Smalland: Survive the Wilds – recenzja gry (PC, PS5, Xbox Series)

Czy kiedykolwiek ktoś się zastanawiał, jak to jest żyć jako małe stworzenie? Od dziecka zadawałem sobie to pytanie. W różnych dziełach kultury mogliśmy zobaczyć, jak dany bohater zostaje nagle zmniejszony. Poznaje on wtedy świat z innej perspektywy. Smalland: Survive the Wilds jest grą, która daje nam taką możliwość.

Dzieło studia Embu Games współpracującego z Merge Games jest survivalową produkcją. Poznajemy w niej świat natury. Wszelkich owadów, płazów i innych większych bądź mniejszych zwierząt. Staramy się przetrwać jako malutki bohater na miarę Tomcio Palucha. Czy jest możliwe radzić sobie w świecie owadów większych od nas samych? Przekonajmy się!

Smalland: Survive the Wilds - recenzja gry

Na początku byłem sceptycznie nastawiony do Smalland. Uważałem, że gra tego typu, nie będzie dawała przyjemności. Jakże się pomyliłem. Gdy tylko zobaczyłem aspekty wizualne, otworzyłem szerzej oczy. Nie sądziłem, że gra robiona przez nowe studio, może być tak atrakcyjna. Ale zacznijmy od początku.

Jak wygląda rozgrywka w Smalland: Suvive the Wilds?

To główny i najmocniejszy punkt Smalland. Jesteśmy miniaturowym człowiekiem. Staramy się przeżyć w niebezpiecznym świecie pełnym insektów, takich jak mrówki, biedronki, koniki polne, pająki, ważki oraz wiele innych. Jako że jest to survival, to również mamy możliwość budowania własnych obozów, tworzenia zbroi, a nawet przyrządzania posiłków.

Co do samych zwierząt, owadów, to możemy na nie polować oraz je oswajać. Następnie zostają naszymi kompanami do przemierzania świata i walki z innymi insektami. Sama walka może wydawać się bardzo ciężka. Atakowanie owada bronią białą bywa zgubne. Osobiście miałem problemy w bezpośredniej konfrontacji, ponieważ nie mogłem go trafić. Dużo lepiej walka się sprawdza, kiedy wytworzyliśmy łuk. Celowanie i strzelanie dużo lepiej się sprawdza od walki wręcz. 

Smalland: Survive the Wilds - recenzja gry

Świat gry jest na tyle duży, że posiada on biomy, czyli dany obszar o określonym klimacie z roślinnością i zwierzętami. Każdy wygląda na swój sposób i jest przepełniony różnymi owadami. Oczywiście odkrywając świat Smalland spotykamy nie tylko zwierzęta, które mogą nam zagrozić, Pojawiają się także postacie niezależne (NPC). Tłumaczą nam wszelkie mechaniki związane z grą. Pomagają się odnaleźć w survivalowym świecie. 

W grze dostaniemy bardzo dużo informacji na temat tego, jak ważne jest poskramianie zwierząt. Dzięki temu sama walka staje się dużo bardziej atrakcyjna  i efektywniejsza. Oprócz tego istotne jest zbieranie zasobów, wytwarzanie zbroi, broni. Tworzenie własnego obozu.

Mamy także system dobowy. W dzień polujemy, tworzymy, a w nocy mamy czas na regenerację, czyli spanie. Nasza postać ma pasek staminy, o który musimy dbać. Przyrządzanie posiłków jest również istotnym elementem, ponieważ możemy umrzeć z głodu. W różnym czasie rozgrywki wpadamy na różne zwierzęta. To jest w Smalland najciekawsze. Nigdy nie wiemy, na jakiego robaka trafimy.

Smalland: Survive the Wilds - recenzja gry

Jeśli chodzi o personalizację, tu też jest nieźle. Zmiana wyglądu i ogólna kastomizacja postaci jest naprawdę rozbudowana. Możemy zmienić naprawdę dużo. Począwszy od koloru włosów, kształtu twarzy, wielkości korpusu itd.

Co do błędów w grze, to natknąłem się na jeden. Kiedy próbowałem wspiąć się na kamień, to w niego wpadłem i nie mogłem wyjść. Ogólnie jakichś większych problemów nie zauważyłem.         

Fabuła, ogólne wrażenia?

Historia jakoś bardzo mnie nie interesowała. Jesteśmy małym człowiekiem, który ma zgłębiać świat i go zrozumieć. W sumie tyle. Najważniejszym aspektem moim zdaniem i tak jest gameplay. Tego typu survivale nie kładą raczej nacisku na fabułę. Przeznaczeniem Smalland jest dla mnie chęć przetrwania i niepokój, jaki zostawia. Przetrwamy czy zginiemy? Oto jest pytanie! Moje ogólne wrażenia są pozytywne i czekam na więcej.

Smalland: Survive the Wilds - recenzja gry

Grafika w Smalland

Przyznaję, że wizualnie Survive the Wilds wygląda dobrze. Owady prezentują i zachowują się bardzo prawdziwie. Jako osoba z lękiem do tego typu stworzeń, czułem niepokój. Od razu rozpoznawałem, jaki owad mnie atakuje. Wszelka roślinność, zieleń jest ładna i przejrzysta. Rozglądając się po świecie Smalland można dostrzec, jak zostały wykonane wszelkie przedmioty i walory natury. Często patrzyłem w górę, żeby nacieszyć się wysoką trawą, między którą chodziły biedronki i żuki. Biedronki wyglądały estetycznie i dawały uśmiech. Jeśli jednak zobaczyłem coś na miarę pszczoły czy mrówki, to raczej uciekałem. Świat Survive the Wilds jest ładny, przejrzysty, a co najważniejsze kolorowy.

Przyjemna ścieżka dźwiękowa

Nie w każdej grze zwracam uwagę na muzykę. Tutaj przykuła ona moją uwagę już w menu. Bardzo lekka, miła i przyjemna dla ucha. Wszelkie wysokie dźwięki jak z filmu animowanego od Disney. Towarzyszy ona nam praktycznie przez całą rozgrywkę. Wsłuchując się w dane utwory, przemierzamy świat Smalland jako malutki bohater. Chcemy nie tylko przetrwać, ale i zawojować cały świat!

Smalland: Survive the Wilds - recenzja gry

Podsumowanie

Smalland: Survive the Wilds to produkcja z potencjałem. Przemierzanie świata i możliwości jakie daje gameplay, to coś niebywałego. Same owady były dla mnie na tyle realistycznie zrobione, że czułem walkę o przetrwanie. A o to chodzi w tego typu grach. Embu Games zrobiło naprawdę dobry survival. Jako, że recenzowałem grę przed premierą to nie byłem w stanie dokładnie sprawdzić trybu dla wielu graczy, który jest kluczowym elementem tej produkcji i zapowiada się na jeszcze lepszą zabawę.

Premiera pełnej wersji Smalland: Survive the Wilds odbędzie się już za kilka godzin na PlayStation 5, Xbox Series X/S oraz PC (Steam, Epic Games Store).

Michał Szulc
Michał Szulc
Artykuły: 6