Recenzja The Outer Worlds 2

Recenzja The Outer Worlds 2 – Obsidian wraca do klasyki RPG, ale bez przełomu. Ironia, frakcje i decyzje moralne w solidnym, lecz bezpiecznym wydaniu.

Obsidian Entertainment to studio, które przez lata wypracowało sobie reputację jednego z ostatnich bastionów klasycznych zachodnich RPGów. Ich gry zazwyczaj łączyło konsekwentne prowadzenie narracji, mnogość wyborów moralnych i otwartość w kreacji własnej postaci ponad efektowną akcję. W tym kontekście The Outer Worlds 2 miało być czymś więcej niż tylko kontynuacją solidnej, ale nieprzełomowej „jedynki”. Miał to być powrót do formy – z większym rozmachem, lepszym światem i bardziej wyrazistym tonem. Szkoda, że jednak nie do końca się to udało.

he Outer Worlds 2 to dziwny świat z dziwacznymi problemami. Teksty są barwne, pełne sarkazmu i błyskotliwych obserwacji, a świat gry tętni wykreowaną atmosferą – od propagandowych haseł po absurdalne rozmowy z mieszkańcami Arcadii. Satyra na kapitalizm, biurokrację i religijny fanatyzm przenika każdą warstwę gry. Już w prologu maskotka Moon Man żartobliwie przypomina, że wszelkie podobieństwa do realnych korporacyjnych piekieł są „czysto przypadkowe” – komentarz tyleż zabawny, co autoironiczny.

W tym wszystkim pobrzmiewa jednak pewien paradoks: twórcy piętnują system, którego sami są częścią. Jako studio należące do Microsoftu, Obsidian balansuje między niezależną ironią a rzeczywistością wielkiego wydawcy. Dziwnie to wygląda w połączniu z zabójczą ceną gry – na Steam trzeba zapłacić 299 zł za wersję podstawową, a 424 zł za edycję z DLC, która oferowała dodatkowo wczesny dostęp.

Recenzja gry The Outer Worlds 2
Recenzja The Outer Worlds 2

Nowy porządek w znanym układzie planetarnym

Pod względem struktury The Outer Worlds 2 pozostaje wierne klasyce. Nadal przemierzamy odrębne planety o wyraźnie większej powierzchni niż ostatnio, a każda charakteryzuje się inną atmosferą i swoimi konfliktami. Nie jest to otwarty świat w stylu Fallout: New Vegas, lecz seria tematycznych aren, które stopniowo odsłaniają kolejne wątki. To dość bezpieczne podejście, które pozwoliło zapewnić wystarczającą różnorodność rozgrywki, choć nie sposób odnieść wrażenia, że bardzo bezpieczne – zależności między kolejnymi krainami są znikome. Eksploracja planet jest przyjemna, choć niepozbawiona pustki. Unreal Engine 5 zapewnia imponujące oświetlenie i bogactwo detali, ale świat momentami wydaje się zbyt rozległy w stosunku do liczby znaczących interakcji.

Zadania nie prowadzą nas całkowicie po sznurku i często pozwalają odkrywać ich cel na wiele sposobów. Przykładowa sytuacja: musimy dostać się na most strzeżony przez oddziały Protektoratu. Możemy zaatakować wprost, jeśli dysponujemy amunicją i ulepszoną bronią; możemy obejść posterunek przez pole minowe, ryzykując zdrowie, ale zachowując anonimowość; możemy też spróbować przekonać dowódcę do przepuszczenia nas – pod warunkiem, że wcześniej pomogliśmy jego ludziom w innym zadaniu. Istnieje nawet ścieżka „naukowa”, jeśli mamy wystarczająco rozwiniętą umiejętność techniczną, pozwalająca zreperować uszkodzony most i przekroczyć przeszkodę bez walki. Każdy z tych wariantów jest zrealizowany poprawnie i całkiem satysfakcjonujący, co sprawia, że gra daje coś więcej niż pozór wyboru.

Recenzja gry The Outer Worlds 2
Charakteru grze odmówić nie można

Warto też docenić, jak zróżnicowane są zadania pod względem tonu. Obok poważnych misji związanych z polityką frakcji pojawiają się mniejsze, bardziej osobiste wątki, takie jak choćby pomoc członkowi załogi w rozliczeniu się z przeszłością, czy groteskowe zlecenia utrzymane w duchu czarnego humoru, który od zawsze był znakiem firmowym Obsidianu. Bardzo fajnie wyszło twórcom komentowanie naszych czynów poprzez frakcyjne rozgłośnie radiowe, które publicznie oceniają nasze decyzje, zmieniając reputację bohatera w czasie rzeczywistym.

Budowa klasyczna aż za bardzo

Pod względem tempa fabuła rozwija się stopniowo – od osobistej zemsty i śledztwa po zdradzieckim agencie, przez odkrywanie tajemnicy pęknięć w czasoprzestrzeni, aż po szeroką opowieść o ideologiach, które zaczynają pożerać samą rzeczywistość. Każda z głównych planet (czy raczej „biomów”) ma własny wątek, wewnętrzne konflikty i zakończenia zależne od naszych wyborów. Co ważne, gra nie sprowadza nas do roli biernego obserwatora, bo to co robimy realnie wpływa na to, kto przeżyje, kto zyska władzę, a kto zostanie, hmm, wyeliminowany.

Wszystko byłoby fajne i ciekawe, ale brakowało mi tu czegoś świeżego – mam wrażenie, że każdy motyw przedstawiony w grze już widziałem. Oczywiście w mniej dziwacznym tonie, ale nadal nie byłem w stanie zachwycić się tym światem. Gra jest cholernie bezpieczna i mało angażująca, a satyra nie zawsze działa na jej korzyść.

Recenzja gry The Outer Worlds 2
Można czasem poczuć się jak w New Vegas

Główny wątek rozwija się liniowo i jest bardzo, bardzo przewidywalny. Na szczęście misje poboczne dają sporo swobody. Obsidian tradycyjnie pozwala wybrać sposób działania – można przekonywać, hakować, skradać się lub po prostu strzelać. Co ważne, nie da się zrobić wszystkiego na raz i jest to oczywiście zamierzone. System umiejętności sprawia, że nie każdy zamek otworzymy i nie każdego przekonamy, a wiele ścieżek pozostaje zamkniętych, jeśli nasz rozwój nie idzie w odpowiednim kierunku. Pod tym względem widać sporą poprawę w porównaniu choćby do Avowed, ale do pierwszej ligi RPGów trochę brakuje.

Twórcy postawili na konsekwencję: po krótkim wprowadzeniu nie można już zresetować rozwoju postaci. Początek rozgrywki wydawał się dość mocno ograniczający, bo niewielki poziom umiejętności blokował wiele możliwości dialogowe i technicznych, lecz po kilkunastu godzinach ciężar dokonanych wyborów staje się faktycznie odczuwalny.

Recenzja gry The Outer Worlds 2
Polska wersja bywa absurdalna

Przedstawiony świat również nie zachwyca. Akcja przenosi nas do systemu Arcadia, gdzie po dekadzie hibernacji nasz bohater – agent Ziemskiego Dyrektoriatu – budzi się w świecie pogrążonym w chaosie. W centrum fabuły znajdują się trzy frakcje, mające całkowicie odmienne wizje przyszłości ludzkości. Pierwszą z nich jest Protektorat – reżim wojskowy, który głosi, że pokój to porządek, a wygoda to posłuszeństwo. W jego propagandzie ludzie są najszczęśliwsi, gdy nie muszą myśleć samodzielnie – wystarczy zapytać lojalnego obywatela.

Drugi gracz na tym polu to Obóz Cioteczki, powstały z fuzji dawnych korporacji Cioteczki Cleo i Kosmoluba. Ten radosny, kolorowy moloch sprzedaje wolność i spełnienie, oferując tyle opcji, by stworzyć jedynie iluzję wyboru. Pod maską uśmiechu kryje się jednak wyrachowany kapitalizm i bezlitosna eksploatacja wszystkiego, co da się zamienić w towar.

Trzecią siłę stanowi Zakon Ascendentu. Są to zbuntowani naukowcy, którzy przekształcili się w religijnych futurystów. Ich wyznawcy przewidują przyszłość, opierając się na matematycznych równaniach i odprawiają rytuały w laboratoryjnych fartuchach. Wszystko to w imię lepszej, doskonale obliczonej przyszłości.

Recenzja gry The Outer Worlds 2
The Outer Worlds 2 pozwala na sporą dowolność w dialogach

Problemy wykreowane w The Outer Worlds 2 były mi dość obojętne – mam wrażenie, że nawet bardziej niż w „jedynce”, którą osobiście uważam za co najwyżej przyzwoitą produkcję. Wspomniane frakcje są dość zabawne, ale lekka atmosfera zupełnie nie dała mi poczucia konfliktu i nie wzbudziła we mnie większego zaangażowania.

Podobnie sprawa ma się z towarzyszami, którzy powinni odgrywać grze całkiem ważną rolę, ale ich charaktery są niesamowicie płaskie i przerysowane, przez co ciężko się z nimi związać. Możemy mieć przy sobie maksymalnie dwóch, a każdy posiada unikalną zdolność bojową i własne tło narracyjne. Ponownie zabrakło wątków romansowych, czego nie nadrabiają ich dialogi czy humor. Oczywiście ożywiają trochę wędrówkę – często komentują nasze decyzje, różnią się w poglądach, a czasem otwarcie wchodzą ze sobą w spór. Szkoda, że zabrakło im większej głębi i pazura. Chciałbym jednak pochwalić Obsidian za to, że ciągle ma w sobie pewną odwagę i w kilku miejscach pozwala na dość mocne odzywki czy zachowania, które potrafią pozbyć się niechcianego towarzysza w ciekawy sposób. To spore przeciwieństwo BioWare i ich Dragon Age: Straż zasłony, gdzie zawsze musieliśmy być potulni jak baranek. Dodam też, że towarzysze nie byli mi na tyle obojętni, aby zakończyć ich los w bezwzględny sposób, co zaliczyłbym na plus. Oczywiście nie byłbym sobą, aby tego nie spróbować :).

Recenzja gry The Outer Worlds 2
Można czasem popyskować

Strzela się fajnie, ale ciągle do gąbek

Walka w The Outer Worlds 2 to wyraźny krok naprzód względem pierwszej części. Gunplay jest płynniejszy, animacje broni dopracowane, a trafienia wyraźnie bardziej satysfakcjonujące. Arsenał zyskał też na różnorodności – znajdziemy zarówno klasyczne karabiny czy pistolety, jak i bardziej szalone pukawki. Dodano także możliwość ślizgania się oraz opcjonalną perspektywę trzeciej osoby, co na pewno spodoba się wielu graczom.

Mimo to walka z ludzkimi przeciwnikami nadal szybko się nuży. Wrogowie bywają zbyt odporni, przez co potyczki mocno przeciągają się, a tempo rozgrywki siada. Dodatkowo miałem wrażenie, że przeładowanie broni trwa po prostu wieki. Nieco lepiej wypadają starcia z robotami czy obcymi stworami, które wymagają nieco bardziej taktycznego podejścia, jednak i tu największym problemem była ich powtarzalność i odporność na pociski. RPGowy kaganiec odgrywa w tym swoją rolę, jednak da się zrobić to lepiej – wystarczyłoby umożliwić w opcjach ustawienie skalowania otrzymywanych i zadawanych obrażeń, co przyspieszyłoby potyczki bez obniżania poziomu trudności.

Recenzja gry The Outer Worlds 2
Gąbki dają popalić, nawet będąc na odpowiednim poziomie rozwoju postaci

Duży plus należy się za to za rozwinięty system wad, który powrócił z pierwszej części w jeszcze lepszej formie. Opiera się na naszych zachowaniach, więc przykładowo częste skradanie się może skutkować „słabymi kolanami”, a zbyt duża pewność siebie lękiem przed kompromitacją. To opcjonalny system, który sprawia sporo frajdy i często pojawia się „znikąd” ożywiając rozgrywkę.

Kwestie techniczne nie zawodzą

Pod względem technicznym The Outer Worlds 2 to bez wątpienia krok naprzód w porównaniu do pierwszej części i mały kroczek do przodu w zestawieniu oprawy z Avowed... Przesiadka na Unreal Engine 5 przyniosła wymierne efekty, bo gra wygląda zdecydowanie lepiej. Oświetlenie globalne, realistyczne odbicia i dużo gęstsza roślinność znacząco wpływają na prezentację świata.

Zdecydowanie słabiej wypadają cienie, które są bardzo kiepskiej jakości i generują brzydkie artefakty, brakowało mi też większej różnorodności na samych planetach. Poszczególne biomy oczywiście cechują się wieloma charakterystycznymi elementami i atmosferą, ale jako pojedyncze lokacje zbyt chętnie powielają te same assety. Sam świat też bywa pustawy, co negatywnie odbija się na eksploracji otoczenia. Dodatkowo kiepsko prezentują się modele postaci – zarówno od strony wizualnej, jak i animacji.

Recenzja gry The Outer Worlds 2
Tryb TPP zaskakujaco daje radę

Pod względem wydajności tytuł działa zaskakująco stabilnie. Grałem głównie na PC spełniającym zalecane wymagania, gdzie bez problemu osiągnąłem 60 klatek na sekundę z nielicznymi spadkami, głównie podczas intensywnych starć z kilkoma przeciwnikami lub w bardziej gęstych lokacjach. W przypadku handheldów jest różnie – Steam Deck ma problemy z osiągnięciem 30FPS na minimum, natomiast MSI Claw 8 AI+ pozwalał na płynną rozgrywkę na średnich ustawianiach po włączeniu XeSS na tryb zbalansowany.

Z ciekawości odpaliłem tytuł na Xbox Series X, gdzie również wyglądał bardzo solidnie i oferował stabilną płynność. To spore zaskoczenie, bo Obsidian nigdy nie był mistrzem optymalizacji, a sam Unreal Engine 5 to zazwyczaj mniejsze i większe problemy.

Podsumowanie – ambitna stagnacja z potencjałem

The Outer Worlds 2 to gra, która ma wiele zalet, ale brakuje jej większej głębi i angażującej narracji. Z jednej strony to solidny, dopracowany RPG z bogatą fabułą, świetnym systemem rozwoju i inteligentną satyrą. Z drugiej ta historia zupełnie mnie nie przejęła, a sama produkcja powiela znane schematy aż do przesady.

Jeśli szukacie klasycznego RPG w nowoczesnej formie, z humorem, decyzjami moralnymi i absurdalnymi frakcjami to znajdziecie tu wiele ciekawych zadań i opowieści. Strzela się też ogólnie fajnie, więc nawet pod tym względem można się tu dobrze bawić. Liczyłem jednak na więcej.

Opinia o The Outer Worlds 2: to solidna, techniczne dopracowana kontynuacja z charakterystycznym humorem i ciekawymi pomysłami, ale zbyt zachowawcza i przewidywalna, by naprawdę zachwycić
Kopię The Outer Worlds 2 otrzymaliśmy od Xbox Polska. Nie miało to wpływu na treść mojej opinii o grze.