Crime Boss: Rockay City – Recenzja gry po premierze na Steam

Ponad rok minął od debiutu Crime Boss: Rockay City na konsolach i Epic Games Store. Pierwotnie gra spotkała się z niezwykle chłodnym przyjęciem mediów i graczy, ale twórcy nie odpuścili tematu i wzięli się solidnie do pracy. Premiera na Steam zbiegała się z publikacją najnowszego dodatku Cagnali’s Order co jest niezłą okazją do odkupienia. Zwłaszcza, że produkcja jest dostępna w bardzo atrakcyjnej cenie i przez pierwszy miesiąc oferuje w pakiecie pełen zestaw DLC bez dodatkowych opłat.

Jak dziś gra się w Crime Boss: Rockay City?

Nie oszukujmy się – nie mamy tu do czynienia z przeobrażeniem całości na miarę No Man’s Sky, ale seria potrzebnych łatek i całkiem ciekawych rozszerzeń rozgrywki sprawiły, że osoby zniesmaczone poziomem wykonania Payday 3 powinny odnaleźć tu całkiem solidne pokłady grywalności.

Crime Boss: Rockay City to przede wszystkim połączenie skradanki i strzelanki z perspektywy pierwszej osoby, które najlepiej smakuje w trybie kooperacji. Głównym filarem, który wyróżniał grę od konkurencji był udział wielu (w większości już raczej zapomnianych) gwiazd filmów kina akcji sprzed lat – znajdziemy tu choćby Michaela Madsena, Chucka Norrisa czy Kim Basinger. Budzi to pewną dawkę nostalgii i fajnie komponuje się z dość mocno kiczowatym scenariuszem, ale niestety aktorzy wypadają zazwyczaj po prostu słabo, a kultowy Strażnik z Teksasu pracował tu chyba za karę.

Crime Boss: Rockay City Recenzja

Sama historia w grze była mi zupełnie obojętna, ale krótkie scenki przerywnikowe, pełniące zazwyczaj rolę wprowadzenia do misji, oglądałem nawet z zainteresowaniem. Cóż, mimo to uważam, że zapewne niemała kasa wydana na celebrytów mogła w tym przypadku być zdecydowanie lepiej rozdysponowana.

Tryb multiplayer to przede wszystkim w miarę udane ksero najciekawszych motywów znanych z serii Payday, choć ma też zalążki własnej tożsamości i dużo częściej pozwala na bezpośrednią akcję i co ważne – zazwyczaj za nią nie karze. Gra co chwilę rzuca nas między prostymi krótkimi akcjami, gdzie musimy zwinąć określoną ilość forsy a pełnoprawnymi napadami, które wymagają nieco planowania i są całkiem rozbudowane. Na początku rozgrywki, gdy nie mamy za bardzo dostępu do broni z tłumikiem, trzeba się zastanowić czy warto podejść przeciwnika od tyłu, czy może go po prostu ominąć.

W napadach często też jest kilka różnych ścieżek prowadzących do celu, co całkiem przyjemnie urozmaica rozgrywkę. Są tylne wejścia czy opcje dostania się przez dach, ale po drodze trzeba uważać na monitoring i strażników – ci drudzy są na tyle głupi, że bez żadnych problemów można ich obezwładnić. Jeśli są w grupie to mamy narzędzia, które pozwolą ich rozdzielić i po kolei „eliminować”. Zanim przejdziemy do grabieży to zdecydowanie warto znaleźć pomieszczenie, w którym zarządza się kamerami i je wyłączyć, co znacząco ułatwi kolejne etapy zabawy, choć takie działanie podniesie nieco stopień zainteresowania ochrony.

Kiedy próbujemy dobrać się do sejfu lub pancernych drzwi i uruchamiany urządzenie do wiercenia to akcja rozpoczyna się na dobre – musimy odpierać atak z każdej strony, a dodatkowo pilnować pracę wiertarki, bo ta po kilku chwilach przestaje działać.

Wszystko to widzieliśmy już w innych grach, ale takie mechanizmy mnie nadal bawią. Trochę wybija mnie z immersji pozostawiony strażnik ze związanymi od tyłu rękami, który pokornie czeka na koniec napadu nawet jak nie ma nas w okolicy, ale to drobnostka. W Crime Boss: Rockay City to prosta produkcja, w której nie odnajdziemy większej głębi i niestandardowych rozwiązań.

Zabawa z elementami roguelite

Jeśli nie jesteście fanami zabawy w trybie kooperacji to twórcy dodatkowo oferują tu dość ciekawe rozwiązania dla pojedynczego gracza. Oprócz klasycznej zabawy z botami możemy wziąć udział w nieprzesadnie rozbudowanej, ale oferującej kilka ciekawych pomysłów, kampanii w stylu roguelite.

Oparta została ona na zasadzie: im większe ryzyko podejmiemy tym lepsza czeka nas nagroda, ale w przypadku porażki tracimy wszystkie postępy. Przed rozpoczęciem misji decydujemy ilu pomocników chcemy ze sobą zabrać – większa ilość to kolejne głowy do podziału łupu, ale idąc samodzielnie można bardzo łatwo zakończyć zabawę. Zdobytą kasę inwestujemy w rozwój gangu i uzbrojenia, a poza rabunkami musimy też toczyć starcia o dostępne terytoria. Wątek ekonomiczny jest całkiem przyjemny i wciągający, nawet pomimo faktu, że akcja toczy się na dobrze znanych mapach. Tryb roguelite traktowałem jako bardzo miły dodatek do poważniejszych zadań w kooperacji i zagwarantował mi kilka godzin przyjemniej zabawy.

Cagnali’s Order to odświeżający dodatek do gry, ale ponownie niewykorzystany potencjał

W podobnym kierunku podąża najnowszy dodatek do Crime Boss: Rockay CityCagnali’s Order. Największa zmiana to stylistyka, która uderza mocno w cyberpunk, a obok standardowych jednostek pojawiają się wytrzymałe i uprzykrzające życie roboty. Podobnie jak głównej grze, tak i tu nieco oklepane i wtórne mechanizmy rozgrywki sprawdzają się przyzwoicie, a całej reszcie brakuje sporo polotu. Kontynuacja historii jest jeszcze słabsza niż w oryginale, a tragiczna sztuczna inteligencja przeciwników i botów uderza chyba bardziej niż zwykle. Nie wiem czy byłbym w stanie polecić zakup dodatku jako osobnego produktu, ale jeśli został dołączony do bazowej wersji gry to naprawdę ciężko mi się czepiać.

Kwestie techniczne

Na koniec zostawiłem kilka zdań o wydajności i jakości oprawy wizualnej w grze Crime Boss: Rockay City. Tytuł napędza Unreal Engine 4 i na szczęście w tym przypadku nie trafimy na charakterystyczne dla niego problemy – po pierwszym uruchomieniu w menu głównym odbywa się prekompilacja shaderów, co można poznać po sporych przycinkach. Po kilku chwilach sytuacja się stabilizuje, a w samej rozgrywce nie spotkamy żadnych doczytywań – całość jest bardzo płynna. O ile wizualnie ciężko się tu zachwycać czymkolwiek, bo gra wygląda po prostu nieźle, ale nic nie urywa. Otoczeniu brakuje nieco detali, często też trafimy na słabsze tekstury i ogólnie dość „plastikowe oświetlenie”, a całości szkodzi wymuszony filtr wyostrzania. Nie zrozumcie mnie źle – Crime Boss nie wygląda źle, po prostu nie wygląda też specjalnie dobrze.

Na szczęście optymalizacja jest przyzwoita i gra działa dobrze na sprzętach spełniających wymagania, a i nawet na urządzeniach jak Steam Deck można cieszyć się przyzwoitą wydajnością w okolicach 40 FPS. W opcjach znajdziemy możliwość wykorzystania skalerów rozdzielczości, takich jak DLSS, AMD FSR 2 i Intel XeSS. Znalazło się też miejsce dla Nvidia DLAA – to powinien być standard we wszystkich produkcjach, ale sami wiemy jak to już w rzeczywistości jest.

Podsumowanie

W mojej ocenie Crime Boss: Rockay City sporą rolę odegrała promocyjna cena 71,20 zł i dostęp do wszystkich dodatków bez dodatkowych opłat. Po cichu liczę, że wydawca zdecyduje się dodać je do podstawowego pakietu już na stałe, bo taka fragmentacja nie służy dobrze w grach nastawionych na zabawę z innymi graczami. Sama gra nie jest wybitna, ale też nie ma co robić z niej porażki – bawiłem się tu naprawdę nieźle. Podobały mi się dynamiczne strzelaniny, przyjemne skradanie i naprawdę sporo zawartości. No i fakt, że praktycznie co chwilę coś się tu odblokowuje – i nie mówię tu o skórkach, a nowych broniach czy umiejętnościach – sprawiło, że po prostu chciało mi się w to grać. Na pewno spędziłem tu lepiej czas niż w Payday 3, które rzuciłem w kąt po kilku godzinach.

Plusy

  • Bardzo przyjemna w kooperacji
  • Soczysty system strzelania
  • Sporo zawartości
  • Niska cena z dodatkami w pakiecie (przez pierwszy miesiąc)
  • Utrzymujący przed ekranem system progresji
  • Tryb roguelite

Minusy

  • Nieco przestarzała oprawa wizualna
  • Słaba fabuła, niewykorzystany potencjał aktorów
  • Brak innowacyjnych rozwiązań
  • Tragiczne AI
  • Nieco za prosta

Crime Boss: Rockay City: po roku od oficjalnej premiery to wyraźnie lepsza gra, w której nie brakuje zawartości i potrafi zaoferować bardzo przyjemną rozgrywkę, zwłaszcza w kooperacji. Paweł Mikulski

7
von 10
2024-06-21T13:18:42+0200
Paweł Mikulski

Paweł Mikulski

Zapalony gracz i miłośnik technologii. Lubię grać zarówno na PC, jak i konsolach, ale moje największe odkrycie to Steam Deck.

Artykuły: 308