Moadra - recenzja gry. Mroczna Metroidvania, która potrafi zaskoczyć nie tylko atmosferą

Moadra to debiutancka produkcja fińskiego studia Gloomsoft, wyraźnie inspirowana klasycznymi odsłonami Metroida.

Recenzja gry MaodraRecenzja gry Moadra
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Gaming Mode

Eksploracja obcej planety, rozbudowany arsenał i stopniowe odblokowywanie nowych dróg zapewniają kilkanaście godzin solidnej zabawy. Rozgrywkę spowalniają jednak obowiązkowe skanowanie otoczenia, nadmierne powroty do odwiedzonych lokacji i sterowanie, któremu brakuje nieco precyzji oraz dynamiki.


WIDEO
Moadra - Official Launch Trailer

Proteus 6 nie zaprasza gości

Fabuła brzmi tu trochę znajomo. Moadra jest porucznikiem rasy Nerra, który trafia na planetę Proteus 6 w poszukiwaniu zaginionej placówki badawczej. Misja szybko kończy się katastrofą. Księżniczka Amari Saram, którą bohater miał ewakuować, atakuje go i odrywa mu ramię. Uratowany przez miejscowego naukowca protagonista otrzymuje nową kończynę zrekonstruowaną przy użyciu tajemniczej bioplazmy. Od tej chwili musi odnaleźć ocalałych, wyjaśnić zachowanie księżniczki i odkryć sekret planety.

Oczywiście sama historia pozostaje na drugim planie. Informacje o dawnej cywilizacji i wydarzeniach poprzedzających ekspedycję poznajemy głównie z rozmów oraz wpisów odblokowywanych podczas skanowania. Dialogi można pomijać, a krótkie przerywniki nie dominują nad właściwą rozgrywką. Całość ma kilka interesujących tajemnic, lecz finał przychodzi dość nagle i raczej odgrywa niewielkie znaczenie na tle pozostałych elementów rozgrywki.

Recenzja gry Maodra
Recenzja gry Moadra © Licencjodawca

Najlepiej wypada atmosfera. Proteus 6 to ponure pustkowia, opuszczone laboratoria i ruiny cywilizacji, która wymarła tysiące lat wcześniej. Przygaszona paleta barw, mgła i dźwięki pracujących maszyn budują przekonujący obraz obcego, nieprzyjaznego świata. Muzyka ustępuje miejsca odgłosom otoczenia, dzięki czemu nawet zwykła wędrówka przez pusty korytarz potrafi wzbudzić niepokój. Oprawa 2.5D prezentuje się dobrze, modele są szczegółowe, a animacje płynne.

Strzelanie ma konkretne argumenty

Moadra jest przede wszystkim strzelanką i platformówką. Podstawowy blaster oferuje sześć trybów ognia, a kolejne rodzaje uzbrojenia rozszerzają możliwości walki. Karabin Gatlinga zapewnia dużą szybkostrzelność, ale może się przegrzać. Spine wystrzeliwuje pociski przenikające przez wrogów i ściany, Spread Gun pokrywa ogniem większy obszar, a broń elektryczna razi kilku przeciwników jednocześnie. Do tego dochodzą między innymi Noble Blast oraz potężne rakiety przydatne przeciw opancerzonym celom. Jest się czym pobawić, a ciągły postęp pozytywnie wpływa na dynamikę zabawy.

Recenzja Maodra
Recenzja Maodra © Licencjodawca

System celowania (na szczęście!) pozwala strzelać podczas ruchu, zatrzymać się i mierzyć w dowolnym kierunku albo skorzystać z automatycznego namierzania. Blokada potrafi samodzielnie przełączać cel po zabiciu przeciwnika, co znacznie ułatwia czyszczenie pomieszczeń. Czasem aż za bardzo. Zwykli wrogowie mają przeważnie proste schematy ataków, a automatyczne namierzanie pozwala eliminować kolejne cele bez większego wysiłku.

