Czasem warto wejść dwa razy do tej samej rzeki. Recenzja Assassin's Creed: Black Flag Resynced
Są gry, które po latach wspomina się przez pryzmat nostalgii. W pamięci wydają się lepsze, niż były w rzeczywistości. Są też takie, które po ponownym uruchomieniu po kilkunastu latach tylko potwierdzają swoją klasę. Do tej drugiej grupy od zawsze zaliczał się Assassin's Creed IV: Black Flag, choć sam nie spodziewałem się, że powrót na Karaiby po trzynastu latach zrobi na mnie aż tak dobre wrażenie.
G. Mode