The Bearer & The Last Flame to jedna z najgorszych gier w historii - "recenzja"

W okolicach marcowej premiery The Bearer & The Last Flame otrzymałem możliwość sprawdzenia gry, jednak stan produkcji był tak fatalny, że porzuciłem ją po dwóch kwadransach. Minęło kilka miesięcy i niestety nie jest lepiej.

"Recenzja" The Bearer & The Last Flame"Recenzja" The Bearer & The Last Flame
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Gaming Mode

The Bearer & The Last Flame to z pozoru ambitne podejście do gatunku souls-like, za które odpowiada ... jeden developer. Jestem pełny podziwu, że udało mu się stworzyć coś co nie dość, że wygląda jak gra, tak dodatkowo zostało przepchnięte nie tylko na Steam, ale i do sklepów PlayStation i Xbox. Najbardziej szokuje fakt, że ktoś postanowił wydać to w pudełku.

The Bearer & The Last Flame
The Bearer & The Last Flame © Licencjodawca

Testowałem tu gry złe, jak choćby Sancticide, ale szczerze The Bearer & The Last Flame to zupełnie inny poziom bezczelności.

Najlepiej byłoby nie wspominać o produkcji wcale, bo po co robić jej jakikolwiek rozgłos, jednak może te kilka zdań uchroni kogoś przed przypadkowym zakupem. Tak więc jeśli szukacie kolejnego RPGa stylizowanego na Dark Souls, w którym nic nie działaj jak powinno to trafiliście wprost idealnie.

The Bearer & The Last Flame
The Bearer & The Last Flame © Licencjodawca

Sam nie przetrwałem tu nawet godziny, bo trafiłem na błąd uniemożliwiający kontynuację rozgrywki. Nie miałem zamiaru po raz trzeci męczyć się i próbować "zabawy" od nowa. Crash do pulpitu podczas teleportowania do kolejnej lokacji okazał się dla mnie wprost zbawienny.

The Bearer & The Last Flame zdążył jednak uraczyć mnie system walki, w którym nie istnieje pojęcie hitboxów, a nasze uderzenia oraz zadawane nam obrażenia działają w sposób zupełnie losowy. Wszyscy przeciwnicy animowani są chyba co drugą klatkę, co tym bardziej uniemożliwia zachowanie jakiejkolwiek precyzji.

Walczyć się tu po prostu nie da, a na tym opiera się w większości rozgrywka. Aby było ciekawiej to podczas schodzenia ze schodów i podróży na niektórych prostych powierzchniach nasz bohater zwalnia do prędkości 1,5km/godzinę, co dodatkowo potęguje karykaturalny odbiór gry. Do tego praca kamery jest wadliwa i wielokrotnie zawiesza się ona tuż przy modelu postaci lub przenika do jego wnętrza, całkowicie zasłaniając nam pole widzenia

The Bearer & The Last Flame
The Bearer & The Last Flame © Licencjodawca

Oprawa wygląda akceptowalnie tylko na zrzutach ekranu, bo w ruchu widzimy nieumiejętnie posklejane assety dostępne w Unity, a dodatkowo wszystko renderuje się przed oczami, tekstury są wprost paskudne. Dźwięk również jest absurdalny - zapętlona muzyka jest wprost zagłuszająca, a czasem całkowicie losowo odtwarzają się efekty dźwiękowe niemające związku z tym, co dzieje się na ekranie.

Szansę na to, że traficie na grę są niemal zerowe, ale The Bearer & The Last Flame należy po prostu omijać. Jedyne sytuacja, w której mógłbym polecić zakup to chęć zorganizowania zabawnego streama, w którym z widzami będzie wyładowywać się na tej produkcji. Próba sprzedawania takiej gry to totalna bezczelność i potwierdzanie braku jakiejkolwiek kontroli jakości dzisiejszych wirtualnych sklepów.

Plusy
  • brak
Minusy
  • ta gra nie powinna istnieć, a przynajmniej nie za pieniądze
  • żałuję, że nie mogę wystawić oceny 0/10
Nasza ocena The Bearer & The Last Flame:
1 / 10
Wybrane dla Ciebie