Głównymi zagrożeniami są tutaj ochroniarz, duch i manekiny, które wydają się pojawiać znikąd. O ile pomysł na pościgi w horrorze może działać – szczególnie gdy postać gracza jest w bezpośrednim zagrożeniu – to tutaj każda taka sytuacja była bardziej frustrująca niż przerażająca. Mechanika ucieczki nie działała płynnie. Ochroniarz był praktycznie nie do wyminięcia, a duch po prostu porzucał gonitwę w najbardziej dziwnych momentach. Manekiny były jednak najbardziej irytujące – ich pojawienie się wiązało się z koniecznością powtarzania tych samych schematów ucieczki.

Jedynym sposobem na chwilowe unieszkodliwienie przeciwników jest zrobienie im zdjęcia za pomocą nieczęsto dostępnej kamery. Ten mechanizm dodawał trochę głębi, zmuszając do myślenia o strategicznym używaniu zasobów, jednak ogólny chaos i nieprzewidywalność AI wrogów sprawiała, że rzadko kiedy mogłem cieszyć się tym elementem gry. No, zdecydowanie nie jest to Fatal Frame.

Recenzja gry White Day 2

Zagadki, które dają satysfakcję… na początku

To, co uratowało grę przed całkowitą porażką, to zagadki, które były naprawdę dobrze zaprojektowane. White Day 2 nie prowadzi nas za rękę – zagadki są trudne, ale dają satysfakcję, kiedy uda się je rozwiązać. Przykład to chociażby układanie książek na półce w określonej kolejności wymagało odnalezienia kilku wskazówek w różnych częściach szkoły. Musiałem poświęcić sporo czasu, by znaleźć odpowiednie notatki, a potem złożyć wszystkie elementy w całość. Niestety, z czasem zagadki zaczęły się powtarzać i podobnie jak starcia z przeciwnikami po prostu powodowały monotonię i irytację. Sporo tu błądzenia i wracania do odwiedzonych wcześniej lokacji.

Recenzja gry White Day 2

Niedosyt i rozczarowanie

White Day 2: The Flower That Tells Lies to gra, która stara się nawiązać do klimatu pierwszej części, ale niestety zawodzi na wielu płaszczyznach. Fabuła jest zbyt rozproszona, a poszczególne wątki nie są wystarczająco rozwinięte, by angażować w historię. Powtarzające się jump scare’y i denerwujące mechaniki ucieczki tylko potęgują frustrację. Choć zagadki na początku dają satysfakcję, to z czasem ich powtarzalność męczy, a lokacje – mimo że mają potencjał – są wizualnie ubogie i bardzo powtarzalne. Jeśli jesteś fanem poprzedniej części to być może znajdziesz tu coś dla siebie, jednak większość osób prawdopodobnie uzna tę grę za spore rozczarowanie.

[editorial-rating id=”20876″]