[Premiera!] Prince of Persia: The Lost Crown – Recenzja gry

Pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz, o czym dość boleśnie przekonał się Ubisoft podczas ogłoszenia gry Prince of Persia: The Lost Crown. Fatalny premierowy zwiastun rozgrywki z tragiczną muzyką odrzucił wiele osób, przez co nad tytułem do dziś wisi widmo bylejakości. Nic bardziej mylnego. Jeśli lubicie wymagające platformówki z solidnym systemem walki, przyjemnymi zagadkami środowiskowymi i fantastycznie zaprojektowanymi elementami progresu rozgrywki znanego z gatunku metroidvanii to jest to jedna z najciekawszych pozycji na rynku w tym stylu. Zapraszam do recenzji gry Prince of Persia: The Lost Crown w wersji PC, którą sprawdziłem również na Steam Decku.

Recenzja gry Prince of Persia: The Lost Crown

Najnowszy Prince of Persia to autonomiczna historia, w której znajdziemy kilka powiązań z poprzednimi tytułami serii, jednak bez problemu produkcja mogłaby powstać pod zupełnie inną nazwą. W The Lost Crown pokierujemy losami Sargona – Nieśmiertelnego, którego zadaniem jest ochrona Królestwa Persji przed najeźdźcami. Po bohaterskim odparciu większego ataku długo nie nacieszymy się spokojem, bo zaraz pojawiają się kolejne problemy, zdrady wśród towarzyszy broni, a nawet porwanie księcia Persji, którego mieliśmy chronić.

The Lost Crown ma dość sporo dialogów i występujących tu postaci, jednak opowiedziany konflikt jest całkowicie wtórny i mało zaskakujący, a scenki przerywnikowe to zazwyczaj proste plansze przedstawiające rozmowy bohaterów. Twórcy jednak starają się zainteresować gracza i upchali w grze mnóstwo przedmiotów z opisami wzbogacającymi informacje o świecie, co nie zrobiło na mnie większego wrażenia. Fabuła to najsłabszy element Prince of Persia, jednak nie wywołał u mnie negatywnych wrażeń, a po prostu obojętność. Gdyby nie to, że zdecydowałem się zrecenzować ten tytuł to bez najmniejszego bólu po prostu pomijałbym wszystko co się da, aby skupić się na prawdziwym mięsie.

Metroidvania niemal idealna

Sama rozgrywka prezentuje się bardzo świeżo i sprawia mnóstwo radości. Otrzymujemy tu ogromny świat, który został podzielony na 13 zróżnicowanych biomów będących istnym labiryntem pełnym sekretów i niespodzianek. Każdy z nich cechuje się inną stylistyką, wprowadza nowych wrogów, pułapki i mechaniki, dzięki czemu twórcom udało się utrzymać moje zainteresowanie przez ponad 15 godzin intensywnej zabawy.

Jak to w metroidvanii bywa, tak i w przypadku Prince of Persia: The Lost Crown zaczynamy z podstawowym ekwipunkiem i niewielkim wachlarzem możliwości akrobatycznych, by z każdą kolejną godziną zdobywać coraz więcej umiejętności, które całkowicie odmieniają eksplorację i dynamizm rozgrywki.

Oprócz elementów platformowych, ważną rolę odgrywa tu walka. Ta nie jest bardzo skomplikowana, więc podstawowe ruchy można łatwo opanować. Na start mamy tu dosłownie atak, blok i unik. Wraz z rozwojem nasza paleta ruchów się zwiększa, dostajemy łuk i coś w stylu bumerangu, możliwość wykonania mocniejszego ciosu poprzez dłuższe przytrzymanie przycisku, a nasze ataki możemy łączyć w proste kombosy. Co ważne, trzeba tu dostosowywać się do wrogów, bo ci potrafią być wyjątkowo zręczni i znacząco się od siebie różnią. Jeden przykładowo zaleje nas gradem ciosów, które warto sparować i dopiero jako kontrę mu się odwdzięczyć, inny wymaga najpierw uniku, a latające stworzenia najłatwiej zdjąć z łuku. Analogicznie wygląda sprawa z bossami, gdzie kluczem do sukcesu jest opracowanie odpowiedniej strategii.

Wraz z rozwojem historii odblokowujemy specjalne ataki, a także pewne możliwości kontroli czasu, które wykorzystamy zarówno w walce, eksploracji, jak i zagadkach środowiskowych. Twórcy postarali się o to, aby na każdym etapie wynagradzać gracza kolejnymi możliwościami, które znacząco wpływają na zabawę i zachęcają do eksperymentowania.

Rozgrywkę urozmaicają tu dodatkowo liczne amulety, które dają sporo możliwości kombinacji. Z ich pomocą możemy m.in. poprawić nasze zdrowie, ataki czy dodać specjalne efekty dla broni. Najlepsze są dobrze poukrywane na mapie i trzeba się postarać, aby do nich dotrzeć, co dodaje kolejną motywację do wracania do odwiedzonych wcześniej lokacji będąc już uzbrojonym w nowe możliwości pokonywania przeszkód.

Dodatkowo trafimy w grze na liczne skupiska kryształów, które pełnią rolę waluty, za pomocą której ulepszymy ilość miejsc na amulety, moc broni i wszystko co związane jest ze zdrowiem. Kryształy wypadają też z pokonanych wrogów, co potrafi zachęcić do ich eliminacji.

„Niemal” robi pewną różnicę

Muszę jednak w tym miejscu trochę ponarzekać. W Prince of Persia: The Lost Crown przeciwnicy odradzają się przy każdym powrocie do lokacji, co potrafi być nieco męczące i łapałem się na tym, że zamiast kolejny raz z nimi walczyć to po prostu od nich uciekałem. Tu, podobnie jak w wielu innych metroidvaniach, backtracking jest naturalną mechaniką rozgrywki, jednak kiepsko zrealizowany system szybkiej podróży (punktów teleportacyjnych jest zdecydowanie za mało) w połączeniu z ciągle odradzającymi się przeciwnikami potrafi czasem zirytować i niepotrzebnie przedłuża rozgrywkę. Na szczęście po śmierci nie tracimy uzbieranych wcześniej kryształów, a jeśli zginiemy podczas walki z bossem to mamy możliwość rozpoczęcia jej ponownie bez konieczności powrotu do punktu kontrolnego.

Pochwalić muszę fakt, że Prince of Persia: The Lost Crown posiada wiele opcji dostosowania poziomu trudności, więc możecie niemal dowolnie ustawić stopień wyzwania pod siebie. Na normalnym da się zginąć, więc polecam zacząć od niego.

Stylistycznie nie powala, ale jest całkiem fajnie

Grze przed premierą dość mocno oberwało się za dziwaczny klimat i średnią oprawę artystyczną, jednak ostatecznie ciężko mi się tu czepiać. Odwiedzane lokacje są nastrojowe, w tle przygrywa całkiem solidna muzyka, a animacje bohatera i przeciwników bywają naprawdę świetne. Na pewno nie jest to uczta audiowizualna na miarę serii Ori, ale solidna rzemieślnicza robota.

Prince of Persia: The Lost Crown na Steam Decku

Tytuł ogrywałem na PC i Steam Decku. Na sprzęcie od Valve Prince of Persia: The Lost Crown zainstalowałem z pomocą Ubisoft Connect poprzez Non Steam Launchers i mogę powiedzieć, że działa niemal idealnie. Czasem zdarzają się drobne przycinki, ale na standardowych detalach graficznych bez większych problemów osiągniemy tu całkiem stabilne 90 klatek na sekundę i to przy ponad 4 godzinach rozgrywki na jednym ładowaniu. Co ciekawe, zwiększenie detali nie wpływa znacząco na poziom obciążenia podzespołów, ale chwilowe spadki wydajności występują zdecydowanie częściej i potrafią irytować. Nie wiem czy problemem jest tu procesor czy nieco za wolna pamięć ram, bo przykładowo zablokowanie gry na 60 klatek na sekundę jeszcze bardziej pogarsza sytuację. Na normalnych ustawieniach rozgrywka jest bardzo komfortowa i właśnie tak polecam ogrywać produkcję na Steam Decku.

Dla chętnych jest już dostępne bezpłatne demo, a kupując edycję Deluxe w pełną wersję zagracie już 15 listopada 2024.

Podsumowując

Prince of Persia: The Lost Crown niemal zachwyciła mnie eksploracją, trudnymi segmentami platformowymi, przemyślanymi zagadkami i przyjemną walką. Uczucie rozwoju możliwości postaci oddano tu doskonale, a drobne wady takie jak mizerna fabuła czy spory backtracking nie popsuły moich wrażeń. To długa, pełnoprawna produkcja, która może nie powala tak jak choćby dwie części Ori, Hollow Knight czy Metroid Dread, ale to nadal świetnie przemyślana i zaprojektowana gra, którą trapią niewielkie problemy związane z przegiętym backtrackingiem. Jeśli lubicie produkcje w takim stylu to zapewne będzie się tu naprawdę dobrze bawić. Choć brakuje mi gier w stylu ostatniej trylogii Prince of Persia, tak The Lost Crown uważam za odważny i ostatecznie naprawdę dobry krok w kierunku rozwoju tej marki. Liczę, że dzięki niej Ubisoft przypomni sobie o tej serii już na dobre.

Prince of Persia: The Lost Crown: to metroidvania niemal idealna. Tytuł zapewnia przynajmniej 15 godzin świetnej zabawy i znakomicie wynagradza zaangażowanie u gracza. Paweł Mikulski

8.5
von 10
2024-01-18T21:23:51+0100

Paweł Mikulski
Paweł Mikulski

Zapalony gracz i miłośnik technologii. Lubię grać zarówno na PC, jak i konsolach, ale moje największe odkrycie to Steam Deck.

Artykuły: 201

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *