Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4 - na taki powrót zasługiwaliśmy

Modern Warfare 4 to najlepsze Call of Duty od lat. Świetna kampania, dopracowany multiplayer i rozbudowany DMZ pokazują, że Infinity Ward wreszcie przypomniało sobie, co uczyniło tę serię tak popularną. Recezja wersji PC.

Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Gaming Mode

Po kilku latach wyraźnego kryzysu Call of Duty wraca z kampanią, która przypomina, dlaczego kiedyś jeszcze czekaliśmy na kolejne odsłony tej serii. Modern Warfare 4 stawia na widowiskową, brutalną i często szokującą akcję, świetnie zaprojektowane misje i bohaterów, którym można kibicować. Do tego dochodzą rozbudowany DMZ oraz dopracowany multiplayer. Infinity Ward wreszcie dostarczyło pełnoprawną produkcję, a nie kolejną pozycję z corocznego harmonogramu wydawniczego.

Co jak co, ale Call of Duty potrzebowało takiego otrzeźwienia. Ostatnie lata przyniosły nam kilka produkcji, które coraz trudniej było traktować jako pełnoprawne kontynuacje jednej z najważniejszych serii strzelanin. Modern Warfare 3 było totalnie miernym domknięciem opowieści, a Black Ops 7 trudno nazwać inaczej niż splunięciem fanom w twarz.

Modern Warfare 4 na szczęście odmienia ten obraz. Infinity Ward dostało więcej czasu na przygotowanie swojego projektu, a efekt widać praktycznie w każdym trybie. Szczególnie mocno odczułem to podczas kampanii. Mam wrażenie, że ktoś twórcom w końcu znowu przyszył jaja. Od dawna nie widziałem w Call of Duty takiej ochoty na podejmowanie trudniejszych tematów, pokazywanie brutalnych konsekwencji wojny i prowadzenie bohaterów przez sytuacje, w których nie ma wygodnych rozwiązań. To najlepszy Call of Duty od czasów ery Xboksa 360.

Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4
Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4 © Licencjodawca

Kampania, która wreszcie ma charakter

Twórcy przygotowali około ośmiu godzin kampanii, której akcja rozgrywa się na kilku kontynentach i jest praktycznie pozbawiona jakichkolwiek wypełniaczy. Główny wątek rozwija się wokół dwóch równoległych historii. Pierwsza śledzi poczynania kapitana Price'a, który po wydarzeniach z poprzedniej części rusza na własną rękę, by dopaść ludzi powiązanych z Makarowem. Druga przenosi nas do Korei, gdzie po dziesięcioleciach względnego spokoju dochodzi do pełnoskalowej inwazji Korei Północnej na Południową.

Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4
Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4 © Licencjodawca

Szczególnie interesująco wypada część poświęcona Parkowi. Nie jest to kolejny doświadczony komandos, który od początku wie, jak poradzić sobie w każdej sytuacji. Obserwujemy młodego żołnierza, dla którego wojna okazuje się brutalnym zderzeniem z rzeczywistością. W jego historii podoba mi się przede wszystkim to, że twórcy nie próbują za wszelką cenę robić z całego oddziału niezniszczalnych bohaterów. Widać niepewność, błędne decyzje i emocje, które nie zawsze pomagają w walce. Dzięki temu wydarzenia w Korei mają nieco bardziej przyziemny wymiar, mimo całego widowiskowego charakteru produkcji.

Hajin stanowi zresztą znacznie więcej niż tylko kolejną efektowną lokację na mapie kampanii. To właśnie tam najmocniej odczuwa się skalę inwazji i presję, pod jaką znajdują się bohaterowie. Rozgrywka potrafi w krótkim czasie przejść od desperackiej obrony do dużych operacji wojskowych, a kolejne wydarzenia dobrze oddają narastający chaos. W pamięci zostają nie tylko widowiskowe fragmenty, ale również momenty, w których sytuacja wymyka się spod kontroli i trzeba po prostu reagować na to, co dzieje się wokół.

Początek inwazji przedstawiono z odpowiednim rozmachem, ale równie dobrze wypadają mniejsze sceny, w których widać dezorientację, strach i bezradność żołnierzy wrzuconych w sam środek konfliktu. Nie mamy tu kolejnej opowieści o oddziale niezniszczalnych komandosów, którzy w pojedynkę rozwiązują problemy całego świata. Park i jego towarzysze popełniają błędy, reagują emocjonalnie i próbują odnaleźć się w sytuacji, której nie byli w stanie przewidzieć.

