To już koniec marzeń o nowym hicie? Masowe zwolnienia w studiu od Highguard
To już koniec marzeń o nowym hicie? Masowe zwolnienia w studiu od Highguard
Branża gier bezlitośnie weryfikuje projekty, które próbują naśladować trend „hero shooterów”. Studio Wildlight Entertainment ogłosiło masowe zwolnienia zaledwie kilka tygodni po premierze swojej debiutanckiej produkcji – Highguard. Choć firma oficjalnie mówi o pozostawieniu „rdzennego zespołu” do dalszego wspierania gry, relacje pracowników malują znacznie mroczniejszy obraz rzeczywistości.
Highguard od samego początku miał pod górkę. Zaprezentowany pod koniec The Game Awards 2025, tytuł spotkał się z chłodnym przyjęciem, budząc skojarzenia z głośną klapą, jaką był Concord. To kolejny przedstawiciel gatunku gier dla nikogo – hero shooterów nastawionych na model usługowy (live-service), które wchodzą na przesycony rynek bez unikalnej tożsamości. Mimo serii szybkich aktualizacji mających naprawić problemy z wydajnością i balansem, wirtualne serwery nie zapełniły się w stopniu gwarantującym przetrwanie studia.
Wiele osób podkreśla, że prezentacja na TGA bardziej zaszkodziła Highguard niż pomogła, jednak moim zdaniem bez niej odbiór byłby równie chłodny – po prostu mniej osób usłyszałoby o istnieniu tytułu, a maksymalny peak na Steam zapewne oscylowałby w granicach 15000 graczy.
Porażka Highguard na Steam
Sytuacja jest o tyle bolesna, że Wildlight to zespół złożony z weteranów branży, w tym byłych twórców Apex Legends i Titanfall. Wydawało się, że z takim rodowodem sukces jest kwestią czasu. Tymczasem Alex Graner, projektant poziomów w Highguard, poinformował na LinkedIn, że pracę straciła „większość zespołu”. Przyznał również, że studio miało w planach mnóstwo niezapowiedzianej zawartości, która prawdopodobnie nigdy nie ujrzy światła dziennego.
Co dalej z Wildlight Entertainment?
Rzecznik studia w oficjalnym komunikacie dla GamesRadar+ potwierdził redukcję etatów, unikając jednak podania konkretnych liczb. Zapewnienia o dalszym rozwoju gry przy pomocy okrojonego składu brzmią w tej chwili jak standardowa formułka PR-owa. Historia ostatnich lat uczy, że przy tak drastycznych cięciach i braku zainteresowania ze strony społeczności, „dalsze wsparcie” zazwyczaj oznacza powolne wygaszanie projektu.
Upadek Highguard to wyraźny sygnał dla wydawców, że formuła generycznych strzelanek z bohaterami wyczerpała się definitywnie. Nawet potężne doświadczenie deweloperów nie jest w stanie uratować produktu, który nie potrafi odpowiedzieć na pytanie: dlaczego ktokolwiek miałby w niego grać zamiast zostać przy sprawdzonych hitach konkurencji?
Jednak mówimy tu o branży gier – tu nikt nie zna definicji szaleństwa, o czym przekonujemy się niemal codziennie. Specjalnie na takie okazje założyliśmy nową kategorię, w której uplasujemy kolejne produkcje z gatunku concord-like.