Bohater potrafi wykonywać przewroty i szybko przemieszczać się po planszy, ale sterowanie nie zawsze nadąża za tempem walki. Przy ciasnych przejściach, niewielkich platformach czy konieczności błyskawicznego ustawienia się do strzału czuć, że ruchy mogłyby być bardziej responsywne. Na kontrolerze dodatkowym utrudnieniem jest niewygodna kombinacja przycisków potrzebna do odpalenia rakiet.

Recenzja Maodra
Recenzja gry Moadra © Licencjodawca

Jest też tu pewna domieszka "soulsów". Walka wymaga zarządzania energią: mocniejsze ataki i osłona Chitonite korzystają ze wspólnego zasobu, więc nie można bez końca polegać na najpotężniejszych zdolnościach. Opancerzeni przeciwnicy odbijają zwykłe pociski, a niektórzy potrzebują kilku rakiet, zanim padną. Gdy zabraknie energii, potrafią agresywnie ścigać bohatera, dopóki nie opuści pomieszczenia. Późniejsze ulepszenia regenerujące energię mogą jednak niemal całkowicie zniwelować to ograniczenie.

Bossowie wypadają nierówno. Ich projekty są interesujące, a starcia często opierają się na unikaniu serii ataków i ostrzeliwaniu odsłoniętego słabego punktu. Brakuje większej różnorodności mechanik, a niektóre pojedynki są do siebie bardzo podobne. Automatyczne namierzanie dodatkowo upraszcza walki, przez co efektowne projekty przeciwników nie zawsze przekładają się na równie ciekawe starcia. Tym bardziej, że samych starć nie ma wiele - o ile się nie pomyliłem to takich potyczek w grze znajdziemy dokładnie siedem.

Recenzja Maodra
Recenzja gry Moadra © Licencjodawca

Skaner, który zaczyna męczyć

Równie ważna w grze jest eksploracja. Początkowo świat prowadzi nas dość liniowo, ale w połowie gry otwiera się na większą liczbę odnóg. Nowe zdolności pozwalają chwytać się ścian, wykonywać podwójne skoki i pokonywać przeszkody, które wcześniej blokowały przejście. Znalezione ulepszenia zachęcają do powrotu, a większość pomieszczeń skrywa coś wartego uwagi.

Największym problemem całości był dla mnie "metroidowy" skaner. Obsługiwany przez małego robota towarzysza pozwala badać przeciwników, poznawać historię planety i wykrywać ukryte przejścia. Obiekty możliwe do zeskanowania są oznaczone na fioletowo, a po zbadaniu zmieniają kolor na zielony. Łącznie można znaleźć 200 unikalnych obiektów.

Sam pomysł dobrze pasuje do gatunku, ale gra uzależnia od skanera zbyt wiele elementów. Ukryte szyby wentylacyjne, korytarze i zniszczalne fragmenty ścian często stanowią najłatwiejszą, a czasem jedyną drogę naprzód. Zamiast analizować konstrukcję poziomu, najbezpieczniej regularnie uruchamiać skaner i przeczesywać nim otoczenie. Szybko staje się to szczególnie męczące, ponieważ ukrytych przejść przybywa, a część z nich prowadzi do głównego celu, a nie do opcjonalnych sekretów.

Recenzja Maodra
Recenzja gry Moadra © Licencjodawca

Skaner obsługuje się niezależnie od bohatera, co pozwala kontrolować obie postacie jednocześnie, ale jest totalnie niewygodne - to nie jest wciśniecie jednego przycisku, który uruchamia magiczne zmysły. W rezultacie eksploracja regularnie traci płynność, a kompletowanie wszystkich skanów zamienia się w żmudne sprawdzanie kolejnych ścian

Mapa dokładnie odwzorowuje pomieszczenia, zaznacza zamknięte drzwi, zagrożenia środowiskowe i odnalezione przedmioty. Potrafi też wskazać obiekt, do którego nie mamy jeszcze odpowiedniej umiejętności. Problemem jest nawigacja: brakuje czytelnych nazw regionów podczas przeglądania odległych obszarów, przez co odnalezienie konkretnej strefy wskazanej w zadaniu potrafi zająć niepotrzebnie dużo czasu. Niektóre drzwi trzeba ponownie zeskanować po zdobyciu właściwej karty dostępu, choć gra nie tłumaczy tej zasady wystarczająco jasno. Najbardziej odczuwalny jest nadmierny backtracking. Gdy nie pamiętamy, gdzie znajdował się konkretny zamek albo ukryty szyb, łatwo stracić czas na błądzenie.

Segmenty platformowe również nie są dopracowane. Skok z miejsca daje większą wysokość, a podczas biegu pozwala pokonać większy dystans. Taka fizyka nawiązuje do Super Metroid, lecz w połączeniu z mało precyzyjnym sterowaniem utrudnia lądowanie na niewielkich platformach. Na tle przyjemnego strzelania odstaje to od najlepszych gier w gatunku i kompletnie nie ma podejścia do Prince of Persia, serii Ori czy Metroid Dread.

Recenzja Maodra
Recenzja gry Moadra © Licencjodawca

Ewolucja zamiast poziomów

Rozwój postaci opiera się na protoplazmie zbieranej po pokonanych przeciwnikach i znajdowanej w ukrytych organicznych workach. Surowiec wydajemy w zielonych zbiornikach, które służą również jako punkty zapisu. Można tam ulepszać broń, zwiększać skuteczność zdolności i zmieniać wyposażenie.

System ma dużą zaletę: pozwala bezpłatnie cofać wydane punkty i inwestować je w inne uzbrojenie. Nie trzeba obawiać się, że źle rozwinięta broń na stałe zmarnuje zgromadzone zasoby. Dodatkowe znajdźki zwiększają zdrowie, energię i wytrzymałość pancerza Chitonite, a kolejne umiejętności zmieniają również wygląd bohatera. Każdy dodatkowy fragment mapy może zapewnić trwałe wzmocnienie, nowy sposób poruszania się albo ulepszenie przydatne w walce.

Recenzja Maodra
Recenzja Maodra © Licencjodawca

Solidny debiut z wyraźnymi ograniczeniami

Na sam koniec chciałbym jeszcze wspomnieć o problemach technicznych, bo niestety jest dość średnio. Nawet na topowym sprzęcie spotkałem się tu z pewnymi przycinkami i problemami z płynnością, a na Asus Xbox ROG Ally X (urządzeniu dużo mocniejszym niż Steam Deck) problemy te były jeszcze bardziej widoczne - niezależnie od ustawień nie udało mi się osiągnąć odczuwalnej płynności.

Nie zrozumcie mnie źle - Moadra jest w pełni grywalna, ale nieustannie coś tu szarpie i spowalnia, co przeszkadza trochę w rozgrywce. Oprawa i klimat robią wrażenie, ale to głównie ze względów artystycznych - technicznie nic nie wyjaśnia tu braku optymalizacji. Tytuł działa na SteamOS i nie wymaga żadnych dodatkowych manualnych modyfikacji.

Dokładne przejście zajęło mi około 16 godzin. Moadra potrafi utrzymać zainteresowanie dzięki licznym sekretom, rozwojowi postaci i stopniowo otwierającemu się światu. Bawiłem się tu dobrze, ale ze względu na przegięty backtracking i totalnie męczące skanowanie wszystkiego raczej do tytułu więcej nie wrócę.

Nie da się jednak ukryć, że jest to produkcja, która rozumie podstawy Metroidvanii i potrafi zainteresować eksploracją obcego świata. Ma przyjemny system strzelania, rozbudowany rozwój postaci i atmosferę, która pozostaje w pamięci. Za około 60 zł na Steam warto dać jej szansę już w dniu premiery jeśli lubicie ten gatunek.

Nasza ocena Moadra:
7 / 10
Wybrane dla Ciebie