Francuski gigant krwawi. Raport za trzeci kwartał roku fiskalnego 2025-26 nie pozostawia złudzeń: miliard euro straty operacyjnej i ujemne przepływy pieniężne na poziomie niemal pół miliarda. Gdyby nie chiński kapitał, Ubisoft w obecnej formie mógłby przestać istnieć. Prezes Yves Guillemot mówi o transformacji, ale liczby wskazują na desperacką walkę o przetrwanie.
Kreatywna księgowość i chiński ratunek
W oficjalnych komunikatach firma eksponuje dwucyfrowy wzrost rezerwacji netto (net bookings). To jednak pudrowanie trupa. Rzeczywistość finansową obnaża strata operacyjna (Non-IFRS EBIT) wynosząca około -1 mld €. Fundamenty spółki trzeszczą, a stabilność zapewnił jedynie zewnętrzny inwestor.
Ratunek przyszedł z Azji. Tencent wpompował 1,16 mld € w Ubisoft Nova (znane też jako Vantage Studios). Ten zastrzyk gotówki pozwolił spłacić palące zadłużenie, ale cena była wysoka: oddanie kontroli nad częścią kluczowych aktywów. To nie inwestycja w rozwój, a konieczna ucieczka przed niewypłacalnością. Bez pieniędzy z Chin, Ubisoft zderzyłby się ze ścianą.
Najbardziej niepokojąca statystyka dotyczy struktury przychodów. Aż 93,5% pieniędzy wpływających do kasy pochodzi z tzw. back-catalogu. Francuzi stali się kustoszami własnego muzeum, zarabiając głównie na starszych odsłonach Assassin’s Creed, The Division czy Anno. Odżył też nieco Avatar: Frontiers of Pandora dzięki bardzo udanemu dodatkowi i zmianach w rozgrywce (tj. tryb TPP).

Nowe produkcje w bilansie praktycznie nie istnieją. Nawet głośne premiery, jak Anno 117: Pax Romana czy port AC Shadows na Switch 2, nie są w stanie zrównoważyć kosztów utrzymania tak rozbuchanej struktury. Firma nie produkuje niemal nowych hitów, które potrafią na siebie zarobić w oknie premierowym.
Spóźniona ofensywa i zwolnienia
Zarząd wykonuje ruchy, które rynkowo wyglądają na anachronizm. Przejęcie od Amazon Games tytułu MOBA – March of Giants – brzmi jak ponury żart w 2026 roku, gdy rynek jest zabetonowany przez liderów gatunku. Ryzyko palenia gotówki na walkę o ten segment jest gigantyczne.
Równolegle trwa ofensywa mobilna. Rainbow Six Mobile zadebiutuje 23 lutego, a w kolejce czeka The Division Resurgence. Ubisoft wchodzi na ten rynek z „dużymi” markami w momencie, gdy użytkownicy mobilni preferują natywne produkcje azjatyckie, a nie ograniczone wydania znanych marek. Koszty tej strategii ponoszą pracownicy – w centrali we Francji pracę traci właśnie 200 osób, a podział na „Creative Houses” ma naprawić lata decyzyjnego paraliżu.
Link do raportu znajdziecie bezpośrednio na stronie Ubisoftu.




