Po czternastu miesiącach od premiery na PlayStation 5, Stellar Blade w końcu trafiło na komputery osobiste. To kolejny krok Sony w kierunku rozbudowy obecności na rynku PC i — co warto podkreślić — jeden z lepszych portów, jakie dotąd przygotowano. Od strony technicznej wszystko działa tu jak należy. Nie ma problemów z optymalizacją, nie występują spadki wydajności, a różnorodne opcje graficzne pozwalają dopasować grę do praktycznie każdego aktualnego sprzętu.
Na PlayStation 5 grę poznałem z każdej strony, a teraz ponownie do niej wróciłem, by sprawdzić, jak prezentuje się na mocnym pececie i na Steam Decku. I, o dziwo, zagrało wszystko. Dosłownie.

Ulepszenia graficzne względem konsolowej wersji
Testowałem Stellar Blade na dwóch konfiguracjach: mocnym PC z RTX 4080 oraz na Steam Decku OLED. W obu przypadkach tytuł wypada zaskakująco dobrze, ale dopiero na desktopie widać pełny rozmach artystyczny i techniczny tej produkcji.
Na komputerze z RTX 4080 gra uruchamia się błyskawicznie i działa w natywnej rozdzielczości 4K z maksymalnymi ustawieniami. Przy aktywnym DLAA (Deep Learning Anti-Aliasing), Stellar Blade utrzymuje stałe 60 klatek na sekundę, a jedyne zauważalne spowolnienia to wyraźne przejścia między lokacjami. Występują niezwykle sporadycznie i są niemal nieodczuwalne, a sama rozgrywka jest przez cały czas absolutnie płynna. Jakość obrazu stoi na bardzo wysokim poziomie i prezentuje zdecydowanie lepszą ostrość i stabilność obrazu niż wersja na PlayStation 5, a nawet Pro z technologią PSSR.

Po przełączeniu na DLSS w trybie jakości liczba klatek wzrasta do zakresu 100–130 FPS i to bez wyraźnych strat w jakości wizualnej. Największe różnice widać w dynamicznych scenach walki, gdzie większa ilość klatek znacząco wpływa na płynność rozgrywki, a uniki i kontry stają się łatwiejsze ze względu na niższe opóźnienia (wspomagane dodatkowo przez funkcję Reflex). Dodatkowo technologia od Nvidii zapewnia ładniejsze wygładzanie krawędzi, więc scenki przerywnikowe czy świetne animacje włosów głównej bohaterki prezentują tu zauważalnie wyższy poziom.
Oprócz skalowania DLSS mamy tu również do wyboru AMD FSR 3, które niestety nie zachwyca i nieco odstaje od PSSR dostępnego na PlayStation 5 Pro. W trybie jakości prezentuje lepszą oprawę wizualną niż edycja na podstawową wersję konsoli, ale to trochę za mało. Szkoda, że zabrakło choćby tu technologii Intel XeSS, która często prezentuje lepszą stabilność obrazu w ruchu.

Kolejne poprawki są mniej spektakularne, bo ładniejsze cienie czy zasięg rysowania obiektów nie różni się mocno, choć poprawia wrażenia wizualne. Wersja PC dodatkowo wspiera tekstury w rozdzielczości 4K dla całego otoczenia, ale ich jakość nie zachwyca. Jestem pewny, że skorzystano tu z prostego algorytmu podnoszącego ich szczegółowość, co nie okazało się wystarczającym rozwiązaniem i nadal można trafić na wiele obiektów, które wyraźnie odstają od pozostałych. Całościowo to ciągle ładna gra, wyraźnie płynniejsza i bardziej szczegółowa niż wcześniej, choć nieco odstająca od najbardziej zaawansowanych technologicznie produkcji.
Stellar Blade na Steam Decku to zaskakująco kompetentne doświadczenie
Steam Deck OLED nie oferuje oczywiście takiego poziomu wizualnego, jak desktop z kartą klasy 4080 czy konsola PlayStation 5, ale gra nadal działa na nim stabilnie. Przy miksie ustawień niskich i średnich oraz z założoną blokadą na 40 FPS rozgrywka pozostaje płynna i oferuje solidną jakość wizualną.
Podobnie jak w demie, Stellar Blade na Steam Decku uruchamia się z ograniczoną konfiguracją graficzną — tekstury są zablokowane na niskim poziomie. Wystarczy we właściwościach gry dodać parametr uruchamiania SteamDeck=0 %command% i dzięki temu można znacząco poprawić wygląd gry bez dużych strat wydajności. Obawiałem się, że w bardziej rozbudowanych lokacjach możemy spodziewać się tu problemów, ale nawet godzinna sesja była zupełnie stabilna, więc zdecydowanie zalecam wykorzystać powyższą możliwość i zagwarantować sobie bardziej szczegółową oprawę graficzną.

Graj czym chcesz
PC-towa wersja oferuje pełne wsparcie dla pada DualSense — z wibracjami, haptyką i adaptacyjnymi triggerami. Jeśli grasz masz pod ręką kontroler z PS5, warto z niego skorzystać — feedback w trakcie walki i korzystania ze specjalnych umiejętności robi różnicę. Jeśli lubisz wbudowany w pad głośnik to jest on również w pełni funkcjonalny – osobiście wyłączam go przy pierwszej możliwej okazji :).
Pady od Xboxa oczywiście również działają bez zarzutu. Zaskakująco dobrze sprawdza się też sterowanie klawiaturą i myszą. Domyślny układ przycisków jest przemyślany, a reakcja postaci szybka i przewidywalna. Szczególnie dobrze wypadają walki dystansowe i system szybkiego celowania z drona — tu precyzja myszy daje przewagę nad analogiem.

Wrażenia z ponownej rozgrywki
Z perspektywy czasu łatwiej mi ocenić samą grę. Stellar Blade to interesujący miks różnych gatunków, który mimo kontrowersji i nieco chaotycznej struktury dostarcza sporo satysfakcji. Fabularnie gra trzyma się sprawdzonego schematu: bohaterka z misją ratunkową w postapokaliptycznym świecie, z kilkoma zwrotami akcji, ale bez większych zaskoczeń. Eve, choć przesadnie seksualizowana, została sportretowana jako postać ciepła i empatyczna – może aż za bardzo.
Stellar Blade to tytuł bardzo kompetentnie zrealizowany, ale też dość zachowawczy. System walki oparty na kontraataku, blokach i precyzyjnym timingu sprawia mnóstwo satysfakcji, lecz poza spektakularnymi bossami nie oferuje zbyt dużej różnorodności.
Mechanika walki z czasem przekształca się z soulslike’a w klasycznego slashera, a później nawet flirtuje z survival horrorem. System progresji i urozmaicone środowiska utrzymywały moje zaangażowanie przez całą kampanię, ale gorzej wypadały misje poboczne, które przypominały odrzuty z Final Fantasy VII Remake – nie miałem siły podchodzić do nich ponownie. Platformowe sekcje są nadal mocno frustrujące, z nietrafionym sterowaniem i dziwnym „ciężarem” postaci. Szkoda, że ten element nie uległ żadnym poprawkom przy ponownym wydaniu gry.

Stellar Blade x GODDESS OF VICTORY: NIKKE – premiera nowego dodatku
Przy okazji premiery na PC, Stellar Blade otrzymało kolejne rozszerzenie w ramach współpracy z mobilną grą Goddess of Victory: Nikke. Nowa zawartość została udostępniona w formie płatnego DLC na wszystkich platformach. To małe rozszerzenie wprowadza między innymi rozgrywkę w stylu strzelanki TPP (wyraźnie inną od tego co widzieliśmy w podstawowej wersji) oraz elementy kosmetyczne, które można zdobyć również z pomocą nieco rozbudowanego wędkarstwa.
W dodatku pojawia się nowa postać – Scarlet, która zleca odnalezienie i zbadanie kilku robotów rozmieszczonych w otwartych lokacjach gry. Każde takie spotkanie uruchamia minigrę opartą na systemie osłon znanym z mobilnej wersji Goddess of Victory: Nikke. W trakcie tych sekwencji należy korzystać z trzech barier do osłony przed atakami oraz celować w nadchodzących przeciwników.

Podczas rozgrywki dostępne są dodatkowe zdolności aktywowane po napełnieniu specjalnego wskaźnika. Można na przykład wezwać pomoc powietrzną lub tymczasowo wzmocnić broń. Warto także celować w jednostki z apteczkami, które pozwalają na dodatkowe leczenie. DLC, choć bardzo krótkie (30-40 minut zabawy), fajnie odmienia na chwilę standardowe mechaniki Stellar Blade. Szkoda, że pomimo ponad roku od premiery gry nie zdecydowano się od razu na wydanie kompletnej edycji na PC, a ze ten, jak i pozostałe małe dodatki niestety trzeba zapłacić pełną cenę.

Podsumowując
Co by nie mówić, Stellar Blade to ciągle ta sama gra, którą mimo powyższych problemów bardzo polecam – moje pełne wrażenia poznacie w recenzji wersji na PlayStation 5, którą przeczytacie tutaj. Wersja PC jest bliska doskonałości i naprawdę nie ma się tu do czego przyczepić poza niespecjalnie szczegółowymi teksturami – znakomita wydajność i bardzo dobra jakość obrazu (zwłaszcza z DLSS/DLAA) sprawiają, że to jeden z najbardziej dopracowanych portów ostatnich miesięcy. Jeśli graliście wcześniej na konsoli to różnice nie są rewolucyjne, ale podchodząc do Stellar Blade po raz pierwszy na komputerze otrzymacie naprawdę świetne doświadczenie.
Stellar Blade: w wersji PC to port dopracowany niemal w każdym aspekcie – stabilny, szybki i imponujący wizualnie. Mimo drobnych niedociągnięć w teksturach, całościowo oferuje jedno z najlepszych doświadczeń technicznych ostatnich miesięcy. – Gaming Mode




