Recenzja gry War Hospital – strategia poniżej oczekiwań

Pierwsza wojna światowa z rzadka pojawia się w grach, najczęściej jednostkowo chyba w grach o samolotach. Mieliśmy też parę większych produkcji dziejących się około tego czasu, dość wspomnieć o Battlefield 1 z 2016 roku czy zeszłoroczne Ad Infinitum. Ja z całego serca poleciłbym też Valiant Hearts: The Great War. Ba, i nasi rodacy zahaczyli o ten okres. Gliwickie Farm 51 dało nam FPSa z wampirami w Necrovision, maczało też palce przy produkcji gry Time Ace na Nintendo DS. Jest też VRowe Warplanes: WWI Fighters od Home Net Games. Studio Brave Lamb zabiera nas znowu w ten mroczne czasy i próbuje pokazać wojnę od strony, która rzadko pojawia się w grach, czyli medyków i szpitala polowego w grze War Hospital. Dzięki uprzejmości studia miałem okazję zagrać w grę przed premierą. Jak to wygląda i jakie są moje wrażenia po dziesięciu godzinach z nią spędzonych? Tego dowiecie się z niniejszego tekstu. 

Na rozkaz

Rok 1918, końcówka wojny. Wskakujemy w buty majora Henry’ego Wellsa, emerytowanego medyka, od którego armia zażądała jeszcze raz poświęcenia się ojczyźnie. Ruszamy więc do Francji i stajemy na czele przyfrontowego szpitala polowego. Ale nie tylko, bo w toku rozgrywki będziemy musieli zadbać też o nasz kawałeczek okopów, a także będziemy mieli możliwość poszwendać się po okolicy z grupami zwiadowców.

Gra reprezentuje podtyp strategii całkiem popularny ostatnio, mianowicie tzw. time management games, czyli gry o zarządzaniu czasem i zasobami. Tutaj w czasie rzeczywistym. I to jest właśnie rdzeń rozgrywki War Hospital, umiejętne zarządzanie personelem i dostępnymi środkami, których  mamy niemal cały czas za mało. Gra wymaga od nas podejmowania nierzadko trudnych decyzji, ale zawsze szybkich i konkretnych. Jedno musimy sobie zakarbować od razu: “wszystkich nie uratujemy, dajmy więc nadzieję tym, którym możemy”.

Miasto namiotów

Sercem szpitala są lekarze w trzech specjalizacjach. Podstawowi, z których przedstawicielem zaczynamy, to chirurdzy. Później zatrudniamy jeszcze psychiatrów i po prostu lekarzy, którzy zajmują się najczęściej urazami po atakach gazowych. Wszyscy operują w budynku nazwanym “Oddziałem Chirurgicznym”. Tutaj zarządzamy tylko tym żeby nie padli z wycieńczenia i przydzielamy pacjentów. I może to być trochę mylące, bo pozostałym personelem wachlujemy inaczej. Nie pomaga też samouczek, który u mnie, gdy wyprzedziłem jeden z kroków się zapętlił i co chwile ukazywało się stare okienko. Wyłączyłem więc i dalej musiałem radzić sobie sam. A próg wejścia jest dość wysoki bo poza wspomnianymi lekarzami rozdzielamy zadania jeszcze zespołowi medycznemu, pielęgniarkom i inżynierom. Żeby tego było mało, każdy z nich może być przydzielony do kilku różnych budynków, mając na nie niebagatelny wpływ. I tak zespoły medyczne noszą rannych z punktu sanitarnego do lekarzy (lub na cmentarz, jeśli ci nie dotrwają do operacji), by potem przenieść ich do centrum rekonwalescencji, chowają oni też zmarłych.

Pielęgniarki mogą pracować w tych samych budynkach, poza ostatnim. Inżynierowie mają tylko dwa budynki, ale służą one do produkcji zasobów. My zaś musimy tak wszystkimi zarządzać, żeby z jednej strony ratować życie, a z drugiej personel też musi mieć czas odsapnąć. A tego musimy pilnować i w pewnym momencie sami wyczujemy, kiedy warto kogoś odesłać do kwater, przed komunikatami o wycieńczeniu. Jeśli już teraz wydaje się Wam to skomplikowane, to wiedzcie, że nie jesteśmy nawet w połowie. 

Jak żyć? 

Personel to jedno, ale ludzie muszą mieć też siłę na pracę i odpowiednie narzędzia. Podstawowym jest tak zwany fracht, czyli takie mydło i powidło. I jest to jeden z dwóch zasobów, którego nie możemy sami “wyprodukować”. Dalej środki medyczne, jak materiały chirurgiczne, środki chemiczne i leki psychiatryczne (wymienić), kończąc na zasobach bardziej ludzkich, jak racje żywnościowe, alkohol, czeki wojskowe, za które można na stacji kolejowej zamówić zasoby, i które służą do ulepszania budynków, kończąc na punktach zgód na zatrudnienie, które wydajemy w tym samym miejscu. Leki, jedzenie i alkohol możemy wyprodukować sami, robią to inżynierzy, potrzebują do tego wspomnianego na początku frachtu.

Ważnym budynkiem jest centrum rekonwalescencji. To tam decydujemy, co stanie się z pacjentem po udanej operacji. Żołnierz stamtąd trafia albo z powrotem do okopu, do kwatery głównej po nowy przydział, albo do domu. To tutaj, jeśli odeślemy delikwenta do kwatery, dostaniemy w zamian czek. 

Nie tylko szpital

Poza zarządzaniem szpitalem mamy jeszcze dwa panele, urozmaicające nieco rozgrywkę. Pierwszym są okopy, gdzie możemy, a nawet musimy odsyłać część żołnierzy, bo raz na jakiś czas Niemcy nas atakują różnymi sposobami. Dostajemy wtedy na ekran animacje rodem tak sprzed 20 paru albo i więcej lat. Pokusiłbym się tutaj o inne rozwiązanie, bo one mocno odrzucają.

Nawet same obrazy byłyby lepsze. Po każdym ataku przybywa nam pacjentów, przywożonych z zaawansowanego punktu opatrunkowego. Drugim dodatkiem jest namiot zwiadowców, których możemy wysyłać na misje kryjące różne historyjki prowadzące do konkluzji, za którą możemy dostać jakieś fanty. Miły dodatek, bo są one ciekawie napisane. 

Jak grać?

W poprzednich trzech akapitach celowo zasypałem Was informacjami, żeby uzmysłowić ile tego jest i w jak wielu aspektach potrzebna będzie nasza ręka, a i tak o wszystkim opowiedziałem. To z tym związany jest jeden z większych moich zarzutów do War Hospital – gdy przez buga wyłączyłem samouczek gra przestała cokolwiek tłumaczyć. A w niektórych miejscach, jak osobny panel dla lekarzy i przydzielania pacjentów może mylić. Ok, jest kompedium w menu, ale pytanie ile osób tam zajrzy zanim po prostu ją odinstaluje. Gra ma naprawdę wysoki próg wejścia i myślę, że wiele osób się odbije, nawet fani tego typu gier. 

Drugim i największym zarzutem jest stan techniczny. War Hospital w obecnym stanie działa po prostu kiepsko. Klatki rzadko osiągają stabilne nawet 30, doświadczyłem też co kilka minut paro sekundowych freezów, a zdarzyło się też, że gra była niegrywalna działając w trybie 1 FPS. To się odblokowywało, ale znowu, trzeba być bardzo wytrwałym żeby nie odinstalować. A przy tym nie chodzi o to, że mój PC nie dał rady, bo gra gdy tylko przybliżymy kamerę okazuje się niezbyt urodziwa i widać bardziej koślawe animacje.

Miałem też sporo innych baboli. Tu nie mogłem czegoś kliknąć, tam nie było reakcji, a czasem nie działał klawisz ESC, jedyna opcja by dostać się do menu. A, że nie ma autozapisu to traciło się postępy. Od tego momentu zapisywałem co 5 minut. Bolały mnie też trochę raziły takie słowa jak “ambitność” czy “niepreferowane miejsce pracy”.

Ale nawet gdy twórcy i z tym się uporają, nie będzie to tytuł dla każdego. Gra jest bardzo powtarzalna. Już w pierwszym z trzech rozdziałów poznajemy praktycznie wszystkie mechaniki, w kolejnych dwóch zmienia się po prostu skala przedsięwzięcia.

No to jak, podoba się czy nie?

W obecnym stanie, mimo całej mojej łagodności, mam mieszane uczucia co do War Hospital. Jeśli tylko wszystko by działało przyzwoicie, byłbym w stanie polecić fanom tego typu rozgrywki, jeśli oczywiście nie przeszkadzałaby powtarzalność. Na plus mogę dać też pomysłowość misji zwiadowczych czy w ogóle historię majora Wellsa. Wierzę też, że studio Brave Lamb będzie w stanie grę na tyle naprawić, że będzie można skupić się na rozgrywce. Na dziś nie potrafię gry ocenić wyżej. 

War Hospital: to strategia o zarządzaniu czasem i zasobami, osadzona w trudnym okresie i okolicznościach historycznych pierwszej wojny światowej. O ile pomysł jest ciekawy, o tyle wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Mateusz „Kaduk” Kadukowski

5.5
von 10
2024-01-11T10:00:00+0100
Mateusz "Kaduk" Kadukowski

Mateusz "Kaduk" Kadukowski

Pasjonat hobbysta polskiego gamedevu i samozwańczy VRolog. Do dwóch lat ogrywam głównie rodzime produkcje, mówię o nich i piszę gdzie się da.

Poza Gaming Mode, znajdziecie mnie na YT po wpisaniu "Kadukowo" lub klikając poniżej.

Artykuły: 10