Recenzja gry The Inquisitor – Nie taki diabeł straszny jak go malują

Czy na rynku gier jest jeszcze miejsce na produkcje, które od samego początku straszą koszmarnymi animacjami twarzy postaci, słabą optymalizacją i bardzo toporną rozgrywką? Polski The Inquisitor stara się zadać to pytanie, ale odpowiedź nie jest jednoznaczna. Tytuł, bazujący na powieściach Jacka Piekary, to dość kontrowersyjna produkcja, która odważnie podchodzi do swojej wizji alternatywnego chrześcijaństwa i nie ma problemu z poruszaniem wielu omijanych w dzisiejszych czasach tematów.

The Inquisitor – w słudze Boga

Nie jest to lekka historia, a zapach moczu i potu niemal unosi się w powietrzu podczas przemierzania wąskich uliczek wirtualnego Koenigstein, które wzorowane jest na średniowiecznych europejskich miastach. Fabuła opiera się na motywie, w którym Jezus nie zmartwychwstał, a zszedł z krzyża i całkiem brutalnie rozprawił się z niewiernymi. Jako jego sługa, tytułowy Inkwizytor, jesteśmy wysłani do przeprowadzenia śledztwa i odkrycia czy plotki o wampirze są tu prawdą, czy lokalną legendą.

W grze kierujemy postacią Mordimera Madderdia, którego fani książek dobrze znają. To niezwykle charakterystyczna postać, która cechuje się sporą bezkompromisowością, ogromną władzą i bezwzględnością. Już od pierwszych chwil jesteśmy światkami jego potęgi, gdzie podczas rozmowy ze strażnikami możemy narobić im sporo problemów ze względu na ich nieco ignoranckie podejście do sprawy. Podobne sytuacje mają tu miejsce wielokrotnie i w zależności od naszych decyzji możemy nieco poluzować nasz charakter lub pójść w jeszcze większy fanatyzm.

Jak się w to gra?

Przeprowadzimy tu wiele dialogów, zbadamy miejsca zbrodni, wydamy wyroki na kilku niewiernych. Intryga jest prowadzona interesująco i choć co chwile odbiega od głównego wątku, tak wszystko łączy się finalnie w satysfakcjonującą całość. Mimo fatalnych animacji twarzy, autorom udało się przedstawić mroczny, intrygujący i bezkompromisowy świat, który dla wielu osób może okazać się aż za bardzo brudny, bezwzględny i heretyczny. W czasach, gdzie dosłownie wszystko musi być ugrzecznione, aby nie urazić przypadkiem żadnej grupy ludzi takie podejście jest dość orzeźwiające. Tu nie tylko wizja chrześcijaństwa bywa obrazoburcza, bo twórcy z nikim się tu nie szczypią. Ja nie mam problemu z oddzieleniem fikcji od rzeczywistości, więc nie czułem się w żaden sposób urażony.

W osiągnieciu immersji bardzo pomaga pełna polska lokalizacja, a podłożone pod postacie głosy dobrane są jak dla mnie znakomicie. Słychać, że aktorzy głosowi włożyli w swoją robotę mnóstwo serca i choć w większości przypadków nie jestem w stanie wytrzymać z dubbingiem, tak tu słuchałem go z przyjemnością. Bardzo dobrze wypada też muzyka oraz wykreowany świat. Miasto zaprojektowano z bardzo dużą pieczołowitością, dzielnice znacząco się od siebie różnią i warto dodać, że podobnego otoczenia nie spotkamy w wielu produkcjach.

Inkwizytor Recenzja gry

Gra dość dobrze wywołuje wrażenie, że mamy wpływ na wiele sytuacji, ale w większości przypadków konsekwencje naszych czynów – poza innymi dialogami – są tu nikłe. The Inquisitor ogólnie dość mocno uderza swoją liniowością, bo każde zadanie wykonuje się tu jak po sznurku, a za wyjątkiem rozrzuconych po świecie notatek (całkiem ciekawych swoją drogą) nie ma tu nic innego do roboty. Widać, że twórcy planowali zrobić bardziej rozbudowaną grę, ale ostatecznie – czy to ze względu na budżet, czy brak doświadczenia – musieli zrezygnować z wielu opcji. Nie zobaczymy tu nawet prostego drzewka rozwoju postaci.

To nie jest RPG

Od czasu do czasu trafimy za to na walkę. Ta nie należy do najmocniejszych stron produkcji, ale nie jest tak aż tak zła, aby niszczyć całe doświadczenie. Poza normalnym atakiem możemy ciosy blokować i robić uniki – wszystko jest dość ślamazarne i pokraczne, jednak niski poziom trudności pozwala przymknąć na ten aspekt oko. Występują tu też walki z bossami, które wprowadzają kilka ciekawych elementów i nieco ożywiają wrodzoną toporność.

Tak więc The Inquisitor to przede wszystkim niewymagająca gra przygodowa oparta o fabułę, dialogi i ciekawy świat, jednak z małą interaktywnością, iluzorycznymi wyborami i totalną liniowością.

Inkwizytor mógł być dużo lepszą grą

I tak, to nie wszystkie wady gry. Muszę wspomnieć o bardzo dziwnej decyzji twórców na temat nawigacji po świecie mieście. Nie znajdziecie tu mapy, a drogę do kolejnych celów wyznacza się na podstawie rozrzuconych przy drogach kierunkowskazów. Z jednej strony buduje to nieco immersję i zachęca do eksploracji na własną rękę, ale brak jakichkolwiek opcjonalnych aktywności i zadań zupełnie się z tym wyklucza i sprawia, że błądzenie niepotrzebnie wydłuża rozgrywkę.

W The Inquisitor kilka razy trafimy też do mrocznej nadziemskiej krainy Nieświatu, przez którą przeprawa jest istną mordęgą i nie wiem czemu miała służyć. Twórcy próbują tu postawić na skradanie, jednak ten mechanizm działa tragicznie i najlepszą taktyką jest po prostu przebiegnięcie za plecami wrogów bezpośrednio do celu. Pierwsza wizyta nie była taka zła, ale z każdą kolejną miałem po prostu tego dość.

The Inquisitor - Recenzja gry

Kwestie techniczne

To, że gra do najpiękniejszych nie należy jestem w stanie wybaczyć (poza twarzami, które wyglądają po prostu okrutnie), ale tu dodatkowo nie istnieje coś takiego jak optymalizacja. Niezależnie od detali nie byłem w stanie utrzymać stabilnych 60 klatek na sekundę na RTX 4080, Intel Core i7-10700k i 32 GB RAM, a dodatkowo w grze występują liczne przycinki. Sprawdzając obciążenie podzespołów widziałem, że te działają na 30-40% swoich obrotów, a i tak co chwile pojawiały się problemy z płynnością. Z tego co wiem, na konsolach jest jeszcze gorzej, a osoby ze słabszymi komputerami i posiadacze Steam Decka mogą liczyć na spadki poniżej 30 FPS.

The Inquisitor recenzja

Podsumowując

Premiera The Inquisitor nie była usłana różami, ale w bagażu słabych animacji, topornej rozgrywki i kiepskiej optymalizację znalazłem grę, z którą o dziwo spędziłem kilka miłych godzin. Na pewno nie jest to tytuł dla wszystkich, a osoby lubiące tylko dopieszczone i wysokobudżetowe produkcje srogo się od niej odbiją. Ja mam dość sporą odporność na drewno, więc ciekawy świat, interesująca fabuła i niespotykany raczej w innych produkcjach klimat sprawiły, że mimo problemów znalazłem tu wiele dobrego.

Plusy

  • Ciekawy, brudny i brutalny świat
  • Zaskakująco klimatyczne tereny
  • Solidna fabuła z charakternymi postaciami
  • Przyjemnie prowadzone śledztwo

Minusy

  • Okropne modele twarzy, średnie animacje
  • Optymalizacja nie istnieje
  • Przegięta liniowość
  • Model walki do poprawy

The Inquisitor: to dość mocno zmarnowany potencjał, ale dla osób szukających ciekawej, liniowej kryminalnej przygody i intrygującego miejsca akcji to może być całkiem udana propozycja. Paweł Mikulski

6.5
von 10
2024-02-25T17:19:47+0100
Paweł Mikulski
Paweł Mikulski

Zapalony gracz i miłośnik technologii. Lubię grać zarówno na PC, jak i konsolach, ale moje największe odkrycie to Steam Deck.

Artykuły: 248