Lunarium – recenzja. Piękny "Sekiro-like", któremu zdecydowanie brakuje tempa

Souls-like'ów mamy obecnie zatrzęsienie. Duże studia próbują własnych sił w gatunku, mniejsi twórcy szukają dla niego nowych form, a inspiracje produkcjami FromSoftware pojawiają się nawet tam, gdzie jeszcze kilka lat temu nikt by się ich nie spodziewał. Lunarium nie ukrywa swoich korzeni, choć robi wystarczająco dużo po swojemu, żeby nie traktować go jako kolejnej kopii Dark Souls.

Recenzja Lunarium. Piękne Action RPG z problemamiRecenzja Lunarium. Piękne Action RPG z problemami
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Gaming Mode

Produkcja skupia się przede wszystkim na dwóch bohaterkach, walce opartej na parowaniu oraz eksploracji świata obserwowanego z izometrycznej perspektywy. Najbardziej charakterystyczna jest jednak oprawa. Pastelowa kolorystyka i ręcznie malowane elementy sprawiają, że całość prezentuje się znacznie łagodniej od większości przedstawicieli gatunku. Nieprzypadkowo po ukończeniu gry zacząłem określać ją mianem "cozy Sekiro-like".

Spędziłem z Lunarium około siedmiu godzin i w tym czasie zobaczyłem napisy końcowe oraz zdecydowaną większość przygotowanej zawartości. Gra nie należy więc do długich. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby przez te kilka godzin konsekwentnie rozwijała swoje pomysły. Niestety szybko okazuje się, że najciekawsze rozwiązania poznajemy stosunkowo wcześnie, a później są one przede wszystkim powtarzane. Szczególnie mocno cierpi na tym walka, która potrafi dawać sporo satysfakcji, ale zdecydowanie zbyt często przeciąga starcia ponad potrzebę.

Recenzja Lunarium
Recenzja Lunarium © Licencjodawca

Piękny świat, tylko trochę za pusty

Oprawa wizualna jest bezsprzecznie najmocniejszym elementem Lunarium. Nie chodzi nawet o poziom techniczny. Gra ma przede wszystkim bardzo dobry kierunek artystyczny i nie potrzebuje fotorealizmu, żeby poszczególne lokacje zapadały w pamięć.

Tu w niektórych lokacjach dostrzegałem inspiracje serią NieR, szczególnie w sposobie łączenia delikatnej kolorystyki z pozostałościami znacznie bardziej zaawansowanej cywilizacji. Nie oznacza to jednak, że twórcy bezpośrednio kopiują stylistykę tych produkcji. Lunarium bardzo szybko wypracowuje własną tożsamość.

Ręcznie malowane tła świetnie komponują się z modelami postaci. Zrezygnowano z wyraźnych czarnych konturów, a pastelowa, miejscami wręcz wyblakła paleta sprawia, że całość przypomina ilustrację wprawioną w ruch. Szczególnie dobrze prezentuje się to podczas eksploracji spokojniejszych fragmentów świata, kiedy można na chwilę przestać koncentrować się na przeciwnikach i przyjrzeć otoczeniu.

Podoba mi się również sposób przechodzenia między lokacjami. Klasyczne ekrany ładowania praktycznie nie występują, a po wczytaniu zapisu błyskawicznie wracamy do ostatniej odwiedzonej ławki, czyli tutejszego odpowiednika ognisk. Przy tak krótkiej grze może wydawać się to drobiazgiem, ale dobrze wpływa na płynność eksploracji.

Recenzja Lunarium
Recenzja Lunarium © Licencjodawca

Poszczególne biomy różnią się czymś więcej niż zestawem tekstur. Trafiamy między innymi na mroźne pustkowia oraz do nadmorskiej metropolii wykorzystującej mechanikę pływów. Poziom wody zmienia się tam w trakcie eksploracji i wpływa na dostępność części przejść. Nie jest to mechanika, wokół której zbudowano pół gry, ale przynajmniej próbuje wykorzystać lokację do czegoś więcej niż zapewnienia kolejnego tła dla walk.

Regularnie zmienia się także zestaw przeciwników. Obok stosunkowo prostych stworzeń pojawiają się strzelające rośliny, większe mechaniczne konstrukcje i przeciwnicy wymagający nauczenia się nowych sekwencji ataków. Doceniam, że gra nie próbuje przez siedem godzin sprzedawać tych samych kilku modeli w innych kolorach.

Recenzja Lunarium
Recenzja Lunarium © Licencjodawca

Mam natomiast spory problem z tym, jak niewiele dzieje się pomiędzy walkami. Świat jest bardzo ładny, ale jednocześnie niemal całkowicie sterylny. Brakuje tradycyjnych NPC-ów, zadań pobocznych i większej liczby elementów zachęcających do zatrzymania się w odwiedzanych miejscach. Eksplorujemy, walczymy, zbieramy przedmioty i ruszamy dalej. Dość szybko trafimy do swoistego hubu, który został zrobiony totalnie na pół gwizdka i wypełniono go po prostu głównie kukiełkowymi postaciami, z którymi w większości nie możemy nawet porozmawiać.

Cholernie słabo i nijako wypadają ogólnie dialogi. Lunarium nie oferuje voice actingu, więc wszystkie rozmowy trzeba czytać. Nie uważam, żeby każda niezależna produkcja potrzebowała pełnego udźwiękowienia, ale tutaj jego brak mocno uwidacznia nijakość scenariusza. Historia jest sztampowa, dialogi bywają długie, a postacie nie są na tyle interesujące, żeby kolejne rozmowy szczególnie angażowały.

Dwie bohaterki, ale bez ciągłego przełączania postaci

Jednym z lepszych pomysłów Lunarium jest sposób wykorzystania dwóch głównych bohaterek. Bezpośrednio sterujemy Ave, rycerką posługującą się mieczem. Luna towarzyszy jej podczas walki, ale zamiast przełączać się między postaciami, korzystamy z jej zdolności za pomocą osobnego przycisku.

Dzięki temu system jest bardzo intuicyjny. Ave pozostaje centralną postacią, a Luna staje się dodatkowym narzędziem, które można płynnie wplatać w kolejne akcje. Nie trzeba otwierać żadnego koła umiejętności ani zatrzymywać walki. Wszystko odbywa się w czasie rzeczywistym.

Recenzja Lunarium
Recenzja Lunarium © Licencjodawca

Najciekawiej robi się wtedy, gdy zaczynamy wykorzystywać synergie między bohaterkami. Świetlna strzała Luny może na przykład stworzyć możliwość błyskawicznego doskoku do przeciwnika. Pozwala to natychmiast skrócić dystans i kontynuować ofensywę bez biegania za wrogiem po arenie. Takich zależności mogłoby być więcej, ale sam pomysł na sterowanie duetem sprawdza się bardzo dobrze.

Sercem całego systemu pozostaje parowanie i tutaj skojarzenia z Sekiro: Shadows Die Twice są już znacznie bardziej oczywiste. W Lunarium nie chodzi wyłącznie o zbicie paska zdrowia. Regularne idealne blokowanie ataków wypełnia wskaźnik postawy przeciwnika. Po doprowadzeniu go do końca Luna oddaje krytyczny strzał, a my otrzymujemy okazję do zadania znacznie większych obrażeń.

Co istotne, gra nie pozwala bezkarnie wycofać się na drugi koniec areny i spokojnie poczekać na kolejną okazję. Nagromadzona postawa szybko spada, więc skuteczna walka wymaga utrzymywania presji. Trzeba zostać blisko przeciwnika, nauczyć się jego sekwencji i kolejne ataki odbijać w odpowiednim momencie.

Recenzja Lunarium
Recenzja Lunarium © Licencjodawca

Kiedy wszystko zaczyna się składać, Lunarium potrafi być naprawdę satysfakcjonujące. Szczególnie podczas pierwszych prób z nowym bossem. Początkowo dostajemy po głowie, obserwujemy animacje, zaczynamy rozpoznawać kolejne sekwencje, a kilka prób później potrafimy odbić praktycznie całą kombinację bez otrzymania obrażeń. To właśnie podczas takich pojedynków system walki pokazuje najwięcej zalet.

Niestety wtedy pojawia się problem, który towarzyszył mi już do końca gry. Nie jest trudno. Jest za wolno!

Recenzja Lunarium
Recenzja Lunarium © Licencjodawca

Lunarium premiuje walkę opartą na precyzji i rzeczywiście potrafi wymagać dobrego wyczucia momentu parowania. Nie nazwałbym go jednak szczególnie trudnym Souls-like'em. Po poznaniu zachowania danego przeciwnika większość starć staje się stosunkowo prosta.

Wrogowie mają bardzo dużo punktów zdrowia, a najbardziej odczuwalne staje się to podczas pojedynków z bossami. No i są bardzo powolni. Na plus fakt, że pod względem zróżnicowania trudno zarzucić twórcom brak różnorodności. Sam projekt części z nich również jest naprawdę dobry.

RPG jest tutaj tylko dodatkiem

System rozwoju postaci nie zmienia znacząco tego obrazu. Ave może modyfikować swoje peleryny za pomocą haftów, które pełnią funkcję pasywnych modyfikatorów. Niektóre dają proste premie, inne pozwalają stworzyć niewielkie synergie między mechanikami. Możemy przykładowo przygotować konfigurację, w której zużywanie many jednocześnie odnawia część zdrowia.

Lubię takie systemy, bo nawet kilka dobrze dobranych pasywów potrafi wyraźnie zmienić sposób prowadzenia postaci. Tutaj zabrakło jednak skali potrzebnej do faktycznego eksperymentowania z buildami.

Recenzja Lunarium
Recenzja Lunarium © Licencjodawca

Drzewko umiejętności jest niewielkie, a punktów otrzymujemy wystarczająco dużo, żeby podczas jednego przejścia odblokować praktycznie wszystko. Nie pojawia się więc moment, w którym trzeba świadomie zdecydować, że inwestujemy w jeden styl kosztem drugiego. Rozwój sprowadza się głównie do wybierania kolejności odblokowywania rzeczy, które i tak za kilka godzin znajdą się w naszym zestawie.

Handheld aż się prosi, ale optymalizacja mówi co innego

Jeszcze przed rozpoczęciem testów byłem przekonany, że Lunarium będzie świetnie pasować do urządzeń przenośnych. Izometryczna kamera, pełna obsługa gamepadów i stosunkowo krótkie sesje pomiędzy kolejnymi ławkami to niemal gotowy zestaw cech dla gry na Steam Decka czy ASUS ROG Ally X. Nie jest źle, ale brakuje tu elementarnych dodatków. Aktualnie nie działa nawet zapis w chmurze, choć gra teoretycznie go wspiera.

Menu ustawień graficznych jest skrajnie ograniczone. Nie możemy dostosować jakości najważniejszych efektów ani skorzystać ze skalowania obrazu. Brakuje zarówno NVIDIA DLSS, jak i AMD FSR.

Na ASUS ROG Ally X stabilne 60 klatek na sekundę wymaga ustawienia pełnego limitu TDP. Sam handheld radzi sobie wtedy z grą w 1080p, ale odbywa się to kosztem zużycia energii.

Jeszcze więcej kombinowania wymaga Steam Deck. Da się uzyskać komfortową płynność, ale musiałem ręcznie obniżyć rozdzielczość. I tutaj pojawia się kolejny problem. Obraz w ruchu staje się bardzo miękki i wyraźnie rozmyty. Traci na tym przede wszystkim oprawa, czyli jeden z głównych powodów, dla których w ogóle warto zainteresować się Lunarium.

