Duża aktualizacja Soulslinger: Envoy of Death oraz wrażenia z rozgrywki

Soulslinger: Envoy of Death to FPS z gatunku roguelite , w którym gracz wciela się w rolę rewolwerowca, zmagającego się z trudami życia pośmiertnego i brutalną walką z Kartelem. Głównym zadaniem jest tu zbieranie dusz, które służą jako źródło mocy, tworzenie broni, interakcja z postaciami niezależnymi oraz ulepszanie swoich umiejętności w miarę rozwoju fabuły.

Dzięki tematycznemu połączeniu klasycznego Dzikiego Zachodu z elementami nadprzyrodzonymi oraz mechanikami charakterystycznymi dla gier roguelite, Soulslinger: Envoy of Death oferuje unikalne doświadczenie, które wyróżnia się na tle innych gier w swojej kategorii.

Najnowsza aktualizacja wprowadza nowe elementy, które nie tylko wzbogacają świat gry, ale także zwiększają możliwości interakcji podczas rozgrywki:

  • Nowa kraina: Zapomniany Cmentarz
  • Cztery nowe typy wrogów
  • Nowy boss: The Countess – Hrabina, którą można spotkać na końcu Zapomnianego Cmentarza
  • Nowa broń: ‘The ‘Night Quartet’ to czterostrzałowy rewolwer oparty na systemie odnawiania, który można zdobyć od Hrabiny
  • Dodano ‘Esencję Widmową’ wraz z powiązanymi zdolnościami i ulepszeniami, dostępnymi w Zapomnianym Cmentarzu
  • Dodano ‘Esencję Krwi’ wraz z powiązanymi zdolnościami i ulepszeniami, dostępnymi po pokonaniu pierwszy raz Straży Królewskiej
  • Nowe konstrukcje w Haven: Totem Mocy umożliwiający nieskończone ulepszanie statystyk bohatera oraz Orb Wizjera, który monitoruje statystyki i efektywność gracza
  • Ulepszone efekty wizualne dla ‘Trującej Kuli’
  • Zaktualizowane sterowanie gamepadem

Soulslinger: Envoy of Death jest jedną z gwiazd aktualnego festiwalu gier FPS na Steam i możecie go kupić z 30% zniżką.

Soulslinger: Envoy of Death recenzja

Wrażenia z wczesnego dostępu gry Soulslinger: Envoy of Death

Mój pierwszy kontakt z Soulslinger: Envoy of Death nie należał do najprzyjemniejszych, bo odrzuciła mnie ogromna powtarzalność i bardzo ociężałe strzelanie, ale wraz kolejnymi łatkami zabawa staje się coraz lepsza.

Gatunek roguelite rządzi się swoimi prawami i nie da się tu całkowicie wyeliminować pewnej schematyczności. Twórcy jednak poprawili praktycznie każdy aspekt gry, dzięki czemu starcia są dużo szybsze i bardziej wynagradzające, co motywuje do dalszej zabawy. Charakterystyczna losowość jest tu całkiem fajnie rozwiązana, bo po wyeliminowaniu hord przeciwników w jednej rundzie zawsze możemy wybrać co będzie nagrodą w kolejnej. Dzięki temu można bardzo wygodnie planować dalsze ulepszenia ekwipunku i postaci. Oczywiście nie zawsze trafimy od razu na pożądane elementy, ale zazwyczaj w całej rozgrywce przynajmniej raz wylosowałem to co potrzebowałem. No i ważne jest to, że nawet w przypadku porażki jesteśmy tu za każdym razem o krok do przodu.

Soulslinger: Envoy of Death recenzja

Samych elementów do odblokowania i ulepszeń tu jest mnóstwo, bo poprawimy zarówno zdolności naszej postaci, jak i wyposażymy się w nowe bronie czy amulety, których statystyki również można poprawić. Na początku poziom trudności daje tu bardzo popalić (zwłaszcza w nowej lokacji Zapomniany Cmentarz), ale im dłużej gramy tym łatwiej jest zapanować nad hordami przeciwników.

Model strzelania w Soulslinger: Envoy of Death był według mnie początkowo prawdziwą piętą achillesową tej produkcji, ale dziś sprawia mnóstwo frajdy. Jakbym miał go do czegoś porównać to byłby chyba Painkiller, ale bez równie szalonych broni. Tu dominują klasyczne rewolwery i strzelba uzupełnione o zróżnicowane efekty magiczne. Jest naprawdę szybko, dynamicznie i przyjemnie, a przy tym całkiem taktycznie.

Soulslinger: Envoy of Death recenzja

Co ciekawe, jak ostatnio sprawdzałem statystyki to mam tu chyba najlepszą celność ze wszystkich gier, bo oscyluje w granicach 90%! Na tym etapie produkcja podoba mi się zdecydowanie bardziej niż tworzony przez twórców Painkillera Witchfire – podobnie trudny i również osadzony w gatunku roguelite FPS.

Produkcja wymaga jeszcze trochę pracy, bo zdarzają się czasem irytujące błędy. Dwa razy musiałem powtarzać podejście od początku, bo postać zablokowała mi się poza mapą, co wiązało się z utratą wszystkich zdobytych nagród w rozgrywce. Nie jestem przekonany też do celowania na padzie, które jest dużo mniej precyzyjne niż w tytułach konkurencji. Szkoda, bo Soulslinger: Envoy of Death jest całkiem fajnie zoptymalizowany i bezproblemowo grywalny nawet na Steam Decku, ale przez sterowanie wracam do gry tylko na myszce.

Soulslinger: Envoy of Death recenzja

Z drugiej strony niecałe 60 zł za kawał solidnej rozwałki, która będzie tylko lepsza w przyszłości to naprawdę niska cena. Twórcy są na naprawdę dobrej drodze – wystarczy kilka szlifów i więcej zawartości, aby móc w pełni polecić tę produkcję. Jeśli lubicie szybkie strzelaniny i podobają Wam się założenia gatunku roguelite to Soulslinger: Envoy of Death warto dać szansę już teraz.

Paweł Mikulski
Paweł Mikulski

Zapalony gracz i miłośnik technologii. Lubię grać zarówno na PC, jak i konsolach, ale moje największe odkrycie to Steam Deck.

Artykuły: 270