Gray Dawn – Recenzja gry [Xbox Series X]

Gray Dawn to nietypowe połączenie religijnego thrillera i psychologicznego horroru. W produkcji wcielamy się w postać księdza Abrahama, który oskarżony o morderstwo jednego z ministrantów, musi zmierzyć się z demonicznym opętaniem, boskimi objawieniami i własnymi wizjami. Akcja została osadzona w realiach 1920 roku w odległej angielskiej wiosce inspirowanej mistycyzmem Europy Wschodniej. Tytuł pierwotnie zadebiutował w w połowie 2018 roku na PC, a dopiero 22. grudnia pojawi się na konsolach Xbox Series.

Gray Dawn to surrealistyczne doświadczenie

Artystyczny aspekt Gray Dawn jest jednym z jego najmocniejszych punktów produkcji. W grze zwiedzimy wiele miejsc, w których rzeczywistość rozmywa się z surrealizmem i tak naprawdę nigdy nie wiadomo, co jest prawdą, a co stworzeniem wyobraźni. Naszą główną lokacją jest tu całkiem rozbudowana parafia, jednak bardzo szybko dostajemy możliwość zwiedzenia innych, bardziej otwartych terenów.

Gra nieustannie balansuje na granicy pomiędzy pięknem a przerażeniem serwując kolorowe polany na zmianę z krwawymi wizjami księdza. Twórcy zadbali o bardzo bogate dekoracje, dzięki czemu świat ten zwiedza się z prawdziwą przyjemnością i zaciekawieniem, choć sama rozgrywka nie specjalnie porywa. Pod względem mechanik nie znajdziemy tu nic nowego.

Gray Dawn to bardzo prosta przygodówka z perspektywy pierwszoosobowej, która stawia na narracje i banalne zagadki środowiskowe. W momencie pierwotnej premiery gatunek „walking simów” rozkwitał, a dziś raczej nie wzbudza większego zainteresowania – nawet świetny w swojej klasie Niezwyciężony przeszedł bez większego echa.

Na pewno warto tu pochwalić fabułę, bo motyw w grze jest nietypowy, a zwroty akcji potrafią zaskakiwać. Opowieść o księdzu Abrahamie to dynamiczne spirale wydarzeń, w których twórcy śmiało poruszają trudne tematy. Choć nie jestem specjalistą, podejrzewam, że dla katolików i osób wrażliwych historia może być kontrowersyjna i obrazoburcza. Osobiście śledziłem ją z dużym zainteresowaniem, zwłaszcza że to krótki tytuł przeznaczony na około 4-5 godzin rozgrywki, a został solidnie wypełniony interesującą treścią.

Port poniżej oczekiwań

Niestety, pod względem technicznym widać, że gra ma swoje lata, a konsolowa wersja nie tylko nie oferuje poprawek wizualnych, ale także boryka się z dużymi spadkami płynności. Gray Dawn testowałem na Xbox Series X, więc wolę nie wiedzieć jak sprawa wygląda na słabszym sprzęcie.

Jeśli temat gry was zainteresował i macie możliwość to Gray Dawn polecam sprawdzić przede wszystkim na PC lub Steam Decku, gdzie bywa dostępny za naprawdę niewielkie pieniądze, a przy tym nie ma problemów z wydajnością – oczywiście jeśli komputer spełnia wymagania sprzętowe.

Gray Dawn: na Xbox Series to bardzo prosty port dość starej gry, który zawodzi pod względem płynności i nie oferuje żadnych poprawek grafiki. Zagrać warto, ale raczej na PC i za odpowiednią cenę. Paweł Mikulski

6
von 10
2023-12-19T17:33:53+0100

Paweł Mikulski
Paweł Mikulski

Zapalony gracz i miłośnik technologii. Lubię grać zarówno na PC, jak i konsolach, ale moje największe odkrycie to Steam Deck.

Artykuły: 201

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *