Recenzja gry KarmaZoo – urocze piksele w multiplayerowym chaosie

Ostatnio coraz więcej na rynku eksperymentalnych platformówek – dopiero co recenzowałem bardzo udane Bang-On Balls, a dziś opowiem Wam o kolejnej unikatowej produkcji – KarmaZoo. To przede wszystkim szalona kooperacyjna przygoda, która pod wieloma względami wywraca gatunek do góry nogami.

KarmaZoo – Recenzja gry

KarmaZoo to gra niezwykle urocza, która pod względem stylistyki i oprawy wizualnej od samego początku powoduje uśmiech na twarzy. Spotkamy tu liczne elementy, które częściowo przypominają takie klasyki gatunku jak Celeste czy Super Meat Boy, ale trzon zabawy został tu oparty na współpracy z innymi graczami. Niemal za każde wspólne działanie nagradza nas na każdym kroku punktami karmy, a samodzielnie nie da się tu za dużo zdziałać.

I wiecie co jest w tym wszystkim najlepsze i najbardziej zaskakujące? W rozgrywce bierze tu udział dziesięciu zupełnie losowych graczy. Chaos jest niesamowity, ale taka formuła świetnie się sprawdza i sprawia, że każda runda jest tu niemal zupełnie świeża.

Jest tu sporo do zdobycia

Twórcy zadbali o to, aby nie było łatwo się tu znudzić, bo każdy z graczy ma do wyboru ponad 50 postaci (zazwyczaj przypominających różne zwierzęta, stąd człon Zoo w nazwie gry), a każda z nich ma swoje unikalne cechy. Przykładowo kot ma większy zryw, foka rozwali zamrożone ściany, a czajnik (dosłownie) oświetli otoczenie i znacząco zwiększy pole widoczności dla całej drużyny. Co ważne, nawet losowy zestaw awatarów ma tu prawie niemal równe szanse na sukces, a najważniejsze jest wykorzystywanie ich mocnych stron dla wspólnej korzyści.

Jednak aby w KarmaZoo nie było za łatwo, rozgrywkę zaczynamy jako zwykłe „kropelki”, a kolejne postacie odblokowujemy wraz z postępami rozgrywki. Za każdy dobry uczynek, taki jak otwieranie drzwi, plucie lepką substancją czy wspinanie się po ścianach dostaje się serca karmy, które służą przede wszystkim do zdobywania kolejnych bohaterów. Tu nawet odpowiednia śmierć jest wynagradzana (i nie kończy rozgrywki!), bo nasz nagrobek może stać się platformą, która przeskoczyć reszcie załogi nad wystającymi kolcami.

Domyślny tryb rozgrywki został tu nazwany jako „Pętla” i niczym w serii Risk of Rain wraz z przechodzeniem kolejnych poziomów oferuje coraz trudniejsze wyzwania. To nie tylko przeskakiwanie przez platformy, a także sporo zagadek środowiskowych. Czasem trzeba się też zmierzyć z czasem i wykonać określone czynności w odpowiednim tempie. Niezależnie od wyzwania, najważniejsze jest pozostanie w okręgu wspólnego chaosu i wzajemne uzupełnianie się. Twórcy zaoferowali ponad 300 zróżnicowanych etapów, więc jest tu co robić.

KarmaZoo oferuje pełną crossplatformową rozgrywkę, dzięki czemu jednocześnie bawią się tu ze sobą posiadacze PC oraz konsol Playstation 5, Xbox Series i Nintendo Switch. To świetna sprawa, bo takie rozwiązanie pozwala na bardzo szybkie wyszukiwanie kolejnych pętli rozgrywki i na pewno przez bardzo długi czas nie będzie tu żadnych problemów ze skompletowaniem graczy.

Jest Karma, jest impreza!

Dla miłośników kanapowej rozgrywki twórcy przygotowali bardzo solidny tryb zabawy na jednym ekranie. Kooperacja zmienia się tu bardziej w stronę rywalizacji, a kolejne zadania są zdecydowanie krótsze niż w internetowej opcji. W zestawie przyjemnie rozbudowanych minigierek może wziąć udział do 8 osób, a proste zasady pozwolą cieszyć się grą nawet jeśli ktoś trzyma pada trzeci raz w dłoniach. Niestety nie miałem możliwości sprawdzić tu pełni potencjału, ale nawet w dwie osoby bawiliśmy się świetnie.

Urocze piksele, czyli KarmaZoo na Steam Decku

Produkcja cechuje się prostą oprawą wizualną opartą o technikę pixel-artu i uderza urokiem od pierwszych chwil. Mi taka stylistyka chyba nigdy się nie znudzi, ale coraz częściej spotykam się z opiniami, że kolejna taka gra to już przesada. Po zrzutach ekranu od razu widać czego można się spodziewać, a warto też dodać, że za grę odpowiada malutkie niezależne studio, które nie mogło sobie pozwolić na niesamowite efekty i bardziej nowoczesne rozwiązania.

Dla mnie KarmaZoo wygląda naprawdę ładnie, a pomógł w tym też fakt, że ogrywałem ją głownie na Steam Deck OLED, na którym działa po prostu doskonale.
Oprawa muzyczna również utrzymana jest żartobliwym klimacie, a śpiew naszych awatarów (będący istotną mechaniką rozgrywki!) jest niemal memiczny.

Podumowując

Karma Zoo to bardzo przyjemna platformówka, która znacząco rózni się od innych produkcji w swoim gatunku i stawia całą stawkę na współpracę między graczami. Ogrom zawartości nie pozwala się tu nudzić, a pełna crossplatformowość znacząco wydłuży jej żywotność. Dla miłośników nieposkromionego chaosu to pozycja nie do odrzucenia, zwłaszcza, że została wyceniona na około 45 złotych.

Jeśli nie jesteście przekonani czy taka rozgrywka Wam się spodoba to koniecznie dajcie grze szansę choćby w wersji demonstracyjnej. Ta oferuje prawie trzy godziny zabawy i pozwala się zapoznać ze wszystkimi najważniejszymi mechanikami rozgrywki.

KarmaZoo: ma potencjał na zostanie kolejnym wiralowym hitem. Oklepane schematy gier platformowych wywraca na drugą stronę i pokazuje, że jeszcze jest tu miejsce do innowacji. Paweł Mikulski

8
von 10
2023-11-30T18:12:53+0100

Paweł Mikulski
Paweł Mikulski

Zapalony gracz i miłośnik technologii. Lubię grać zarówno na PC, jak i konsolach, ale moje największe odkrycie to Steam Deck.

Artykuły: 201

Jeden komentarz

  1. O grze przeczytałem dopiero tutaj xd
    Sprawdziłem demo na Decku i jest świetne, od razu polecialem po pełniaka.

    Niby pierdółka, a daje wciąga niesamowicie. Jak to wleci u jakiegoś większego typa na Twitchu to wyjdzie z tego kolejne Among Us albo Vampire Survivors.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *