Recenzja Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land

Po zakończeniu trylogii Ryzy, która mocno wypromowała serię Atelier na Zachodzie, trudno było nie odczuwać ciekawości (i lekkiego niepokoju) wobec kierunku, w jakim pójdzie kolejna odsłona. Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land wyraźnie próbuje zerwać z dotychczasową formułą. Nie jest to już tylko „kolejny Atelier”, ale próba stworzenia czegoś większego – bardziej otwartego, z nastawieniem na walkę, eksplorację i historię. Jest nieźle, ale nie wszystko dopięto tu na ostatni guzik.

Atelier Yumia The Alchemist of Memories & the Envisioned Land PremieraAtelier Yumia The Alchemist of Memories & the Envisioned Land Premiera
Gaming Mode
Recenzja Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land
Recenzja Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land

Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land– odważne odejście od sprawdzonej formuły

Yumia Liessfeldt nie przypomina wcześniejszych bohaterek z serii. To postać bardziej stonowana, dojrzalsza, świadoma swojego pochodzenia i ciężaru, jaki niesie. Nie prowadzi sklepu, nie rozsyła ulotek ani nie ściga się w alchemicznych konkursach. Wyrusza na wyprawę badawczą do zrujnowanej krainy Aldiss – miejsca, które zostało dosłownie zmiecione z mapy w wyniku katastrofy przypisywanej alchemii.

Fabuła, choć nadal mocno osadzona w konwencji fantasy, ma wyraźnie ciemniejsze tony. Alchemia jest tu nie tylko niepopularna – jest traktowana jak tabu, coś niebezpiecznego, potencjalnie destrukcyjnego. Yumia musi więc nie tylko poznawać sekrety przeszłości, ale też walczyć z uprzedzeniami otoczenia. Taka zmiana tonacji ma swoje plusy – opowieść nabiera powagi i ciężaru – ale momentami miałem wrażenie, że gra traci przez to część swojego dotychczasowego uroku.

Eksploracja i budowa bazy – serce otwartego świata

To, co od razu rzuca się w oczy, to skala świata. Zamiast znanych z poprzednich odsłon zamkniętych obszarów połączonych mapą świata, Atelier Yumia proponuje pełnoprawny świat półotwarty z dużymi regionami podzielonymi na biomy. Miejscami z deka przypomionało mi to nawet nieco The Legend of Zelda: Breath of the Wild – nie przez gameplay, ale przez sposób, w jaki świat zachęca do samodzielnego eksplorowania.

Recenzja Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land
Recenzja Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land

Mapy są pełne zasobów, ukrytych skrzyń, punktów widokowych i innych atrakcji. Zbieranie składników – rdzenia każdej gry Atelier – odbywa się naturalnie: wystarczy podejść i zebrać przedmiot albo użyć broni Yumii, która może niszczyć przeszkody lub strzelać do niedostępnych surowców. Zresztą sam ten oręż – będący skrzyżowaniem różdżki i karabinu – dobrze oddaje charakter bohaterki – to w końcu czarodziejka i wojowniczka w jednym.

Do eksploracji dodano także nowy system – Energy Core. To mechanizm oparty na manie, który pozwala wykonywać specjalne akcje: skakać wyżej, wspinać się, amortyzować upadki. Energia zużywa się powoli przy każdej akcji, a nawet przy samej obecności w „skażonych” strefach, dlatego od czasu do czasu trzeba wrócić do bazy, by ją odnowić. Mechanika prosta, ale sprawnie wpleciona w rytm eksploracji.

Wraz z eksploracją rozwija się system budowania baz. To nie są tylko typowe punkty teleportacyjne – to własnoręcznie zaprojektowane miejsca, które mogą pełnić różne funkcje. Interfejs budowania przypomina trochę gry survivalowe: wybiera się obiekty z menu, ustawia ich pozycję, modyfikuje wygląd. Można dodać np. źródło wody, kolonię grzybów, elementy dekoracyjne, a nawet stoły warsztatowe. Co ważne, nie jest to oczywiście kwestia typowo estetyczna, bo niektóre z tych elementów realnie wpływają na wydajność alchemii lub dostęp do materiałów. Sam proces budowy daje sporo satysfakcji i pozwala poczuć, że faktycznie „kolonizuję” ten nieprzyjazny świat.

Recenzja Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land
Recenzja Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land

Alchemia i synteza – nieco zbyt złożony, ale satysfakcjonujący system

System syntezy przeszedł największą metamorfozę od lat. Zamiast klasycznego kotła, używa się rdzeni alchemicznych i kształtów wypełnianych surowcami. Każdy składnik ma swoje cechy, jakość, rezonans i element, które trzeba brać pod uwagę przy tworzeniu nowego przedmiotu. Brzmi to skomplikowanie – i takie właśnie jest.

Na początku system jest przytłaczający. Interfejs nie tłumaczy zbyt wiele, a sama logika działania bywa mało intuicyjna. Można korzystać z automatycznego tworzenia, ale wtedy gra traci swój najważniejszy element strategiczny. Po opanowaniu podstaw – a to może zająć kilka godzin – zaczyna się jednak dostrzegać głębię. Eksperymentowanie z jakością, efektami ubocznymi i aktywacją rezonansu daje poczucie wpływu na finalny produkt. Trzeba tylko przebić się przez początkową barierę.

Recenzja Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land
Recenzja Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land

Dynamiczna walka, która nie do końca działa

System walki w Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land przeszedł całkowitą transformację. Zamiast klasycznych tur, teraz potyczki są w pełni aktywne. Yumia i jej towarzysze walczą w czasie rzeczywistym, z możliwością zmiany pozycji na dwóch pierścieniach (wręcz/dystans), parowania, unikania i używania umiejętności przypisanych do przycisków.

Na pierwszy rzut oka wygląda to bardzo efektownie: dużo cząsteczek, szybkie ruchy, dynamiczne zmiany postaci. Ale już po kilku godzinach wkrada się monotonia. Większość walk sprowadza się do unikania, spamowania skilli i leczenia się z ekwipunku. Nawet dodatkowe mechaniki – jak kontrataki, stunowanie czy Friend Actions – nie wprowadzają zbyt dużej zmienności. Na normalnym poziomie trudności walki są zdecydowanie zbyt łatwe, a na wyższym często opierają się po prostu na wyższym DPS-ie przeciwnika.

Zmieniła się też rola przedmiotów bojowych – nie są już jednorazowe, tylko działają jak umiejętności. Z jednej strony upraszcza to przygotowania, z drugiej usuwa pewien element planowania, który wcześniej był istotną częścią rytuału przed walką.

Recenzja Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land
Recenzja Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land

Kwestie techniczne

Oprawa wizualna robi dobre wrażenie głównie dzięki stylistyce i światłu. Świat jest przyjemny dla oka, niektóre lokacje naprawdę klimatyczne. Ale od strony technicznej trudno nie zauważyć braków. Niska jakość tekstur, mało szczegółowe modele postaci, słabe wygładzanie krawędzi – wszystko to zdradza, że gra ciągle działa na archaicznym silniku. Co więcej, wydajność nie zachwyca i rozgrywce towarzyszą liczne przycinki. Jako chyba jedyny z redakcji nie posiadam handhelda, więc nie mam jak sprawdzić Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land na Steam Decku, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi potwierdzają, że spokojnie w takiej formie można z grą się zapoznać.

Muzyka to jednak zdecydowany atut – dobrze dobrana, melodyjna, wspierająca atmosferę. Brakuje jedynie angielskiego dubbingu, co może być zaskoczeniem po sukcesie Ryzy i większym ukłonie w stronę graczy spoza Japonii.

Recenzja Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land
Recenzja Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land

Podsumowanie

Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land to bez wątpienia najodważniejszy eksperyment w historii serii. Otwarty świat, budowanie baz, ciekawsza narracja i nowy system walki – wszystko to sprawia, że gra stoi wyraźnie obok poprzednich odsłon. Nie wszystko działa idealnie: alchemia bywa przesadnie złożona, walka traci szybko świeżość, a techniczne problemy psują nieco odbiór. Mimo to Atelier Yumia zostaje w pamięci – głównie dzięki udanej eksploracji, ciekawej konstrukcji świata i próbie opowiedzenia historii z nieco innym tonem. To gra, która nie każdemu przypadnie do gustu, ale nie sposób odmówić jej (nieco przesadzonej) ambicji.

Atelier Yumia: The Alchemist of Memories & the Envisioned Land: o ambitna i wyraźnie inna odsłona serii, która wprowadza świeże pomysły i nową skalę, ale nie zawsze potrafi je w pełni wykorzystać. Choć nie brakuje jej uroku i potencjału, nierówności w mechanikach i wykonaniu sprawiają, że to solidna, lecz nie przełomowa propozycja. SpecterVi

7.5

von

10

2025-03-28T10:02:00+01:00

Wybrane dla Ciebie
God of War: Sons of Sparta – Recenzja. Gra, która nie miała odwagi być lepsza
God of War: Sons of Sparta – Recenzja. Gra, która nie miała odwagi być lepsza
MotoGP 26 zmienia sposób jazdy. Nowa fizyka i kariera oparta na decyzjach
MotoGP 26 zmienia sposób jazdy. Nowa fizyka i kariera oparta na decyzjach
18 lat historii i nagły koniec. Kultowe studio zamknięte
18 lat historii i nagły koniec. Kultowe studio zamknięte
Ludzie jako zasób. Hull Rupture pozwala to sprawdzić już teraz
Ludzie jako zasób. Hull Rupture pozwala to sprawdzić już teraz
Wybicie jednego gniazda zmieni całą planetę. Ambitny survival obiecuje skalę AAA, ale gameplay budzi pewne wątpliwości
Wybicie jednego gniazda zmieni całą planetę. Ambitny survival obiecuje skalę AAA, ale gameplay budzi pewne wątpliwości
Fanatastyczny RPG dla fanów Gothica dostępny po polsku
Fanatastyczny RPG dla fanów Gothica dostępny po polsku
Glina, pot i łzy: garncarska bijatyka od Double Fine debiutuje na rynku
Glina, pot i łzy: garncarska bijatyka od Double Fine debiutuje na rynku
Rewolucja w Transport Fever 3 – mody nie tylko dla graczy PC!
Rewolucja w Transport Fever 3 – mody nie tylko dla graczy PC!
Recenzja Darwin’s Paradox! – Ośmiornica w świecie retro-futuryzmu
Recenzja Darwin’s Paradox! – Ośmiornica w świecie retro-futuryzmu
Assassin’s Creed Black Flag Resynced bez tajemnic i z datą premiery!
Assassin’s Creed Black Flag Resynced bez tajemnic i z datą premiery!
All Hail The Orb – tani kliker z motywem kultem i kaczkami podbija Steam
All Hail The Orb – tani kliker z motywem kultem i kaczkami podbija Steam
Bez pobierania, bez sprzętu, z Path Tracingiem. GeForce NOW dorzuca nowe gry i dużą premierę
Bez pobierania, bez sprzętu, z Path Tracingiem. GeForce NOW dorzuca nowe gry i dużą premierę