Nie ma co ukrywać, że lubię Hitmana. Seria towarzyszy mi w zasadzie całe moje dorosłe życie i przygody Agenta 47 zawsze przykuwały mnie do ekranu. Systemy się zmieniały, lata mijały, a łysy agent z charakterystycznym kodem kreskowym na potylicy niezmiennie dostarczał frajdy z nowych przygód. Kiedy IO ogłosiło w 2016, że przechodzą na tryb epizodyczny z soft rebootem serii, pojawił się we mnie pewien sceptycyzm.
Ale w sumie szybko minął kiedy zapoznawałem się z kolejnymi epizodami. I tak dostaliśmy aż trzy części Hitmana, które w końcu zostały wydane w ramach jednego pakietu pod tytułem „World of Assassination”. To co mnie zainteresowało to fakt, że gra otrzymała tryb VR na posiadane przeze mnie gogle PSVR2. Postanowiłem wrócić do świata zabójstw i zobaczyć o co ten cały aj waj. Jak się okazuje warto było! A przypomnę tylko, że poprzednia wersja VR gry, czyli Hitman 3 na PSVR1, okazał się być niegrywalnym gniotem.
Jak za pewne wiecie „World of Assassination” to kompilacja wszystkich trzech gier z trylogii Hitman wydanej na przestrzeni lat 2016 – 2021. Zawiera ona kampanię główną (20 lokacji w tym 6 naprawdę sporych map), tryb kontraktów, eskalacje, nieuchwytne cele, tryb „wolny strzelec”.

Po za misjami kampanii, wszystkie dodatkowe tryby niestety nie są grywalne w VR na PSVR2, nawet z dodatkiem DLC VR Access (przynajmniej póki co). Ale zważywszy, że jest to kompilacja trzech gier w jednej to i tak nie ma co narzekać, bo do dyspozycji gracza oddano masę godzin zabawy. Tak czy siak, pierwsze co zrobiłem to odpaliłem obowiązkowy samouczek, żeby zobaczyć jak to będzie wyglądać teraz.
Największą zaletą jest łatwe sterowanie oburęczne, co oznacza, że teraz mamy indywidualną kontrolę zarówno nad lewą, jak i prawą ręką za pomocą kontrolerów PSVR2 Sense. Dla niektórych może się to wydawać oczywistym punktem wyjścia, ale w wersji gry na PSVR1 brakowało tego wyjątkowo. Zmienia to dość rewolucyjnie podejście do gry, bo teraz możesz ciągnąć ciało z pistoletem w pogotowiu, używać dwóch noży i ogólnie masz po prostu swobodniejsze poczucie ruchu. Brawa za to!

Muszę przyznać, że jest to calkiem dobrze przemyślany system, który łatwo przyswoić i zapamiętać, dzięki czemu możemy się skupić tylko i wyłącznie na naszych misjach. Już samo odpalenie misji treningowej w VR powoduje niezły opad szczęki: w końcu możemy zanurzyć się dosłownie w świecie Hitmana. Imersja jest niesamowita. Pierwsze co zrobiłem to oczywiście postanowiłem udusić napotkana osobę, żeby poczuć co to oznacza wcielić się w końcu w zabójcę… Ja mam zawsze problem, żeby opisać komuś wrażenia z przebywania w świecie gry – szczególnie jeżeli ktoś nie miał doczynienia nigdy z wirtualną rzeczywistością.
To trochę tak jakby opisywać niewidomemu kolory, albo głuchemu muzykę. Podoba mi się w tej grze wolność, którą oczywiście pamiętam z przechodzenia gry wiele lat temu „na płasko”. Pierwszy przykład z brzegu to chociażby misja w Paryżu, gdzie na prywatnym pokazie mody, musimy zlokalizować nasze dwa cele. Mamy sporo opcji do wyboru, ja na przykład wcieliłem się w pewnego łysego modela, który łudząco przypominał naszego zabójcę. Dzięki temu po udanym pokazie, zostałem zaproszony przez jeden z celów na prywatne spotkanie, gdzie go wypchnąłem z balkonu.

A drugi cel otrułem spreparowanym wcześniej drinkiem, po czym udałem się zanim do toalety, gdzie utopiłem go w wc. Ot pierwszy lepszy przykład z brzegu. Niesamowite jest to, że przebywając wirtualnie w świecie Hitmana, zanurzamy się w nim po uszy. Nic nas nie rozprasza, a ten feeling nieograniczonych możliwości jest po prostu niesamowity. Z misji, które zapamiętałem to jeszcze włoska Sapienza, wieżowiec w Dubaju, niesławny pociąg, czy Hokkaido.
Ale nadal pamiętam ten pierwszy moment i pierwszą misję na pokazie mody, gdzie wchodząc do pałacyku zobaczyłem kilkadziesiąt osób, modeli na wybiegu, ogłuszającą muzykę i pomyślałem sobie „ rany boskie, jak to dobrze wygląda”!

No dobrze, ale jak ta gra wygląda? Zaskakująco dobrze. Wiadomo, że VR wymaga naprawdę sporo mocy, żeby wyglądać jak typowa „płaska” gra (chociaż „HL: Alyx” pokazuje że nie do końca heh), ale tutaj udało się autorom dopracować wszystko prawie, że perfekcyjnie. Naprawdę po latach miałem straszny problem, żeby odróżnić grafikę od tej płaskiej. Może to kwestia mojej pamięci, ale wszystko wyglądało doskonale. Jedyne czego mogę się czepiać to przerywników filmowych, które oglądamy w Vrze na ekranie kinowym wyświetlanym przed nami – to wybija z imersji a po za tym widać kompresję. Ale to detale. Cieszy też wykorzystanie VR sensów PSVR2 – mamy haptykę i adaptacyjne triggery (cyngiel snajperki rulez!).

Podsumowując, bawiłem się naprawdę znakomicie. Misji i zabawy mamy na co najmniej kilkadziesiąt godzin jeśli będziemy sobie chcieli wypróbować wszystkie scenariusze jakie przygotowali dla nas do rozegrania autorzy. To naprawdę znakomite przeniesienie serii Hitman do wirtualnej rzeczywistości.
PS. Dziwi mnie że tak znakomite gry nie wychodzą na PSVR2. Przecież to obok takich gier jak „Metro: Awakening”, czy „Alien: Rogue Incursion” jest to pozycja obowiązkowa dla każdego posiadacza tego zestawu VR. Dlaczego Sony nie promuje takich produkcji? To są właśnie owe system sellery.
Hitman: World of Assassination (PSVR2): Brać, grać i dobrze się bawić! Warto dodać, że posiadając grę World of Assassination możecie zrobić upgrade do wersji VR za 10 USD. – Stary Gracz