Szczególnie zapadają w pamięć misje związane z obroną fikcyjnego miasta Hajin. W jednej z nich przedzieramy się przez kolejne piętra wieżowca, oczyszczając pomieszczenia z przeciwników. W innej próbujemy utrzymać most, którym ewakuują się cywile i prowadzimy ostrzał z budynku bez wielkich możliwości zmiany pozycji. Chwilę później przychodzi czas na szturm na bombardowaną plażę (etap klasyczny dla pierwszych części serii) - co chwilę czeka nas tu coś nowego. Snajperzy, ostrzał artyleryjski, śmigłowce i nacierające oddziały tworzą widowisko, którego skala przypomina najlepsze kampanie z okresu Xboksa 360.

Z rymu wybijają nieco pojedyncze "walki z bossami", którzy mają na sobie bardzo odporne odzienie i wymagają wystrzelania przynajmniej całego magazynka, by ich powalić - takie coś bardziej pasuje do Far Cry.

Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4
Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4 © Licencjodawca

Na uwagę zasługuje za to misja poświęcona północnokoreańskiemu żołnierzowi, który bardzo szybko zaczyna kwestionować otrzymywane rozkazy. W trakcie przemierzania okolicy spotykamy cywilów, których możemy przesłuchiwać, zastraszać, przeczesać dom lub próbować uspokajać. Pojawia się też scena publicznej egzekucji, którą zapewne już widzieliście nawet nie grając w MW4, bo dosłownie obiegła internet. Mamy kilka możliwości dialogowych, ale nie zmieniają kompletnie przebiegu fabuły, podobnie jak nasze decyzje oparte o sumienie - brak subordynacji kończy się kulką w głowę i wczytaniem punktu kontrolnego.

Zaskakująco dobrze wypadają również kobiece postacie. Mają temperament, własne interesy i potrafią zdominować scenę samą osobowością i ekspresyjnością. Nie odniosłem wrażenia, że ktoś tworzył je według listy obowiązkowych cech, żeby później odhaczyć kolejne punkty w prezentacji marketingowej, a w końcu podszedł do tematu z rozumem i godnością dla płci pięknej. Szczególnie dobrze wypada Valeria Garza, która towarzyszy Price'owi podczas części jego misji. Jest bezczelna, cyniczna i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo różni się od brytyjskiego kapitana, ale chętnie wykorzystuje sytuację na swoją korzyść i potrafi manipulować. Ich rozmowy mają odpowiednią dynamikę, a Valeria potrafi skutecznie wyprowadzić Price'a z równowagi. To postać, którą łatwo zapamiętać. I szczerze da się ją polubić.

Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4
Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4 © Licencjodawca

Sam wątek Price'a jest dla mnie słabszą częścią kampanii. Po śmierci Soap'a kapitan znajduje się w znacznie mroczniejszym miejscu i coraz częściej podejmuje decyzje, które wcześniej uznałby za niedopuszczalne. Chcąc dotrzeć do Archera, związanego z pozostałościami organizacji Makarowa, zawiera układ z Valerią i jej kartelem. Towarzyszące jej osoby nie przejmują się szczególnie stratami wśród cywilów, co prowadzi do kilku bardzo intensywnych wymian zdań i sytuacji, w których Price musi mierzyć się z własnymi zasadami.

Konflikt wewnątrz Task Force 141 jest jednym z ważniejszych elementów tej opowieści. Ghost i Gaz otrzymują zadanie schwytania lub wyeliminowania dawnego dowódcy. Szczególnie dobrze wypada misja Gone Dark, w której wcielamy się w Gaz'a przemierzającego pogrążony w ciemności hotel w poszukiwaniu Price'a. Historia relacji między bohaterami nadaje temu spotkaniu odpowiednią wagę. Rozmowy i konfrontacje przypominają, że nie są to przypadkowi żołnierze spotykający się na potrzeby kolejnej strzelaniny, lecz ludzie, którzy przez lata wspólnie walczyli i sobie ufali.

Szkoda, że ten potencjał nie został wykorzystany do końca. Poszczególne sceny potrafią mocno uderzyć emocjonalnie, ale cały wątek Price'a sprawia wrażenie mniej konsekwentnie poprowadzonego. Mads Mikkelsen, który wciela się w Archera, ma zdecydowanie za mało czasu ekranowego. Przy tak rozpoznawalnym nazwisku i randze przeciwnika oczekiwałem znacznie większej obecności tej postaci. Jego udział w wydarzeniach jest zbyt skromny, by antagonista stał się naprawdę zapadającym w pamięć przeciwnikiem. Jak pojawiał się już na ekranie to automatycznie na rękach miałem dosłownie ciary - gość jest niesamowity i po prostu szkoda, że jest go tak mało.

Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4
Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4 © Licencjodawca

Oczywiście nie chcę przesadzać z pochwałami i powiedzmy sobie jedno szczerze: to nadal proste kino akcji, pełne pościgów, tajnych operacji, zdrad i międzynarodowych intryg. Próba spięcia kilku wcześniejszych odsłon jedną postacią stojącą za wydarzeniami nie zawsze wypada przekonująco, a tempo niektórych wątków bywa zbyt szybkie. Mnie to jednak w pełni kupiło.

Misje, które pamięta się po napisach

Infinity Ward przygotowało zestaw bardzo zróżnicowanych zadań. Mamy nocne akcje z noktowizją, skradanie się przez pomieszczenia zajęte przez przeciwników, dynamiczne pościgi samochodowe i piesze, starcia na dużą skalę oraz krótkie sekwencje walki wręcz. W jednej z misji przemierzamy dachy Nowego Jorku, w kolejnej rozpędzony samochód sieje zniszczenie na ulicach Paryża. Pojawia się też efektowna sekwencja w rejonie dworca kolejowego, w której tempo wydarzeń wymaga niemal nieustannego reagowania na kolejne zagrożenia.

Szczególnie cenię misje wymagające ostrożności przy oczyszczaniu budynków. W jednej z nich musimy bardzo dokładnie sprawdzać pomieszczenia, ponieważ wśród przeciwników znajdują się cywile. Pochopne pociągnięcie za spust może zakończyć się tragedią, a sam przebieg akcji wymusza zupełnie inne podejście niż klasyczne parcie przed siebie.

Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4
Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4 © Licencjodawca

Osobnego omówienia wymaga Stranded, czyli jedyna większa misja o otwartej strukturze. COD już wcześniej próbował bawić się w nieco bardziej otwarte tereny, ale efekt był po prostu koszmary - twórcy próbowali jak najniższym kosztem sklecić krótką kampanię na gotowych mapach. Tu wręcz przeciwnie - można odnieść wrażenie, że to jakby "gra w grze".

Park i jego oddział znajdują się w trudnym położeniu, a powodzenie operacji zależy w dużej mierze od tego, jak dobrze przygotujemy się do kolejnych starć.

Najważniejsza jest tutaj możliwość samodzielnego decydowania, ile czasu poświęcimy na przygotowania. Możemy skoncentrować się na głównych zadaniach albo dokładniej przeszukać okolicę i zgromadzić dodatkowe wyposażenie. Warto to robić, ponieważ zdobyte materiały przekładają się na konkretne możliwości podczas dalszej walki. Dodatkowe uzbrojenie, sprzęt wybuchowy czy wsparcie ogniowe mogą wyraźnie ułatwić realizację kolejnych celów.

Nie oznacza to jednak, że twórcy wymagają od nas dokładnego sprawdzania całego terenu. Osoby, którym zależy przede wszystkim na kontynuowaniu historii, mogą skorzystać z szybkiego przemieszczania się i od razu przejść do najważniejszych punktów operacji. To wygodne rozwiązanie, choć jednocześnie ogranicza sens eksploracji. W moim przypadku zdecydowanie lepiej sprawdziło się poświęcenie dodatkowego czasu na poszukiwanie zasobów.

Najważniejsze, że Infinity Ward nie uczyniło z takiej konstrukcji fundamentu całej kampanii. Stranded dobrze funkcjonuje jako odskocznia od liniowych misji, a nie obowiązkowa recepta na projektowanie wszystkich kolejnych etapów. To zdecydowanie udany eksperyment i jedna z tych części, które chciałbym zobaczyć w przyszłości rozwinięte w podobnym kierunku.

Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4
Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4 © Licencjodawca

Multiplayer wraca do sprawdzonych fundamentów

W trybie wieloosobowym Infinity Ward postawiło na rozwiązania, które przez lata stanowiły najmocniejszą stronę serii. Najważniejsze jest tutaj samo strzelanie. Broń ma odpowiedni ciężar, animacje są dopracowane, a prowadzenie ognia pozostaje czytelne nawet podczas bardziej dynamicznych pojedynków. Po kilkunastu godzinach rozgrywki trudno nie docenić tego, jak dużą uwagę poświęcono zachowaniu poszczególnych modeli.

