INDIKA – moje wrażenia z wersji demonstracyjnej. Ty też możesz sprawdzić najdziwniejszą grę ostatnich lat

Po szalonym zwiastunie INDIKA nie miałem pojęcia czego można spodziewać się po grze, a dość rozbudowana wersja demonstracyjna wprowadziła w mojej głowie jeszcze większy zamęt.

Za INDIKA odpowiada niezależne studio Odd Meter, które pod skrzydłami uznanego 11bit Studios próbuje przedstawić swoją wizję XIX-wiecznej, alternatywnej Rosji. Tytuł to, z pozoru, klasyczny przedstawiciel prostych gier przygodowych opartych na eksploracji świata, ale nie brakuje tu licznych twistów. Po pierwsze, niewiele jest produkcji, w których główną bohaterką jest zakonnica, a tu całość została dodatkowo ubrana w mocno psychodeliczny, a jednocześnie absurdalny i żartobliwy nastrój.

Tu całkiem mocne sceny i dywagacje na temat ludzkiej natury, grzechu, licytowania się na to, co jest większym złem, przerywane są dźwiękami rodem z produkcji arcade, a po odkryciu odpowiedniej ilości przedmiotów podnosimy nasz poziom doświadczenia i odblokowujemy ulepszenia postaci, dodające +5 do pokuty.

Głowna bohaterka, tytułowa INDIKA, również posiada sporo tajemnic – nie dość, że szybko dowiadujemy się, że opuściła zakon (nie wiemy jednak dlaczego), tak dodatkowo od pewnego momentu jej psychologicznym towarzyszem staje się sam diabeł. Produkcja definitywnie nie stroni od religijnej symboliki i dla wielu osób może być kontrowersyjna i obrazoburcza.

Jak wygląda rozgrywka w INDIKA?

Nie powiem, że i pod tym względem czułem pewne zaskoczenie, bo spodziewałem się całkowitego symulatora chodzenia. Tu demo rozpoczyna się od sekwencji, w której pomagamy pewnej osobie i … podwozimy ją na motorku. Dalej otoczenie możemy zwiedzać już na piechotę i choć całość jest bardzo liniowa, tak twórcy upchali dość dużo sekretów i znajdziek dla miłośników eksploracji. Występują tu proste zagadki, gdzie musimy zdobyć odpowiedni przedmiot, który otworzy przed nami dalszą drogę, a czasem trzeba przestawić odpowiednio drabinę, aby dostać się do niedostępnych normalnie miejsc. Niestety nie jest to przygodówka z krwi i kości, bo wspomniane aktywności są bardzo, bardzo proste i nie wymagają żadnego kombinowania.

W dalszym etapie pojawiła się nieco bardziej rozbudowana zagadka środowiskowa, w której z pomocą modlitwy przenosiliśmy się ze zniszczonej alternatywnej rzeczywistości do naturalnego świata. Naszym zadaniem było manipulowanie tymi zjawiskami, aby krok po kroku znaleźć wyjście z pułapki. Sekwencja była całkiem przemyślana i nastrojowa, a i nad rozwiązaniem trzeba było chwilę pomyśleć.

Na koniec zostawiłem najsłabszy element INDIKA, czyli ucieczki rodem z Tomb Raider czy Uncharted. Tak, w grze występują całkiem dynamiczne momenty, w których da się nawet zginąć. Wiem, że nie jest to jeszcze ostateczna wersja, ale w aktualnym stanie największą przeszkodą były tu problemy z ogarnięciem pracy kamery i nieprecyzyjne sterowanie. Same ucieczki okazały się mocno toporne i sprawiały wrażenie dodanych na siłę.

Czy warto zagrać w INDIKA?

Na pewno warto sprawdzić demo, które będzie dostępne na Steam w ramach Steam Next Fest do 19. lutego 2024 roku. Sam nie wiem jeszcze co myśleć o grze, bo szalone podejście do wykreowanego świata i dziwaczna fabuła mnie nawet zainteresowały, a dodatkowo tytuł wygląda całkiem przyzwoicie i ma bardzo solidną ścieżkę dźwiękową. Jestem ciekaw co jeszcze twórcy przygotowali dla nas w pełnej wersji, bo coś czuję, że udostępniony fragment to tylko kawałeczek szaleństwa, którym chcieli się podzielić. Premiera INDIKA planowana jest na pierwszy kwartał 2024 roku.

Paweł Mikulski
Paweł Mikulski

Zapalony gracz i miłośnik technologii. Lubię grać zarówno na PC, jak i konsolach, ale moje największe odkrycie to Steam Deck.

Artykuły: 201

Jeden komentarz

  1. Skończyłem demo i nie wiem czy grę kupię – klimat ma jak piszesz, ale jest jakaś totalnie toporna. Mimo, ze demko było krótkie to mnie znudziło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *