SiN Reloaded zabiera nas do czasów, gdy FPS-y nie prowadziły za rękę, a projektowanie poziomów często wymagało zapamiętywania całych fragmentów mapy. Nightdive Studios przygotowało bardzo wygodną wersję klasycznej produkcji Ritual Entertainment, zachowując przy tym jej charakterystyczną mechanikę i sporą część archaicznych rozwiązań.
SiN Reloaded od razu przypomina, jak kiedyś robiono FPS-y
Pierwsze minuty z SiN Reloaded są dosyć specyficzne. Gra nie potrzebuje wiele czasu, żeby przypomnieć, że mamy do czynienia z produkcją zaprojektowaną jeszcze w latach 90. Nie chodzi nawet o grafikę. Najszybciej zauważa się sposób budowania świata i to, jak mało informacji otrzymujemy od samej gry.
Nie ma tutaj typowego dla współczesnych strzelanek prowadzenia za rękę. Nie dostajemy kolejnego punktu na mapie ani wielkiej strzałki pokazującej, gdzie trzeba iść. Trzeba obserwować otoczenie, szukać kart dostępu, zaglądać do pomieszczeń i zapamiętywać miejsca, w których wcześniej nie mogliśmy czegoś zrobić. Oryginał z tego co pamiętam był pod tym względem jeszcze bardziej ekstremalny, a Nightdive zadbało o dodatkowe wskazówki środowiskowe. Nie zmienia to faktu, że naprawdę można się tu pogubić.
Podczas grania kilka razy wracałem do wcześniej odwiedzonych pomieszczeń, ponieważ nie było dla mnie oczywiste, które przejście powinienem teraz sprawdzić. Nie zawsze jest to kwestia braku uwagi. Niektóre lokacje są po prostu zaprojektowane w sposób, który dzisiaj wydaje się mało czytelny. W jednym miejscu można przejść przez kilka podobnych korytarzy, znaleźć zamknięte drzwi, wrócić i dopiero po chwili zorientować się, że wcześniej minęliśmy właściwą drogę.
Nie każda lokacja wygląda tak samo. Początek kampanii potrafi zrobić bardzo dobre pierwsze wrażenie, szczególnie otwierający etap w banku. Później tempo częściej jest przerywane przez przemierzanie korytarzy i szukanie kolejnego celu. Do tego gra bardzo lubi mocno nieprecyzyjne segmenty platformowe - gdyby nie możliwość szybkiego zapisu i wczytywania to zapewne rzuciłbym ją w kąt po pierwszej godzinie.
Fabuła SiN nigdy nie była najważniejszym elementem tej produkcji, a dziś wydaje się jeszcze bardziej karykaturalna niż w swoich latach. John Blade walczy z Alexis Sinclair i jej organizacją, a w tle pojawiają się eksperymenty biologiczne, korporacje oraz kolejne mutacje. Całość jest bardzo mocno osadzona w stylistyce filmów akcji z końca lat 90.
Nie próbowałbym oceniać tej historii według współczesnych standardów. Dialogi są siermiężne, bohaterowie mocno przerysowani, a część żartów trochę się zestarzała.
Nie da się tego w żaden sposób traktować poważnie i nie taki był cel tej produkcji, choć przesiąknięte sztucznym testosteronem i powtarzane w kółko tekst głównego bohatera potrafią trochę męczyć.
Fizyka zaskakuje bardziej niż grafika
Jedną z rzeczy, których zupełnie się nie spodziewałem, była fizyka. Sporo scen jest wyraźnie przygotowana pod konkretne obiekty, a mimo tego otoczenie potrafi reagować na działania bohatera w sposób, którego nie spodziewałem się po grze mającej prawie trzy dekady.
Współczesne FPS-y często mają bardzo szczegółowe lokacje, ale są absurdalnie sterylne. SiN korzysta z prostszych rozwiązań, jednak dzięki nim świat momentami wydaje się bardziej interaktywny - przewracane przez przeciwników stoły czy uszkodzenia ścian robią naprawdę dobre wrażenie.
Strzelanie nadal jest mocną stroną
SiN Reloaded bardzo szybko pokazuje, dlaczego stare FPS-y potrafią nadal działać. Broń reaguje natychmiast, strzały mają odpowiedni ciężar, a przeciwnicy nie są tylko poruszającymi się celami. Oryginalny system bazował na technologii wykorzystanej wcześniej w Quake 2, ale po latach nadal daje odpowiednie poczucie kontroli.
Dużą rolę odgrywa model obrażeń. Można celować w konkretne części ciała, a dobrze wymierzony strzał w głowę potrafi szybko zakończyć starcie. Przy mocniejszym uzbrojeniu robi się naprawdę brutalnie. Rozczłonkowywanie przeciwników jest mocno przesadzone, ale pasuje do całej stylistyki SiN.
W arsenale znalazło się również rozwiązanie, które dobrze pokazuje podejście Nightdive do oryginalnych mechanik. Magnumy można trzymać w obu dłoniach, a każdy z nich jest sterowany niezależnie. Nie jest to system, który zmienia całą rozgrywkę, ale podczas większych starć daje sporo frajdy i bardzo dobrze pasuje do przesadzonego charakteru gry.
Twórcy poprawili też użyteczność broni i kilka elementów związanych z samą obsługą gry. Automatyczne podnoszenie przedmiotów usuwa jedną z najbardziej irytujących czynności znanych z oryginału, a poprawione sekwencje platformowe nie wymagają już takiej precyzji. Można również od razu wybrać konkretny poziom, co przy takiej konstrukcji kampanii jest całkiem przydatnym rozwiązaniem.
Gra wygląda trochę lepiej
Pod względem oprawy graficznej Nightdive wykonało dokładnie to, czego można było oczekiwać po takim projekcie. Tekstury i modele nieco zostały odświeżone, całość można uruchomić w wysokiej rozdzielczości, a liczba dostępnych ustawień jest naprawdę duża. KEX pozwolił również zachować wiele elementów oryginalnej gry bez konieczności tworzenia jej od podstaw.
Na PC nie robi to jednak wielkiego wrażenia. Różnica w stosunku do oryginału jest widoczna, ale nadal bardzo wyraźnie widać, że patrzymy na grę z 1998 roku. Geometria lokacji, modele i sposób budowania przestrzeni nie zostały całkowicie zmienione. Dla mnie jest to bardziej współczesne wydanie starej gry niż pełnoprawne odświeżenie wizualne.
Nie uważam tego za poważną wadę. SiN Reloaded nie miał być remakiem i dobrze, że zachowano jego charakter. Na komputerze trudno jednak traktować poprawę grafiki jako główny powód zakupu.
Ciekawym dodatkiem jest możliwość przełączania części oprawy pomiędzy nową a oryginalną wersją. Można dzięki temu szybko zobaczyć, co faktycznie zmieniło się w remasterze.
Znacznie bardziej doceniam to, co Nightdive zrobiło z samym działaniem gry. Optymalizacja jest bardzo dobra, produkcja działa od razu na wszystkim (w tym Steam Deck), co przy takiej oprawie nie powinno być zaskoczeniem, ale nadal warto to podkreślić.
Sam korzystałem również z kontrolera i tutaj nie mam większych zastrzeżeń. Sterowanie jest wygodne, responsywne, co nie zawsze ma miejsce w takich odświeżeniach. W opcjach znajdziemy też sporo możliwości personalizacji celowania.
W zestawie znajduje się również rozszerzenie Wages of Sin. To ważny dodatek, ponieważ otrzymujemy razem z nim więcej zawartości, ale nie jest to część, którą wspominam równie dobrze jak podstawową kampanię.
Problem ponownie dotyczy przede wszystkim poziomów. Mapy są większe i bardziej puste, a orientacja w nich potrafi być jeszcze trudniejsza. To o tyle szkoda, że podstawowa kampania pokazuje, iż nawet przy zachowaniu starego projektu można było poprawić czytelność lokacji. Wages of Sin nie zawsze korzysta z tych zmian równie dobrze. Fajnie mieć to w pakiecie, ale wypada wyraźnie słabiej od podstawki.
Dla kogo jest SiN Reloaded?
SiN Reloaded to przede wszystkim dobrze przygotowany powrót klasycznego FPS-a. Strzelanie nadal daje sporo satysfakcji, fizyka potrafi zaskoczyć, a Nightdive zadbało o wygodne sterowanie i działanie gry na współczesnym sprzęcie. Największym problemem pozostaje level design, który od razu mocno przypomina, że mamy do czynienia z produkcją z 1998 roku. Do tego dochodzi bardzo wysoka cena jak na tak zachowawczy remaster.
To dobra propozycja dla osób, które lubią stare FPS-y i chcą wrócić do SiN w wygodniejszej wersji. Jeśli jednak nie macie sentymentu do produkcji z tamtego okresu, archaiczne poziomy mogą szybko stać się większym problemem niż nostalgia.
Plusy
przyjemne strzelanie
responsywne sterowanie
sporo poprawionych elementów oryginału
zachowany charakter
zaskakująca fizyka
dodatek Wages of Sin w zestawie
Minusy
archaiczny level design
grafika nadal mocno przypomina produkcję z 1998 roku