Na mocnym komputerze stacjonarnym nie miałem takich problemów. Klatkaż pozostawał stabilny, nie zauważyłem również większych problemów ze stutteringiem.

Recenzja Lunarium
Recenzja Lunarium © Licencjodawca

Błędów nadal trochę zostało

W trakcie testów pojawiło się kilka aktualizacji i widać, że autorzy pracują nad stanem technicznym gry. Część placeholderów, które można było znaleźć wcześniej, została już zastąpiona właściwymi tekstami. Nadal zdarzały mi się jednak okna dialogowe zawierające nieprzetłumaczone chińskie znaki.

Więcej problemów sprawiała kamera. Przy pojedynkach jeden na jednego zwykle zachowuje się poprawnie, ale po otoczeniu Ave przez większą grupę przeciwników potrafi zgubić właściwy punkt. Wtedy znacznie trudniej kontrolować, kto właśnie rozpoczyna atak. Przy systemie wymagającym precyzyjnego parowania nawet krótka utrata czytelności potrafi zaboleć.

Recenzja Lunarium
Recenzja Lunarium © Licencjodawca

Najpoważniejsza sytuacja przydarzyła mi się podczas eksploracji. Przez problem z kolizją kilkukrotnie wypadłem całkowicie poza granice mapy. Nie dało się wrócić na właściwy obszar i jedynym rozwiązaniem było ponowne wczytanie zapisu.

Nie spotykałem takich błędów co kilkanaście minut i nie chcę przedstawiać Lunarium jako technicznej katastrofy, bo nią nie jest. Gra potrzebuje jednak jeszcze kilku aktualizacji. Szczególnie że część problemów, jak kamera czy kolizje, bezpośrednio wpływa na rozgrywkę.

Recenzja Lunarium
Recenzja Lunarium © Licencjodawca

Lunarium zostawiło mnie z dużym niedosytem

Nie uważam Lunarium za złą grę, a czasu z nią spędzonego absolutnie nie żałuję. Kilka walk dało mi dokładnie tę satysfakcję, której szukam w systemach opartych na parowaniu, a zjawiskowe lokacje po prostu chciało się chłonąć. Zbudowano tu naprawdę solidny i piękny fundament pod coś znacznie większego.

Niestety, siedem godzin kampanii to aż nadto, by boleśnie odczuć narastające ograniczenia projektu. Zamiast pogłębiać obiecujące pomysły, twórcy maskują braki w skali powtarzalnością i sztucznym przeciąganiem starć. Kiedy dodamy do tego sterylny świat, płytki rozwój postaci i przeciągnięte walki to całość dość szybko staje się nieco męcząca.

Jeżeli ktoś szuka krótkiego, "przytulnego" action RPG z walką inspirowaną Sekiro, może bawić się tu naprawdę dobrze. Trzeba tylko zaakceptować, że "przystępny" nie oznacza w tym wypadku "dynamiczny". Lunarium zdecydowanie częściej zatrzymuje się na dobrym pomyśle, niż rozwija go do poziomu, jakiego oczekiwałbym od w pełni udanego przedstawiciela tego gatunku.

Plusy
  • Świetny kierunek artystyczny
  • Satysfakcjonujące parowanie ciosów
  • Dobrze zaprojektowany duet Ave i Luny
  • Zróżnicowani przeciwnicy i bossowie
  • Bardzo dobra muzyka
Minusy
  • Zdecydowanie zbyt długie i za powolne walki
  • Pusty, sterylny świat
  • Płytkie systemy RPG
  • Brak ustawień graficznych i skalowania obrazu
  • Błędy kamery i kolizji
Nasza ocena Lunarium:
6 / 10
Wybrane dla Ciebie