Wcielamy się tu w rolę Hazel – nastoletniej dziewczyny, która musi zmierzyć się z wynikiem klęski huraganu. Jego fala sztormowa dosłownie zmiotła z powierzchni ziemi cały jej dom wraz z zawartością w postaci jej najbliższej osoby – matki. South of Midnight przepełnione jest elementami fantastyki, a płynący przez całe miasteczko budynek, za którym musimy biec to dopiero początek. Dalej jest tylko dziwniej i z każdą chwilą coraz ciekawiej.
Główna postać w pierwszym kontakcie uderza dziecinna infantylnością, ale nie brakuje jej charyzmy i odwagi. Tu nie wszystko kręci się wokół niej, a na pierwszy plan szybko wychodzą pozornie poboczne historie, których morały mają spore odbicie w dalszym rozwoju Hazel. Twórcy bardzo próbowali, aby stworzyć opowieść skłaniającą do przemyśleń i wywołującą skrajne emocje, co całkiem nieźle im się udało. Mimo dość luźnej i często nawet absurdalnej atmosfery, nie brakuje tu mocnych scen i ciętego języka.
Fabuła jest prowadzona jest na tyle ciekawie, że każdy kolejny rozdział chłonąłem ze sporym zainteresowaniem. Tu co chwilę zmienia się sceneria, a piękne plenery mają w sobie również sporo brzydoty i schowanego okrucieństwa, z którym będziemy się mierzyć. W South of Midnight bohaterkę wyróżnia umiejętność tkania z nici, które są fragmentami wspomnień, a te często skrywają w sobie bardzo mroczne sekrety. Na nas spoczywa tu zadanie oczyszczenia napotkanych duchów z traum, co powoli popycha historię w kierunku osobistego celu. W grze bardzo ważny jest efekt zaskoczenia, więc wdawanie się w detale mocno obniżyłoby odbiór całości.
Gigantyczna ryba, którą widzicie na poniższym zrzucie to tylko mały fragment wyobraźni twórców, który został wcześniej udostępniony na oficjalnych materiałach promocyjnych. W produkcji jest tego dużo więcej, a połączenie abstrakcyjnych motywów i umieszczenie ich w baśniowym, mocno surrealistycznym świecie ze sporą domieszką trupizmu i poważną tematyką jest bardzo odważne i zdecydowanie nie każdemu się udaje – tu całościowo zagrało fantastycznie.
Wokół tkania oparto też cały system rozgrywki, który jest dość standardowym podejściem do gatunku platformowych gier akcji. W South of Midnight zwiedzamy zamknięte, choć całkiem rozbudowane lokacje, w których nie brakuje licznych sekretów. Najczęściej są to kłębki nici, które następnie wykorzystujemy do rozwoju umiejętności walki Hazel i notatki uzupełniające przedstawione wydarzenia. Mechanika poruszania się została zrealizowana wzorowo i jest bardzo responsywna, dzięki czemu dynamiczne sekwencje sprawiają sporo frajdy. Dodatkowo produkcja została stworzona w taki sposób, aby (zwłaszcza w pierwszej połowie gry) co chwilę oferować kolejną mechanikę urozmaicającą rozgrywkę.
I tak, szybko podstawowy wachlarz ruchów uzupełnimy o podwójny skok, bieg po ścianach czy powolne opadanie, ale proporcjonalnie do możliwości bohaterki rośnie również poziom wyzwania. Rozgrywka nie stanowi większego wyzwania, jednak odpowiednia koordynacja ruchów, wykorzystywania zdolności w odpowiednim czasie i unikania pułapek sprawia sporo frajdy. South of Midnight ma taki przyjemny vibe produkcji z ery PlayStation 2 i momentami przypomina kultowe serie takie jak Prince of Persia czy Rayman.
Rozczarowała mnie za to walka, która dość szybko staje się monotonna i schematyczna. Tu również próbowano podejść do tematu ze stopniowym odblokowywaniem coraz ciekawszych umiejętności, ale w praktyce przez większość czasu potyczki są po prostu wtórne. Starcia są niestety podzielone na areny, za czym od zawsze nie przepadam – w standardowej eksploracji nie trafimy tu na pojedynczych przeciwników.
Na papierze system wygląda dość ciekawie, bo mamy na przykład możliwość obijania nadlatujących pocisków, a Hazel część swoich ruchów poznała chyba w obozie Jedi – przeciwników możemy odpychać, przyciągać do siebie czy niedosłownie zamrażać. W praktyce areny są nieco za małe i nastawienie na ciągłe uniki, a dość spory czas potrzebny do odnowienia zdolności mocno ogranicza dynamizm rozgrywki. Do tego różnorodność wrogów jest nieco rozczarowująca, a wymuszenie ich dobicia (tu nazwane „spruciem”, bo walczymy z pomocą narzędzia do szycia) dodatkowo wprowadza przestoje. Myślę, że rozłożenie tego aspektu w bardziej klasyczny sposób poprawiłoby wrażenia z rozgrywki, a tak szybko stawało się dla mnie nieco wymuszonym obowiązkiem. Nieco lepiej wypadają okazjonalne walki z bossami, które zaskakują wyraźnie wyższym poziomem trudności i swoją wieloetapowością.
Ostatni element to zagadki środowiskowe, które występują sporadycznie i są absolutnie banalne. Najłatwiej zobrazować je porównując do tych występujących w Dragon Age: The Veilguard – rozwiązanie jest zawsze za rogiem, nie przynosi żadnej satysfakcji i nie wnosi nic do przygody oprócz jej dodatkowego przedłużenia. A jej długość moim zdaniem jest optymalna – ukończenie fabuły zajęło mi lekko ponad 10 godzin, co wydaje się rozsądne w przypadku przygodowej gry akcji nastawionej na fabułę i zamknięte lokacje.
Największe wrażenie w South of Midnight robi jednak oprawa audiowizualna, która jest po prostu wyjątkowa. Compulsion Games postawiło na niespotykaną w grach stylistykę poklatkową, co fantastycznie współgra z przedstawionym światem. Efekt robi niesamowite wrażenie w scenkach przerywnikowych, a w czasie standardowej rozgrywce jest bardziej subtelny i służy przede wszystkim dodatkowemu budowaniu baśniowej atmosfery. Jeśli z jakiegoś powodu chcielibyście z niego zrezygnować to menu opcji można go wyłączyć w czasie standardowej gry – ustawienie nie wpływa na filmiki.
Same lokacje są prześliczne, pełne detali oraz bogate w efekty wolumetryczne, a dodatkowo cechują się bardzo dużą różnorodnością. Muzyka znakomicie współgra z przedstawionymi wydarzeniami i jest przepełniona autorskimi utworami nawiązującymi do danych sytuacji. To prawdziwa uczta audiowizualna i choćby dla niej warto poznać tę grę.
Dodatkowo South of Midnight jest bardzo dobrze zoptymalizowane i ma wiele ustawień graficznych, co pozwoli dostosować wydajność do większości aktualnych komputerów. Tytuł bezproblemowo działa nawet na Steam Decku, gdzie w natywnej rozdzielczości przy średnich detalach pozwala osiągnąć stabilne 30 klatek na sekundę.
South of Midnight to jedna z najbardziej charyzmatycznych gier ostatnich miesięcy. Compulsion Games stworzyło tytuł, który wyróżnia się oryginalnym stylem wizualnym, baśniowym klimatem i intrygującą fabułą czerpiącą z lokalnego folkloru amerykańskiego Południa. Dostarcza sporo zabawy w segmentach platformowych i potrafi nieco wymęczyć gdy stawia na czystą akcję. Całościowo to wyjątkowe doświadczenie, które polecam poznać na własnej skórze – zwłaszcza jeśli korzystacie z abonamentu Xbox Game Pass na PC lub konsoli, gdzie tytuł trafi już 8 kwietnia. Dla posiadaczy edycji Premium wrota do tego magicznego świata zostały właśnie otwarte.
South of Midnight: zachwyca unikalnym stylem, klimatyczną historią i świetną oprawą audiowizualną, ale rozczarowuje monotonną walką i banalnymi zagadkami. Mimo niedociągnięć to wciągająca przygoda, która wyróżnia się na tle innych gier akcji. – SpecterVi
7.5
von
10
2025-04-03T18:00:00+02:00