Tales of Graces f Remastered to odświeżona wersja udanej gry, która pierwotnie ukazała się w 2009 roku na Wii, a rok później została przeniesiona na PlayStation 3. Dzięki ponownemu wydaniu można cieszyć się nią na wszystkich aktualnych platformach, ale jak sama rozgrywka przetrwała próbę czasu?
Historia opowiada o Asbelu, młodym szlachcicu z wioski Lhant, który wraz z bratem Hubertem spotyka tajemniczą dziewczynę z amnezją, nadając jej imię Sophie. Wydarzenia z dzieciństwa bohaterów prowadzą do dramatycznych konsekwencji i skoku czasowego o siedem lat, po którym Asbel ponownie spotyka dawnych przyjaciół, uwikłanych w polityczne intrygi i walkę o przyszłość krainy.

Początek fabuły jest bardzo powolny i chętnie opiera się na schematach znanych z innych gier RPG, co może odrzucić dzisiejszych odbiorców. Z czasem nabiera tempa i potrafi zaintrygować, ale trudno było mi oprzeć się wrażeniu, że większość motywów była już przerabiana na dziesiątki innych sposobów. Jeśli ktoś z Was liczy na emocjonującą, wielowątkową historię z niespodziewanymi zwrotami akcji to Tales of Graces f raczej nie spełni tych oczekiwań.
Same postacie mają swoje chwile, a dodatkowo fajnie wypadają interakcje w skeczach i przerywnikach filmowych, które są cechą charakterystyczną w całej serii i tu również dodają nieco życia do nierównej narracji. Cała gra jest po prostu ogromna – ukończenie głównej historii to zabawa na jakieś 40-50 godzin. Myślę, że gdyby wyciąć kilka mniej interesujących momentów i skroić całość o jakieś 25% to sama fabuła zyskałaby znacząco na dynamice. Mimo pewnej schematyczności i ciągnących się czasem wątków jest nieźle – tylko i aż tyle.

Największą zaletą gry pozostaje system walki, który wykorzystuje mechanikę Chain Capacity (CC). Pozwala ona na wykonywanie ataków do momentu wyczerpania puli CC, co przy trudniejszych starciach wymusza przemyślanego podejścia do walki i uważnego zarządzania dostępnymi zasobami. Jest to system, który sprawdza się znakomicie i wypada świeżo nawet po tylu latach. Wysoki poziom trudności (do wyboru jest kilka, ale normal daje popalić), możliwość dynamicznego przemieszczania się po arenie oraz stosowania różnych kombinacji ataków sprawia, że potyczki długo pozostają angażujące. Ważnym elementem rozgrywki są również tzw. tytuły, które działają jak alternatywny system rozwoju postaci. Każdy tytuł zapewnia nowe zdolności i ulepszenia statystyk, co dodaje dodatkowej głębi do mechaniki rozwoju bohaterów.
Wiek produkcji widać najbardziej w eksploracja świata. Lokacje, choć kolorowe i stylizowane w charakterystycznym dla serii stylu anime, bywają puste i brakuje im trochę charakteru. Mimo kilku poukrywanych sekretów wydają się bardzo liniowe i rzadko pozwalają zboczyć z głównego toru. Sporo tu też powrotów do odwiedzonych wcześniej miejsc, co dodatkowo wpływa na dynamizm i odbiór całości. Najsłabiej wypadają podziemia, które zupełnie nie zaskakują i są przesadnie przeciągnięte.

Graficznie remaster nie wprowadza ogromnych zmian. Poprawione tekstury, wyższa rozdzielczość i płynniejsza animacja sprawiają, że produkcja wygląda lepiej na nowoczesnych ekranach. Dodatkowo styl graficzny maskuje sporo niedoskonałości, ale widać, że mamy do czynienia z grą sprzed kilkunastu lat, co uwidacznia się zwłaszcza w powtarzalnych modelach NPC-ów i ogólnej surowości otoczenia. Na szczęście optymalizacja jest bezproblemowa zarówno na aktualnych konsolach, jak i PC – w Tales of Graces f Remastered bez żadnych problemów można grać nawet na Steam Decku w maksymalnych ustawieniach graficznych przy zachowaniu wydajności na poziomie 90 FPS. Nie miałem okazji sprawdzić rozgrywki na Nintendo Switch, gdzie niestety nałożono blokadę 30 klatek na sekundę.
Dodane usprawnienia to jeden z najjaśniejszych punktów tego wydania. Możliwość sprintu znacząco ułatwia poruszanie się po świecie, autozapis zapobiega utracie postępów, a znaczniki celów pomagają w orientacji w zadaniach. Grade Store, który wcześniej był dostępny dopiero po ukończeniu gry, teraz można wykorzystać od samego początku, co pozwala dostosować mnóstwo elementów rozgrywki do swoich potrzeb i znacząco ją ułatwić lub utrudnić. Można również ponawiać walki po przegranej, co eliminuje konieczność powtarzania długich sekcji po porażce.

Podsumowując, Tales of Graces f Remastered to solidne odświeżenie, ale bez większych ambicji. To nadal ta sama gra, z tymi samymi mocnymi i słabymi stronami. System walki pozostaje największą zaletą, ale fabuła, eksploracja i oprawa graficzna pokazują swój wiek. Remaster to zdecydowanie najlepsza opcja do poznania tej gry i myślę, że fani serii i ogólnie gatunku jRPG powinni się tu dobrze bawić. Sam trochę narzekałem ze względu na pewną powtarzalność i brak rewolucji na tle fabularnym, ale pod względem całości Tales of Graces f Remastered to ciągle godna polecenia produkcja.
Tales of Graces f Remastered: to jRPG, który braki fabularne nadrabia bardzo angażującym systemem walki. Dzięki wprowadzonym poprawkom gra się w niego lepiej niż kiedykolwiek, ale trochę ładniejsza oprawa graficzna nie jest w stanie przykryć wieku produkcji. – Gaming Mode




