Recenzja Dragon Age: The Veilguard
W branży gier nieczęsto spotykamy się z sytuacją, w której każda odsłona znanej i lubianej serii tak bardzo odbiega od siebie pod względem mechanik rozgrywki, jak w przypadku Dragon Age. Zaczynaliśmy tu od bardzo rozbudowanego taktycznego RPG, w którym kluczowe było zarządzanie drużyną i skrupulatne planowanie walki, by w najnowszej odsłonie o podtytule The Veilguard skupić się w pełni na akcji niczym w ostatnich częściach God of War. Czy warto było na to czekać prawie dekadę?