Na premierę otrzymujemy 12 podstawowych map, które w większości dobrze sprawdzają się w starciach sześciu na sześciu. Ich układ pozwala dość szybko zorientować się w sytuacji, ale nie oznacza to, że wszystkie lokacje oferują identyczne doświadczenia. Niektóre premiują kontrolowanie ważnych przejść i odpowiednie ustawienie się względem przeciwnika, inne potrafią zaskoczyć liczbą kierunków, z których można otrzymać ostrzał. Dobrym przykładem jest Lotus, gdzie znalezienie bezpiecznej pozycji bywa sporym wyzwaniem. Mimo kilku słabszych projektów cały zestaw oceniam bardzo wysoko.

Dużo zmieniło się również w sposobie poruszania. Infinity Ward zrezygnowało z bardziej akrobatycznego podejścia znanego z ostatnich Black Ops, dzięki czemu walka ponownie opiera się przede wszystkim na właściwym pozycjonowaniu i refleksie. Nie brakuje oczywiście ślizgania, sprintu czy pokonywania przeszkód, ale poszczególne umiejętności nie dominują już nad samym strzelaniem. Podoba mi się taki kierunek. Możliwości ruchu są wystarczająco szerokie, ale nie trzeba traktować każdej potyczki jak zawodów w wykonywaniu najbardziej skomplikowanych kombinacji.

Wyróżnikiem arsenału jest zróżnicowanie konstrukcji i sposobu ich wykorzystania. KG-7 Vulkan oraz Warlord należą do modeli, które łatwo zapamiętać, choć nie każda dostępna broń równie mocno przypadła mi do gustu. Ważniejsze od samej liczby dostępnych egzemplarzy jest jednak to, że poszczególne konfiguracje potrafią rzeczywiście zmienić sposób prowadzenia walki. Dzięki temu eksperymentowanie z wyposażeniem ma sens także po opanowaniu podstawowego zestawu.

Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4
Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4 © Licencjodawca

System Gunsmith przeszedł kilka zmian, które uważam za krok w dobrym kierunku. Zamiast zalewać menu wieloma dodatkami o niemal identycznym zastosowaniu, twórcy ograniczyli liczbę dostępnych wariantów. Do klasycznego zestawu możemy przypisać maksymalnie pięć modyfikacji, co wymusza bardziej świadome podejście do budowania własnej konfiguracji.

Najciekawsze są jednak Apex Attachments. To specjalne rozwiązania opracowane z myślą o konkretnych modelach, które potrafią zmienić ich przeznaczenie lub sposób zachowania podczas strzelania. Przykładowo odpowiednia modyfikacja Odena pozwala uzyskać znacznie bardziej wyspecjalizowaną konfigurację, niż sugerowałby jego podstawowy profil. Dzięki temu rozwój broni nie sprowadza się wyłącznie do poprawiania kilku statystyk.

Doceniam również sposób rozwiązania progresji. Nie musimy poświęcać kolejnych godzin na powtarzanie identycznego procesu odblokowywania każdego dodatku dla różnych modeli. Część elementów można wykorzystywać w kilku konstrukcjach, co wyraźnie ogranicza niepotrzebny grind. W efekcie częściej eksperymentujemy z uzbrojeniem, zamiast spędzać czas na samym zdobywaniu kolejnych poziomów.

Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4
Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4 © Licencjodawca

Spośród nowych rozwiązań multiplayera szczególnie wyróżnia się Kill Block. Zamiast jednej niezmiennej przestrzeni do walki otrzymujemy arenę, której układ jest składany na nowo na potrzeby kolejnych rund. Zmienia to nie tylko wygląd otoczenia, ale również sposób planowania pierwszych ruchów.

W praktyce trudno polegać wyłącznie na zapamiętanej wcześniej trasie czy sprawdzonym ustawieniu. Każda kolejna konfiguracja wymaga szybkiego rozpoznania sytuacji, a dodatkowe urozmaicenie wprowadza zmienne uzbrojenie. To niewielka zmiana w porównaniu z klasycznymi trybami, ale wystarczająca, żeby Gunfight nie sprawiał wrażenia ciągłego powtarzania tych samych pojedynków. Szkoda jedynie, że na razie pomysł nie doczekał się szerszego wykorzystania.

Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4
Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4 © Licencjodawca

DMZ, czyli trzeci filar z dużym potencjałem

DMZ jest chyba najbardziej ambitną częścią całego Modern Warfare 4. Infinity Ward nie potraktowało go jako dodatkowej aktywności dołączonej do kampanii i multiplayera. To rozbudowany tryb, w którym przygotowanie do wyprawy, zdobywanie wyposażenia i podejmowanie ryzyka mają równie duże znaczenie jak sama walka.

Głównym obszarem działań jest Hajin. Mapa została zaprojektowana z myślą o różnych stylach rozgrywki i trudno narzekać na brak miejsc do odwiedzenia. Od miejskiej zabudowy, przez tereny leśne, aż po instalacje wojskowe i skażone obszary, poszczególne rejony różnią się nie tylko wyglądem, ale też charakterem zagrożeń. Dodatkowym urozmaiceniem jest zmienna pogoda. Mgła potrafi skutecznie ograniczyć widoczność, a opady deszczu wpływają na to, jak łatwo można zlokalizować poruszającą się postać. Takie detale sprawiają, że nawet dobrze znany fragment mapy może wymagać innego podejścia podczas kolejnej wyprawy.

Nie jesteśmy też ograniczeni do jednego sposobu realizowania zadań. Story Missions oferują bardziej rozbudowane aktywności z konkretnymi założeniami, Dynamic Operations wprowadzają dodatkowe cele w trakcie ekspedycji, natomiast Free Roam pozostawia znacznie więcej swobody. Dzięki temu można dostosować tempo rozgrywki do własnych preferencji. Szczególnie dobrze wypadają zadania, które wymagają dotarcia w określone miejsce i sprawnego opuszczenia go przed nadejściem radioaktywnego gazu. Wtedy nawet pozornie prosta aktywność może szybko zamienić się w nerwową walkę o przetrwanie.

Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4
Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4 © Licencjodawca

Duże znaczenie ma również baza wypadowa. Forward Operating Base pozwala przygotować się do następnego wejścia na mapę i stopniowo rozbudowywać dostępne możliwości. Możemy korzystać z kolejnych stanowisk, rozwijać wyposażenie i produkować przedmioty przy pomocy drukarki 3D. Warto przy tym pamiętać o materiałach zdobywanych podczas wypraw. Bez odpowiednich zapasów nie wykorzystamy pełnego potencjału tego systemu, dlatego przeszukiwanie otoczenia ma tutaj znacznie większy sens niż zwykłe zbieranie przypadkowych przedmiotów.

Rozwój postaci został oparty na trzech specjalizacjach: Warfighter, Scout i Survivalist. Każda z nich pozwala stopniowo dostosować operatora do preferowanego stylu działania. Ryzyko jest jednak spore, ponieważ utrata postaci może oznaczać konieczność ponownego przygotowania się do kolejnej ekspedycji. Twórcy przewidzieli również system nagradzania najbardziej agresywnych uczestników wypraw. Osoby regularnie atakujące inne oddziały zostają oznaczone jako cele Wanted, co może sprowadzić na nie dodatkowe zainteresowanie ze strony pozostałych ekip. To ciekawy sposób na wprowadzenie konsekwencji za zbyt częste wszczynanie konfliktów.

DMZ ma mocne podstawy, ale po dłuższym czasie zaczynają wychodzić na jaw ograniczenia zawartości. Najbardziej odczułem to podczas wykonywania Dynamic Operations. Początkowo zapewniają odpowiednią różnorodność, jednak dostępna pula aktywności dość szybko zaczyna się powtarzać. Podobnie wygląda sytuacja z misjami fabularnymi. Sześć głównych zadań to niezły początek, ale przy tak dużej mapie i rozbudowanych systemach progresji chciałoby się otrzymać więcej powodów do regularnego powracania.

Nie przekonuje mnie również poziom inteligencji przeciwników sterowanych przez komputer. Ich liczebność i wytrzymałość potrafią być problematyczne, ale nie zawsze idzie za tym odpowiednio interesujące zachowanie. W starciach z innymi oddziałami sytuacja wygląda znacznie ciekawiej, choć szybki czas eliminacji oraz wspomaganie celowania potrafią sprawić, że wynik pojedynku jest przesądzony już po pierwszej wymianie ognia.

Mam też zastrzeżenia do samego modelu aktywności. DMZ zachęca do współpracy w niewielkich oddziałach, ale nie daje pełnej swobody ekipom, które chciałyby skoncentrować się wyłącznie na zadaniach przeciwko sztucznej inteligencji. Obecność innych osób zawsze pozostaje istotnym elementem wyprawy i nie można jej całkowicie zignorować. Przydałaby się alternatywa pozwalająca skupić się na kooperacji bez ciągłego ryzyka konfrontacji z kolejnymi zespołami.

Mimo tych niedociągnięć DMZ ma spory potencjał. Pod względem liczby systemów, możliwości przygotowania operatora i rozmiaru dostępnego obszaru jest to znacznie więcej niż chwilowa odskocznia od pozostałych trybów. Największym wyzwaniem dla Infinity Ward będzie teraz utrzymanie zainteresowania na dłużej. Fundamenty są solidne, ale potrzebują regularnego uzupełniania o nowe zadania i aktywności.

Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4
Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4 © Licencjodawca

Wersja PC i wydajność

Pod względem technicznym Modern Warfare 4 prezentuje wysoki poziom. Szczególnie dobrze wypada kampania, w której gęsta zabudowa miast, oświetlenie, efekty cząsteczkowe i sceny z dużą liczbą obiektów tworzą bardzo szczegółowe widowisko. W DMZ uwagę zwraca dynamiczna pogoda, a modele broni i animacje przeładowania należą do najmocniejszych elementów oprawy. Na PC dostępny jest również ray tracing, który poprawia oświetlenie i odbicia, jednak korzystanie z niego dla większości osób będzie raczej nie osiągalne, bo po włączeniu go nie można skorzystać z zaawansowanych funkcji skalowania obrazu (DLSS, FSR). Totalnie niezrozumiała decyzja.

Gra działa stabilnie i nie wykazuje problemów z płynnością, które mocno dały się we znaki poprzedniej odsłonie czy open becie. Co nie znaczy, że wszystko działa idealnie - ciężko to złapać na zrzutach ekranu, ale włosy postaci w ruchu wyglądają paskudnie źle - to ewidentny błąd, bo dosłownie co kilka klatek wyłącza się i włącza ponownie na nich wygładzanie krawędzi. Problem dotyczy tylko scenek przerywnikowych i w czasie normalnej rozgrywki go nie zaobserwowałem.

Sama wydajność jest bardzo solidna i dobrze się skaluje - w menu jak zawsze znajdziemy mnóstwo ustawień, więc nawet na słabszych urządzeniach można cieszyć się odpowiednio płynną rozgrywką.

Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4
Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4 © Licencjodawca

Call of Duty, za którym tęskniliśmy

Nie przeciągając dalej, po ukończeniu kampanii i spędzeniu ok. 20h w trybie multiplayer jestem pewny, że Modern Warfare 4 jest produkcją, której ta seria potrzebowała. Kampania wreszcie otrzymała należytą uwagę, a wątek koreańskiej inwazji przypomina najlepsze momenty z czasów, gdy single player stanowił jeden z najważniejszych powodów zakupu kolejnego Call of Duty. Historia pozostaje prostym kinem akcji, ale świetne misje, wyraziste postacie i kilka naprawdę mocnych scen sprawiają, że trudno oderwać się od ekranu.

Multiplayer oferuje znakomite strzelanie, rozsądnie zaprojektowany ruch, mocny zestaw map i kilka interesujących trybów. DMZ jest rozbudowanym ekstrakcyjnym doświadczeniem, które może wciągnąć na długie tygodnie, choć tu twórcy będą musieli mocno popracować nad zawartością.

Nie jest to produkcja bez wad. Balans killstreaków, matchmaking, ograniczona różnorodność części aktywności DMZ i niedostatecznie rozwinięty wątek głównego antagonisty zostawiają miejsce na poprawki. Mimo to po raz pierwszy od dawna mam poczucie, że Call of Duty znów traktujenas poważnie, a cała gra sprawia wrażenie przemyślanego, pełnoprawnego wydania. Modern Warfare 4 to najlepsza odsłona serii od czasów ery Xboksa 360 i jedna z najbardziej satysfakcjonujących części w ostatnich latach. Mam tylko nadzieję, że Activision/Microsoft nie będą gonić na złamanie karku z kolejną premierą za rok - tu podstawy są tak solidne, że spokojnie tytuł powinien na rynku pożyć dłużej.

Nasza ocena Call of Duty: Modern Warfare 4:
8 / 10
Wybrane dla Ciebie